środa, 18 marca 2026

Wspomnienia Hedwigi | Hedwig's memories

 



Z Minervą nigdy nie było można dyskutować, więc Margaret faktycznie została na kolację w Salvii. Przenocowała u Tove i z samego rana wyruszyła w drogę powrotną do domu. Na miejsce dotarła dosyć szybko - Mrok szedł wyjątkowo dziarskim kłusem, zapewne dlatego, że ciągnął praktycznie pusty wóz. Odprowadziła go do niewielkiej stajni, upewniła się, czy ma wodę i siano, a później zamyślona poszła do domu. Otworzyła drzwi i weszła do głównej izby. Tuż za nią dreptał Zjawa. 

It was never possible to argue with Minerva, so Margaret did stay for dinner in Salvia. She spent the night at Tove's house and set off home first thing in the morning. She arrived quite quickly – Darkness was trotting at an exceptionally brisk pace, probably because he was pulling a practically empty wagon. She escorted him to the small stable, made sure he had water and hay, and then, lost in thought, went home. She opened the door and entered the main room. Spook was right behind her.


Hedwiga siedziała przy kuchennym stole i obierała jabłko. Odwróciła się na dźwięk skrzypnięcia drzwi. Od razu zwróciła uwagę na nieobecny wzrok Margaret.

Hedwig was sitting at the kitchen table, peeling an apple. She turned at the sound of the door creaking. She immediately noticed Margaret's absent-minded gaze.


- Witaj skarbie. Minerva zatrzymała cię na noc? - zapytała domyślnie staruszka.
- Tak - Margaret jakby obudziła się na dźwięk głosu Hedwigi. - Wiesz, że z nią nie ma co się kłócić. Zresztą koniecznie chciała przekazać przędzę, którą ci obiecała. Mam ją, ale zapomniałam zabrać jej z wozu... Przyniosę.
Już odwracała się do drzwi, ale Hedwiga zaprotestowała.
- Przędza poczeka. Co się stało? Widzę przecież, że coś cię dręczy... - przyglądała się uważnie swojej wychowance.

- Hello, my dear. Did Minerva keep you overnight? -the old woman asked thoughtfully.
- Yes - Margaret seemed to wake up at the sound of Hedwig's voice. - You know there's no point arguing with her. Besides, she was determined to give you the yarn she promised. I have it, but I forgot to take it from the wagon... I'll bring it.
She was already turning to the door, but Hedwig protested.
- The yarn will wait. What's wrong? I can see something's troubling you... - She watched her ward carefully.


Margaret westchnęła. Zdjęła przewieszoną przez ramię torbę i usiadła na krześle obok starszej wiedźmy. Przez chwilę siedziała w milczeniu, a Hedwiga jej nie poganiała. Zjawa wykorzystał moment i podłożył łeb pod rękę staruszki oczekując pieszczot.

Margaret sighed. She took off her shoulder bag and sat down in the chair next to the older witch. She sat in silence for a moment, and Hedwig didn't rush her. Spook seized the moment and placed his head under the old woman's hand, expecting a caress.



- Zdarzyło się coś... dziwnego - zaczęła w końcu Margaret, wciąż zamyślona. - Jadąc wczoraj do Salvii spotkałam królewską kurierkę. 
- Kurierkę? - Hedwiga uniosła brwi.
- Tak. Dziewczynę. Gdyby jechał oddział, nie byłoby to nic dziwnego. Ale ona podróżowała całkiem sama.
- Zakładam, że nie to jest dziwne w tej opowieści?
- Nie. Wyobraź sobie, że szukała właśnie mnie. 
- Ciebie? - staruszka tym razem była naprawdę zaskoczona. - A czegóż mogła od ciebie chcieć królewska posłanniczka?
- Ano właśnie... Miała dla mnie przesyłkę od Lady Aldary, prawej ręki królowej.
Margaret zauważyła, że Hedwiga drgnęła lekko na dźwięk tego imienia. 

