sobota, 19 sierpnia 2023

Bella, Piękna i Bestia od Hasbro | Belle, Beauty and the Beast by Hasbro



"Zapachniało jesienią"
Autor tekstu: Andrzej Sapkowski
Muzyka: Grzegorz Ciechowski


Zapachniało powiewem jesieniZ wiatrem zimnym uleciał słów sensTak być musiNiczego nie mogą już zmienićBrylanty na końcach twych rzęs

The gust of wind smells like autumn
The sense of words has gone with cold wind
That's the way it has to be I can't change anything
The diamonds at the end of your eyelashes


Moja wrażliwość na poezję jest niewielka, nigdy nie lubiłam wierszy na języku polskim. Proza jest mi zdecydowanie bliższa, a najlepiej niech to będzie fantastyka. ;) Tu napomknę, że ostatnio odkryłam twórczość Anety Jadowskiej i przesłuchałam 20 (!) jej książek. Dawno tak mi nie podeszło połączenie stylu pisarza i dobór lektorów. No po prostu rewelacja.

Ale ja nie o tym chciałam pisać. Dzisiejszy poranek, mglisty i wreszcie nieco chłodniejszy, natychmiast przywołał mi z zakamarków pamięci utwór Grzegorza Ciechowskiego do tekstu Andrzej Sapkowskiego. Być może kojarzycie go w wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego, czyli Jaskra z polskiego serialu o Wiedźminie. Tu znów nieco dygresji - okazało się, że ta polska produkcja wcale nie jest taka zła na tle tego, co nam zafundował N... Nawet Henry nie jest w stanie tego uratować... 

Muzykę zaś ta polska wersja ma fantastyczną. Miałam gdzieś płytę ze ścieżką dźwiękową i słuchałam jej namiętnie w liceum. I dziś, patrząc na rosę na pajęczynie - przypomniałam sobie o niej.

My sensitivity to poetry is low, I have never liked poems in Polish. Prose is definitely closer to me, and ideally let it be fantasy. ;) Let me mention here that I recently discovered the work of Aneta Jadowska and listened to 20 (!) of her books. It's been a long time since I was so impressed with the combination of the writer's style and the choice of voice-overs. Well, just a revelation.

But it's not what I was going to write about. This morning, foggy and finally a bit cooler, immediately brought back from the recesses of my memory a Grzegorz Ciechowski's song to the text of Andrzej Sapkowski. Polish readers may associate it in Zbigniew Zamachowski's performance, who played Dandelion in the Polish series about the Witcher. Here again, a bit of a digression - it turned out that this Polish production is not so bad compared to what N gave us... Even Henry is not able to save it...

And the music in this Polish version is fantastic. I had a CD somewhere with the soundtrack and listened to it passionately in high school. And today, looking at the dew on the spider web - I remembered it.


No a teraz o lalce. ;)

Dzisiejszą modelką jest Belle z "Pięknej i Bestii" wyprodukowana przez Hasbro. Lalka powstała z okazji disneyowskiego filmu, na podobieństwo Emmy Watson grającej główną bohaterkę. No cóż, to podobieństwo jest dyskusyjne. 

Z samą lalką wiąże się zagmatwana historia. Kupiłam ją niedługo po tym, jak została wypuszczona na rynek, ale za nic nie mogłam się z nią dogadać i puściłam ją w końcu w świat. Mimo, że przeleżała u mnie pewnie z rok na półce, to nawet nie pojawiła się na blogu.  A tu niedawno wpadło mi w oko ogłoszenie za bardzo rozsądną cenę. Używana, z nieco zniszczonymi włosami, ale cóż. Widać tak miało być. Jakoś nie zrobiłam zdjęć zaraz po jej przyjeździe, bo od razu wylądowała w spa. Zniszczone miała tylko końcówki włosów, które mimo polania wrzątkiem, użycia prostownicy i tony odżywki nie dały się ogarnąć, więc zdecydowałam się na cięcie.