- Something... strange happened - Margaret finally began, still lost in thought. - On my way to Salvia yesterday, I met a girl, she was a royal courier.
- A girl? - Hedwig raised her eyebrows.
- Yes. A girl. If an unit had been traveling, it wouldn't have been strange. But she was traveling completely alone.
- I assume that's not what's strange about this story?
- No. Imagine she was looking for me.
- You? - The old woman was truly surprised this time. - And what could a royal messenger possibly want from you?
- Exactly... She had a package for me from Lady Aldara, the Queen's right-hand woman.
Margaret noticed Hedwig flinch slightly at the sound of the name.


- A w tej przesyłce... - Margaret ściągnęła szal, który wciąż miała na sobie, a który przysłaniał klejnot wiszący na jej szyi. - Przywiozła mi to. I list.

- And in this package... - Margaret pulled off the shawl she was still wearing, under which the jewel hanging around her neck was hiding. - She brought me this. And a letter.


Hedwiga pochyliła się i delikatnie ujęła w dłoń księżycowy wisior. Oglądała go uważnie. Margaret przypatrywała się temu i była pewna, że staruszka widzi go po raz pierwszy. Czyli i ona nic nie wiedziała? Jak to możliwe?

Hedwig leaned down and gently took the moon pendant in her hand. She examined it carefully. Margaret stared at it and was certain the old woman was seeing it for the first time. So she, too, knew nothing? How was that possible?


- Piękna, misterna robota. Wygląda na elfią... Nigdy nie widziałam tak hipnotyzującego kamienia księżycowego - Hedwiga zauważyła z uznaniem. - I... czy on jest ciepły?
- Tak. Też to czuję. Od pierwszego momentu, gdy wyjęłam go ze szkatułki - Margaret skinęła głową. - Wiesz, że są dwa takie?
- Skąd wiesz? I gdzie jest drugi? - Hedwiga popatrzyła zdziwiona.
- U mojej... siostry.

- Beautiful, intricate work. It looks elven... I've never seen such a mesmerizing moonstone - Hedwig remarked appreciatively. - And... is it warm?
- Yes. I can feel it too. From the moment I first took it out of the box. - Margaret nodded. - You know there are two of these?
- How do you know? And where is the other one? - Hedwig looked surprised.
- At my... sister's.


Wyraz zdumienia na twarzy Hedwigi upewnił Margaret, że jej opiekunka nic nie wiedziała o drugiej dziewczynce. Trochę ją to uspokoiło. Nie wiedziała, czy byłaby w stanie wybaczyć jej, gdyby zataiła przed nią coś takiego.
- Wiem o tym, bo Lady Aldara napisała o niej w liście. Ale nie rozpisała się zbytnio - skwitowała, krzywiąc się z dezaprobatą. - Skreśliła dosłownie kilka zdań. Ponoć była przy naszych narodzinach. Wiesz co się wtedy stało?
- Nie, skarbie - westchnęła staruszka. - Opowiem Ci wszystko, co pamiętam. 

The look of surprise on Hedwig's face assured Margaret that her guardian knew nothing about the other girl. It calmed her down a bit. She wondered if she could forgive her if she'd kept something like that from her.
- I know because Lady Aldara wrote about her in a letter. But she didn't go into much detail - she said, grimacing disapprovingly. - She only wrote a few sentences. Apparently, she was there when we were born. Do you know what happened then?
- No, dear - the old woman sighed. - I'll tell you everything I remember.


- Ale najpierw nalej nam naparu - Hedwiga wskazała na czajnik stojący przy palenisku. - Przyda nam się coś na lekkie ukojenie nerwów. Zaparzyłam mieszankę z melisą.
Margaret skinęła głową. To był dobry pomysł.

- But first, pour us some tea - Hedwig pointed to the kettle by the hearth. - We could use something to calm our nerves. I've brewed a lemon balm blend.
Margaret nodded. It was a good idea.



Przyniosła dwa kubki i sięgnęła po szmatkę, żeby nie poparzyć się rączką czajnika. Gdy pochylała się przy palenisku poczuła uspakajający aromat melisy. 

She brought two mugs and reached for a cloth to avoid burning herself with the kettle handle. As she leaned over the fire, she smelled the calming aroma of lemon balm.




Nalała naparu do kubków i jeden podała Hedwidze, którą w międzyczasie znów zaczepił Zjawa. Sama wzięła drugi kubek i wróciła na swoje krzesło.