Now about the doll. ;)

Today's model is Belle from "Beauty and the Beast" produced by Hasbro. The doll was created on the occasion of the Disney movie, in the likeness of Emma Watson playing the main character. Well, this likeness is debatable.

The doll itself has a confusing history. I bought her shortly after it was released on the market, but I couldn't get along with her and finally released her into the world. Even though she's probably been sitting on my shelf for a year, she hasn't even appeared on the blog. And here recently an advertisement for a very reasonable price caught my eye. Used, with slightly damaged hair, but oh well. Apparently that's how it was supposed to be. Somehow I didn't take pictures right after her arrival, because she landed in the spa right away. Only the ends of her hair were damaged, which, despite pouring boiling water, using a straightener and tons of conditioner, could not be handled, so I decided to cut it.


Oryginalnie ma kompletnie sztywne ciało, a ja niestety nie mam na zbyciu żadnego made to move w odpowiednim kolorze (pasowałoby purple top, DHL84 - choć muszę sprawdzić jeszcze tenisistkę, HKT73). Dostała więc jedyne wolne jakie miałam z odrobiną artykulacji, od Claire z Jurassic World

Originally, she has a completely stiff body, and unfortunately I don't have any made to move in the right color free (a purple top, DHL84 would do - though I still need to check out the tennis player, HKT73). So she got the spare I had with a little articulation, from Claire from Jurassic World.


Włosy jak widzicie udało się ogarnąć. Mają piękny kolor, ogromnie mi się podobają. Twarz lalki jest pomalowana doskonale, równo, bez najmniejszego śladu pikselozy i makijaż nie błyszczy się nic a nic. No patrzcie Państwo, da się...

Oryginalnie Belle miała na sobie niebieską sukienkę, ta wersja nazywała się bodajże "Village dress" (wiejska sukienka). Tej akurat mi nie brakuje do szczęścia, ale żałuję, że nie przyjechała w swoich butach - miała naprawdę fajne trzewiki.

U mnie wskoczyła w suknię o delikatnym odcieniu różu, a do tego ubrała bordowy kapelusz i doskonale wczuła się w rolę małej wiedźmy. :)

I dostała na imię Adela.

As you can see, the hair looks pretty decent now. They have a beautiful color, I really like them. The doll's face is painted perfectly, evenly, without the slightest trace of pixelation and the make-up does not shine at all. Well, look, it's possible...

Originally Belle wore a blue dress, this version was called "Village Dress". I really don't need it for my happiness, but I wish she had come in her shoes - she had really nice boots.

At my place, she jumped into a dress with a delicate shade of pink, and also put on a burgundy hat and perfectly embodied the role of a little witch. :)

And she got a new name. Adela.


Pokażę Wam, jak wyrosła trawa w wiedźmowym ogródku. :) Przyszedł czas na pierwsze koszenie. O samym ogrodzie zrobię osobny post, ale potrzebuje on jeszcze chwili, aby prezentować się jak należy. A tak naprawdę, to ze dwa sezony. ;)

I'll show you how the grass grew in the witch's garden. :) It's time for the first mowing. I will write a separate post about the garden itself, but it still needs some time to look its best. Well, I think two seasons at least. ;)



Upały, które ostatnio doskwierają naprawdę mocno, odbiły się nieco na grabach, które posadziłam w lalkowym ogrodzie. Liście zaczęły im żółknąć nieco za szybko. Mam jednak nadzieję, że zdążyły się ukorzenić i na wiosnę odbiją soczystą zielenią.

The heat, which has been really hard lately, affected the hornbeams that I planted in the doll's garden. The leaves started turning yellow a bit too quickly. However, I hope that they had time to take root and in the spring they will bounce back with juicy greenery.