She poured the brew into mugs and handed one to Hedwig, who had meanwhile been accosted by Spook again. She took the second mug herself and returned to her chair.



- Nie wiedziałam nic o drugim dziecku - Hedwiga zaczęła opowiadać. - Aldara przyjechała do Salvii tylko z tobą. Niemowlęciem, miałaś zaledwie pięć dni. Byłaś słabiutka, bałam się, że nie przeżyjesz kolejnej nocy...
Tą część opowieści Margaret znała bardzo dobrze. Nie przerywała jednak, żeby nie wybić Hedwigi z rytmu. Staruszka upiła łyk i kontynuowała opowieść.
- Jeśli chodzi o Aldarę... Wtedy też nie była rozmowna. Zarozumiała, owszem. Ale mimo wszystko miała dobre serce, skoro nie zostawiła cię w Puszczy.
- W Puszczy?
- Nie pisała o tym? No to faktycznie, list musiał być krótki - prychnęła Hedwiga. - To wszystko, co mi powiedziała o tobie. Powiedziała, że znalazła cię wracając z audiencji u Pradawnej Rei, a twoja matka umarła. I że ona nie może się tobą zająć, bo musi jak najszybciej wracać do stolicy, a takiej podróży nie przeżyjesz.

- I didn't know anything about the second child - Hedwig began to tell. - Aldara came to Salvia with only you. A baby, you were only five days old. You were so weak, I was afraid you wouldn't survive another night...
Margaret knew this part of the story very well. However, she didn't interrupt so as not to disturb Hedwig. The old woman took a sip and continued.
- As for Aldara... She wasn't talkative then either. Conceited, yes. But she still had a good heart, since she didn't abandon you in the Forest.
- In the Forest?
- Didn't she write about it? Well, the letter must have been short - Hedwig snorted. - That's all she told me about you. She said she found you on her way back from an audience with Elder Rei, and that your mother had died. And that she couldn't take care of you because she had to return to the capital as soon as possible, and you wouldn't survive such a journey.




- I nie powiedziała nic o mojej siostrze? Dlaczego miała ze sobą tylko mnie? Ktoś inny musiał się nią zająć... - Margaret myślała głośno, próbując rozwikłać zagadkę z przeszłości. Czuła jednak, że ma zdecydowanie za mało elementów układanki.
- Najwyraźniej. Ale ten ktoś nie dotarł nigdy do Salvii. Musieli rozdzielić się po drodze - przytaknęła Hedwiga.

- And she didn't say anything about my sister? Why did she only have me with her? Someone else must have taken care of her... - Margaret thought aloud, trying to unravel the mystery of her past. But she felt she had far too few pieces to the puzzle.
- Apparently. But that someone never made it to Salvia. They must have gotten separated along the way - Hedwig agreed.


- Ten naszyjnik... - Margaret uniosła delikatnie księżycowy wisior. - To jedyna rzecz, jaka łączy mnie z moją siostrą. I w pewnym sensie z matką... Ciekawe kim była.
- Nie wiem, kochanie. O tym Aldara nie zająknęła się ani słowem. 

- This necklace... - Margaret gently lifted the moon pendant. - It's the only thing that connects me to my sister. And, in a way, to my mother... I wonder who she was.
- I don't know, my love. Aldara didn't say a word about that.



- Ta kurierka... - Margaret zaczęła i przerwała namyślając się. Wpatrywała się w kamień i po chwili podjęłą. - Ona coś wiedziała. Patrzyła na mnie w dziwny sposób. Nie ze złością, raczej z zaciekawieniem i zdumieniem. Parę razy wyglądało, jakby już, już miała o coś zapytać i rezygnowała w ostatniej chwili.
- Może wiozła też drugi naszyjnik? Mówiła ci coś?
- Nic. Zupełnie nic. Ale możesz mieć rację. Lady Aldara napisała w liście, że wysłała oba. Jeden do mnie, drugi do... Leny - Margaret wymówiła cicho imię siostry.