A teraz fotograficzny spam z rosą na pajęczynie. :)

Gdy rankiem wyszłam z psami do ogrodu, idąc boso po zimnej rosie naprawdę czułam nadchodzącą jesień. I wierzcie mi, wyglądam jej z utęsknieniem. A ballada Jaskra wciąż brzmi mi w głowie.

And now photo spam with dew on the spider web. :)

When I went out with the dogs to the garden in the morning, walking barefoot in the cold dew, I really felt autumn coming. And believe me, I look forward to it. And Dandelion's ballad still resounds in my head.








Jednak słońce szybko przegnało poranną mgłę. Ledwie zdążyłam zrobić sesję przy pajęczynie - zaczęło przygrzewać i od razu dało się wyczuć, że czeka nas następny upalny dzień. Zapowiadają też kolejne burze. Ech... 

However, the sun quickly dispelled the morning mist. I barely had time to do a session by the cobweb - it started to heat up and it was immediately felt that another hot day was waiting for us. And more storms are in the forecast again. Sigh...



Ale. Okazało się, że to słońce sprawiło, że trawa roziskrzyła się miliardem kropli. Z powodu upałów i burz nie udało mi się skosić trawy przez ostatni tydzień (a może nawet dłużej) i trochę jej się podrosło. Dzięki temu miałam dzisiaj taki widok.

But. It turned out that the sun made the grass sparkle with a billion drops. Due to the heat and storms, I haven't been able to mow the grass for the last week (or maybe even longer) and it has grown a bit. This is what I saw today thanks to this.






Jakby pięknie te skrzące się diamenty rosy nie wyglądały, to mam jednak nadzieję, że dzisiejsza pierwsza poranna mgła zapowiada jesień. Piękna, słoneczną i kolorową. I tej wersji się trzymam.

Pozdrawiam Was gorąco!

As beautiful as those sparkling diamonds of dew look, I hope that today's first morning mist heralds Autumn. Beautiful, sunny and colorful. I'm sticking with this version.

I greet you warmly!

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Zdecydowanie za dużo szyfonu... | Way too much chiffon...

Tytuł odnosi się do tego, że przez ostatnie kilka dni szyłam szyfonowe spódnice w przeróżnych kolorach i rozmiarach. Szyfon nie jest materiałem, z którym się dobrze współpracuje, oj nie. I dlatego chwilowo mam go dość. ;)

The title refers to the fact that for the last few days I've been sewing chiffon skirts in various colors and sizes. Chiffon is not a fabric that works well with, oh no. And that's why I'm fed up with it for now. ;)

Nie robiłam zbyt wielu zdjęć, ale powstała mini sesja z Seanem (Ken Looks #5) i Morganą (Barbie Looks #11). Tańczyliście kiedyś boso na porannej rosie? Bo ja przyznam się, że nie. ;)

I didn't take many photos, but a mini photoshoot with Sean (Ken Looks #5) and Morgana (Barbie Looks #11) was created. Have you ever danced barefoot in the morning dew? I need to admit I don't. ;)


Wygrzebałam z czeluści moich zapasów ten kwiecisty szyfon. Tak, tak. Odleżał przepisowe trzy lata na półce i wreszcie coś z niego uszyłam. ;)

Pięknie komponuje się z ognistymi włosami Morgany. Do kompletu dostała granatowy top. 

Sean niestety nie wystąpił w żadnej modnej koszuli - jak zawsze panowie są u mnie nieco pokrzywdzeni jeśli chodzi o wybór garderoby. Ale na szczęście chociaż portki ma. ;)

I dug this floral chiffon out of my stash. Yes, yes. It was lying on the shelf for three years, and I finally sewed something out of it. ;)

It fits beautifully with Morgana's fiery hair. She got a navy blue top to complete the set.

Sean, unfortunately, did not appear in any fashionable shirt - as always, gentlemen are a bit disadvantaged when it comes to the choice of clothing. But luckily at least he has pants. ;)



Elle (Barbie Looks #2) pozuje na skraju nowej części lalkowego ogrodu. To część projektu z Domem Zielarki. Wzeszła w nim już trawa i niedługo powinien już nadawać się do robienia w nim sesji. :)

Elle (Barbie Looks #2) poses on the edge of the new part of the doll garden. This is part of the project with the Herbalist's Cottage. The grass has already sprouted in it and should be ready to shoot in it soon. :)


Brigitte (The Barbie Look City Shine 2015 Purple Dress) w zachodzącym słońcu.

Brigitte (The Barbie Look City Shine 2015 Purple Dress) in the setting sun.


I Astrid (Barbie Looks #16). Dla niej wybrałam róż i szarości. Ja wiem, że znów pląsa - ale mam ogromną słabość do tego, jak pięknie układają się te szyfonowe spódnice. To wynagradza trud podczas szycia. ;)

And Astrid (Barbie Looks #16). I chose pink and gray for her. I know she's dancing again - but I have a huge weakness for how beautifully these chiffon skirts are arranged. It makes up for the hard work of sewing. ;)


I na koniec zdjęcie grupowe. Nie wszystko, co uszyłam się tu zmieściło, ale spora część. :)

Pozdrawiam Was gorąco!

And finally a group photo. Not everything I sewed is here, but a large part. :)

I greet you warmly!

piątek, 4 sierpnia 2023

Maluchy od Irrealdoll | Little ones from Irrealdoll

Na początku lipca miałam okazję gościć takich maleńkich gości - trojaczki od Irrealdoll. Te trzy skrzaty należą do mojej przyjaciółki, Mony. Przyjechały do mnie po ubrania i peruki. A kiedy już wszystko uszyłam i pokleiłam - zapozowały do zdjęć. Patrzcie, jakie to słodziaki!

At the beginning of July I had the opportunity to host such tiny guests - triplets from Irrealdoll. These three little ones belong to my friend Mona. They came to me for clothes and wigs. And when I sewed and glued everything - they posed for photos. Look how cute they are!

Ten szkrab to Oli. Dostał ogrodniczki z cienkiego jeansu i zieloną koszulkę z batystu. Perukę zrobiłam z runa alpaki. 

Mają 17 cm (6,8 cala) "wzrostu" - to naprawdę drobinki. Uszycie spodenek dla nich było bardzo fajnym zadaniem. :)

This kid is Oli. He was given dungarees made of thin denim and a green T-shirt made of cotton batiste. I made the wig from alpaca fleece.

They are 17 cm (6.8 inches) "high" - they are really tiny. Sewing pants for them was a very nice task. :)

Maleńka panienka to Aly. Dostała bluzkę z bufiastymi rękawami, ozdobioną koronką. Jej ogrodniczki mają bardziej dziewczęcy krój i różowe guziki. Dla niej zrobiłam perukę z dwoma warkoczykami.

The little miss is Aly. She was given a blouse with puff sleeves and lace trim. Her dungarees have a more girly cut and pink buttons. For her I made a wig with two braids.


Ostatni, lekko nadąsany maluch to Ery. Ma strój bardzo podobny do Oliego, ale z żółtymi dodatkami. 

The last, slightly sulky toddler is Ery. He has an outfit very similar to Oli's but with yellow accessories.


Tamtego dnia cyknęłam też zdjęcia Gudrun (Fairyland, MiniFee Alicia) w codziennych ubraniach na tle mojej ulubionej róży, która kwitnie zazwyczaj od maja do października. Jeszcze przed zmianą oczek. ;)

That day I also took photos of Gudrun (Fairyland, MiniFee Alicia) in everyday clothes against the background of my favorite rose, which usually blooms from May to October. It's before changing her eyes. ;)




Kamelia (DollZone Jii--Zero, human version) pozuje z malutką Aly. Pierwszy raz występuje w nowej peruce w kolorze nieba. Tą perukę wykonała Julia, SheWolfShadowDolls

Kamelia (DollZone Jii--Zero, human version) poses with little Aly. She makes her first appearance wearing a new sky-colored wig. This wig was made by Julia, SheWolfShadowDolls.