- That courier... - Margaret began, then paused, considering. She stared at the stone and then resumed. -She knew something. She looked at me strangely. Not with anger, but with curiosity and surprise. A few times, she looked as if she was about to ask something and then decided against it at the last minute.
- Perhaps she was carrying a second necklace as well? Did she tell you anything?
- Nothing. Absolutely nothing. But you might be right. Lady Aldara wrote in her letter that she sent both. One to me, the other to... Lena. - Margaret said her sister's name softly.


- Poproszę Tove, aby napisała do Lady Aldary. Albo sama do niej napiszę i zapytam, gdzie jest moja siostra - Margaret westchnęła ciężko. 
- To chyba najprostsze rozwiązanie - przytaknęła Hedwiga.

- I'll ask Tove to write to Lady Aldara. Or I'll write to her myself and ask where my sister is - Margaret sighed heavily.
- That's probably the simplest solution - Hedwig agreed.



Hedwiga odstawiła kubek i ujęła dłoń Margaret. 
- Mam nadzieję, że odnajdziesz siostrę - uśmiechnęła się ciepło.
- Chciałabym się dowiedzieć, jaka ona jest. Ale na razie to obca dla mnie osoba. Ty jesteś moją rodziną, Hedwigo. Ty przygarnęłaś osierocone niemowle, wychowałaś i kochałaś. 

Hedwig set down her cup and took Margaret's hand.
- I hope you find your sister - she smiled warmly.
- I'd like to know what she's like. But for now, she's a stranger to me. You are my family, Hedwig. You took in an orphaned baby, raised her, and loved her.




- Och, pokochałam cię od pierwszej chwili - staruszka uśmiechnęła się. - Choć nie ukrywam, że wychowanie cię było wyzwaniem. Wzięłam sobie taką niesforną kozę na stare lata...
- Zaraz tam kozę - Margaret wywróciła oczami.

- Oh, I loved you from the first moment - the old woman smiled. - Although I must admit, raising you was a challenge. I took in this unruly goat for my old age...
- A goat, seriously... - Margaret rolled her eyes.



Zaraz jednak zaśmiała się.
- No dobrze. Kozę. I to faktycznie szaloną - przyznała z ociąganiem. - Nie wiem, czy ktokolwiek inny by ze mną wytrzymał.
Pochyliła głowę, oparło czoło o głowę Hedwigi i czule uścisnęła rękę staruszki. 
Hedwiga zaśmiała się wesoło i oddała uścisk.

But then she laughed.
- Fine. A goat. And a truly crazy one at that - she admitted reluctantly. - I don't know if anyone else could put up with me.
She bowed her head, rested her forehead against Hedwig's, and tenderly squeezed the old woman's hand.
Hedwig laughed merrily and returned the hug.



Na koniec jeszcze portret nowej postaci.

HEDWIGA

Najstarsza Zielarka w Salvii. Dawno przekroczyła sto trzydzieści lat, ale jak sama mówi "kto by tam liczył po setce". Jak na swój wiek trzyma się doskonale i jest niezwykle dziarską staruszką.

Miała jedną córkę, Ainę, która zginęła w wyniku tragicznego wypadku - spłoszony koń zrzucił ją z siodła. 

Ponad dwadzieścia lat temu przygarnęła osierocone niemowlę, małą dziewczynkę znikąd. Dała jej na imię Margaret i wychowała jak swoją wnuczkę. Dziewczynka wykazała się niezwykłym darem do nauki zielarstwa, więc przelała na nią całą swoją wiedzę. 

W tej chwili oddała większość obowiązków swojej podopiecznej i głównie zajmuje się spisywaniem swojej wiedzy w Zielnikach. Wszyscy mieszkańcy Salvii darzą ją ogromnym szacunkiem. 

HEDWIG

The oldest Herbalist in Salvia. She has long since passed one hundred and thirty, but as she herself says, "who would count after a hundred?" She is in excellent condition for her age and is an extremely spry old lady.

She had one daughter, Aina, who died in a tragic accident – ​​a startled horse threw her from the saddle.

Over twenty years ago, she took in an orphaned infant, a little girl from nowhere. She named her Margaret and raised her as her own granddaughter. The girl demonstrated an extraordinary gift for learning herbalism, so she passed on all her knowledge to her.