I na koniec jeszcze całe trio małych łobuziaków. Jestem nimi zachwycona. Fajnie, że te skrzaty mieszkają po sąsiedzku. Może jeszcze mnie kiedyś odwiedzą. ;)

Pozdrawiam Was gorąco!

And finally, a whole trio of little rascals. I am delighted with them. It's nice that these little ones live in the neighbourhood. Maybe someday they will visit me again. ;)

I greet you warmly!

środa, 2 sierpnia 2023

Dom Zielarki - schody | The Herbalist's Cottage - the stairs

Lista wpisów z postępów prac w Domu Zielarki:

Poprzednie wpisy z postępów prac w Domu Zielarki:


Jak co miesiąc - wrzucam wpis o Domu Zielarki. Tym razem jednak nie ogólne podsumowanie prac, które zrobiłam przez ten czas, a opis zmagań ze schodami.

Opcji nie miałam zbyt wiele. Mogłam zrobić drabinę, lub schody spiralne. Ale taka zwykła drabina... Nie za bardzo pasowało mi to do mojej wizji. Wybrałam więc tą drugą opcję, choć przyznam się, że nie miałam na początku pojęcia, jak się za to zabrać. Jedyne, czego byłam pewna to to, że centralny element będzie zrobiony z gałęzi platana.

Like every month - I'm posting an entry about the Herbalist's Cottage. This time, however, not a general summary of the work that I have done during this time, but a description of the struggle with the stairs.

I didn't have many options. I could have made a ladder or a spiral staircase. But such an ordinary ladder... It didn't quite fit my vision. So I chose the latter option, although I must admit that at the beginning I had no idea how to go about it. The only thing I was sure of was that the centerpiece would be made of a plane tree branch.



Dopasowałam gałąź tak, aby stanowiła równocześnie punkt podparcia podłogi. Pisząc o tym, jak ta podlogę robiłam, wspominałam też, że wymagała dodatkowego wzmocnienia. Zrobiłam zastrzały, dodałam więcej "drzew", a później także wykombinowałam ten sposób zamocowania schodów. W tym momencie jest całkiem nieźle. Oczywiście nie można oprzeć się na niej całym ciężarem, ale wytrzymuje niezłe obciążenie.

I adjusted the branch so that it was also a support point for the floor. Writing about how I made the floor, I also mentioned that it needed additional reinforcement. I made struts, added more "trees", and later also figured out this way of attaching the stairs. It's pretty good at the moment. Of course, you can't lean on it with all your weight, but it holds a good load.


Następnie musiałam wymyślić sposób zamontowania stopni. Przy użyciu ręcznej piły zrobiłam rowki, w których docelowo chciałam osadzić "deski" (mieszadła do farb, przycięte do odpowiedniej długości). Do prób wykorzystałam resztki deseczek, żeby było łatwiej manewrować przy piłowaniu.

Then I had to figure out a way to intall the steps. Using a hand saw, I made grooves in which I wanted to put the "boards" (paint stirrers, cut to the right length). For the tests, I used the remnants of the boards to make it easier to maneuver when sawing.


Mój Mąż zaczął mi wyliczać kąty, odległości i inne rzeczy, które przyprawiły mnie o ból głowy. Odmierzyłam co prawda mniej więcej, gdzie powinny być kolejne stopnie, ale całą resztę wykonałam "na oko" i miałam nadzieję, że wyjdzie. Wyszło. xD

My Husband started telling me angles, distances and other things that gave me a headache. I measured more or less where the next steps should be, but I did the rest "by eye" and hoped it would come out. It did. xD


Przymiarka z tymczasowymi fragmentami stopni.

A fitting with temporary fragments of steps.


Później wkleiłam w każdy rowek docelowy stopień. Na poniższym zdjęciu widać mój sposób na utrzymanie każdego elementu mniej więcej w poziomie. Wiedziałam, że trzeba zostawiać wszystkie resztki z piłowania, kiedyś musiały się przydać. ;)

Later, I glued the proper step into each groove. In the photo below you can see my way of keeping each element more or less horizontal. I knew that it's necessary to leave all the sawing scraps, they had to come in handy someday.;)


Przymiarka przy kocim inspektorze - to zdjęcie już znacie. :)

Fitting under the cat inspector's eye - you already know this photo. :)



Jak na "jakoś to będzie" wyszło całkiem równo, prawda? xD

As for "somehow it will be" turned out pretty evenly, right? xD



Najwięcej kłopotu sprawiło mi wymyślenie sposobu na zrobienie balustrady. Nie mam na tyle doświadczenia, ani zaplecza, aby zrobić piękną, równą i odpowiednio wygiętą poręcz. Doszłam do wniosku, że jedynym sposobem, żeby wszystko się udało i zgrało z koncepcją wystroju, jest balustrada z gałązek. 

Balustrada była konieczna, żeby ustabilizować całą konstrukcję. O ile schody miałyby służyć tylko do patrzenia, to metoda z rowkami może by wystarczyła. Ale ja mimo wszystko planuję od czasu do czasu użyć ich do zdjęć. Musiałam więc wesprzeć stopnie także z drugiej strony.

The hardest part for me was figuring out how to make the balustrade. I don't have enough experience or facilities to make a beautiful, even and properly bent handrail. I came to the conclusion that the only way to make everything work and to match the design concept is with a railing made of twigs.

The balustrade was necessary to stabilize the entire structure. While the stairs were meant to be for viewing only, the grooved method might suffice. But I still plan to use them for photos from time to time. So I had to support the steps from the other side as well.



Łatwo nie było. Przygotowałam sobie jakiś tam zapas okorowanych i oszlifowanych gałązek (o tym etapie prac napiszę więcej w poście o malowaniu drewna). Oczywiście jakieś siedemnaście razy źle przycięłam kolejne fragmenty balustrady (tu dorzućcie sobie odpowiednią ilość łaciny), zmarnowałam zapas i musiałam szukać czegoś na zastępstwo. Skończyło się na tym, że wycięłam dwie gałęzie tulipanowca, wybierając takie, które były choć trochę zakrzywione i rozgałęzione. I znów musiałam korować, suszyć, szlifować, wygładzać... 

It wasn't easy. I prepared some stock of debarked and sanded twigs (I will write more about this stage of work in the post about wood painting). Of course, seventeen times or more I cut the railings wrong (add the right amount of Latin here), wasted the stock, and had to look for something to replace it. I ended up cutting two tulip tree branches, choosing ones that were at least slightly curved and branched. And again I had to bark, dry, grind, smooth...


Jak widzicie - i tak wyszła drabina. xD 

As you can see - I made a ladder anyway. xD


Kiedy w końcu schody były gotowe, mogłam pomalować je bejcą.

When the stairs were finally ready, I could stain them.


Nie wszystko wyszło idealnie. W miejscu mocowania stopni nie udało mi się wyszlifować dokładnie śladów po kleju i trochę "wylazło" spod bejcy. Na szczęście nie będzie to widoczne po zamontowaniu schodów, więc jakoś przebolałam.

Wiem, że jedynym sposobem na uniknięcie tego jest malowanie wszystkich elementów przed ich klejeniem, ale w moim przypadku, gdy wszystko jest tworzone bez większego planu, nie jest to po prostu możliwe. 

Not everything turned out perfectly. In the place where the steps were attached, I couldn't sand the traces of glue carefully and a little "came out" from under the stain. Fortunately, it will not be visible after installing the stairs, so I somehow got over it.

I know the only way to avoid this is to stain all the pieces before gluing them, but in my case where everything is created without the real plan, it's just not possible.


Na razie schody są tylko włożone na swoje docelowe miejsce. Nie przyklejam ich na stałe dopóki nie zrobię ściany za nimi. Nie ma innego wyjścia - gdyby były zamocowane, nie byłoby szans na przyklejenie i pomalowanie "kamieni" w rogu pomieszczenia.

Prawie skończyłam malowanie elementów drewnianych (został mi sufit na poddaszu i boazeria). Nie przejmujcie się pomazianymi ścianami wokół framug itd. Będę tam naklejać "kamienie" z papierowych wytłoczek na jajka, wszystko zniknie.

Powiem Wam, że strasznie ciężko jest mi się czasem zdecydować co do kolejności robót. Najpierw malować? Kleić? Robić tynk? A może zacząć od podłogi? Jaka kolejność ułatwi mi życie, a jaka wręcz przeciwnie? Ech, dylematy...

For now, the stairs are only inserted into their final place. I don't glue them permanently until I make a wall behind them. There is no other way - if they were fixed, there would be no chance to glue and paint "stones" in the corner of the room.

I've almost finished painting the wooden elements (I only have the ceiling in the attic and panelling). Don't worry about the smeared walls around the window frames, etc. I'll glue the "stones"  made of the egg cartons there, everything will disappear.

I will tell you that sometimes it is very difficult for me to decide on the order of works. Paint first? Glue? Doing plaster? Or maybe start from the floor? What order will make my life easier, and what will not? Ah, dilemmas...


Lista rzeczy do zrobienia:

  • daszek nad drzwiami  ✓
  • okorować kolumny do ganku  ✓
  • dach nad potrójnym oknem  ✓
  • wykończenie komina
  • drzewa na parterze ✓
  • kominek w pracowni
  • schody  ✓
  • dociąć i skleić framugi - w trakcie
  • pomalować całą stolarkę - w trakcie
  • wymierzyć szyby okienne
  • pomalować szyby
  • witraż z drzewem w okrągłym oknie
  • kamienne podłogi na parterze
  • kamienne ściany na parterze
  • strop na parterze z belkami ✓
  • pruski mur na piętrze - elewacja - w trakcie
  • boazeria na piętrze ✓
  • dachówki
  • deski przy krawędziach dachu ✓
  • dekory przy szczytach dachowych
  • podparcia pod wykuszami ✓
  • obraz nad paleniskiem
  • siedzisko pod oknem na parterze z regałami na książki
  • siedzisko przy kominku w pracowni
  • malowane wnęki dachowe na poddaszu
  • ogród - w trakcie

Być może zauważyliście, że na liście skreśliłam nieco więcej rzeczy, niż tylko same schody. :) I kilka dopisałam. Wszystko oczywiście pokażę, już szykuję kolejne wpisy. Może nawet uda mi się opublikować coś wcześniej, niż za kolejny miesiąc.

Pozdrawiam Was gorąco!

To-do list:

  • roof above the door  
  • debark the columns to the porch  
  • roof over triple windows  
  • chimney top
  • trees on the ground floor 
  • fireplace in the study
  • stairs 
  • cut and glue the frames - in progress
  • paint all the woodwork - in progress
  • measure the windows
  • paint the windows
  • stained glass with a tree in a round window
  • stone floors on the ground floor
  • stone walls on the ground floor
  • beamed ceiling on the ground floor 
  • half-timbered wall on the first floor - elevation - in progress
  • paneling on the first floor 
  • tiles
  • boards at the edges of the roof  
  • decorations at the roof gables 
  • supports under the oriel windows 
  • picture above the fireplace
  • a seat under the window on the ground floor with bookshelves
  • sitting by the fireplace in the study
  • painted roof niches in the attic
  • the garden - in progress

You may have noticed that I crossed off a bit more than just the stairs on the list. :) And added some more. I'll show everything, of course, I'm already preparing the next entries. Maybe I'll even be able to post something earlier than next month. 

I greet you warmly!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...