She has now handed most of her duties to her protégé and is mainly devoted to recording her knowledge in the Herbariums. All the residents of Salvia hold her in high regard.


Postać wiedźmy-staruszki od dawna chodziła mi po głowie. Problemem było jedynie znalezienie odpowiedniej lalki. ;)

Gdy tylko w moje ręce wpadła lalka Szalonego Kapelusznika (Alice in Wonderland Collection The Mad Hatter Doll, 2007), wreszcie mogłam zrealizować ten pomysł. Kapelusznik przeszedł drobny reroot i stał się Hedwigą. ;)

The character of an old witch had been on my mind for a long time. The only problem was finding the right doll. ;)

When I got my hands on a Mad Hatter doll (Alice in Wonderland Collection The Mad Hatter Doll, 2007), I could finally bring the idea to life. The Hatter underwent a minor reroot and became Hedwig. ;)



Jak widzicie - ruszamy z nowymi odcinkami Opowieści z Wiedźmiego Świata. Będą pojawiać się nowe wątki, miejsca i postacie. Zapraszamy serdecznie na Instagram Tales from The Witch World oraz na bloga Jo - Wiedźmiświat.

Pozdrawiam Was serdecznie!

As you can see, we're launching new episodes of Tales from the Witch World. New storylines, locations, and characters will be added. We invite you to follow us on Instagram at Tales from the Witch World and on Jo's blog - Wiedźmiświat.

I greet you warmly!

niedziela, 14 grudnia 2025

Dom Zielarki - kamienne ściany i podłogi na parterze | The Herbalist's Cottage - stone walls and floors on the ground floor

Lista wpisów z postępów prac w Domu Zielarki:

Jeśli zaglądacie na mój profil na Instagramie @at_herbalist_margaret, to pewnie zauważyliście, że od półtora miesiąca intensywnie wznowiłam prace nad domem Margaret. Najwyższa pora - w styczniu minie trzy lata (!!!) odkąd zaczęłam go robić... 

Niestety, przez ostatnie półtora roku niewiele się w nim działo. Przykleiłam kilka kamyków tu lub tam, ale tak naprawdę roboty stały w miejscu. Jedynie gromadzenie różnych drobiazgów szło mi w miarę sprawnie. ;) I wszystkie z pewnością się przydadzą, jak już będę miała je gdzie układać.

If you've been following my Instagram profile @at_herbalist_margaret, you've probably noticed that I've been intensively working on Margaret's cottage again for the past month and a half. It's about time – January will mark three years (!!!) since I started working on it...

Unfortunately, not much has happened there over the past year and a half. I've glued a few stones here and there, but the works were stopped. The only thing I've been doing relatively smoothly is collecting various trinkets and props. ;) And they'll all definitely come in handy once I have a place to put them.

Początkiem listopada, gdy pogoda i skrócony dzień nie sprzyjały już spędzaniu czasu na zewnątrz, wzięłam się ostro za klejenie kamieni. 

At the beginning of November, when the weather and the shortened days were no longer conducive to spending time outdoors, I started gluing the stones.



W międzyczasie udało mi się zrobić także siedzisko i regał do pracowni. Mebel jest prawie gotowy, ale jeszcze nie pomalowałam go bejcą.

In the meantime, I also managed to make a seat and a shelf for the study. The furniture is almost finished, but I haven't stained it yet.

Kamienie na ścianach zajęły mi dwa tygodnie. Następnym etapem była podłoga. Chciałam zrobić kamienne płyty, które nieco różniłyby się fakturą od kamieni na ścianach. Zamiast wytłoczek na jajka użyłam więc korka. Kupiłam korek o grubości 2mm. I tak. Kupiłam go w sierpniu 2023... Wreszcie się doczekał. ;)

The stones on the walls took me two weeks. The next step was the floor. I wanted to create flagstone floor that would differ slightly in texture from the stones on the walls. So instead of egg cartons, I used cork. I bought 2mm thick cork. And yes, I bought it in August 2023... Its time has finally come. ;)

Tu robota szła zdecydowanie szybciej. Po pierwsze na bieżąco docinałam kamień po kamieniu, więc wszystko pasowało. Po drugie - kleiłam na płaskiej, horyzontalnej powierzchni, gdzie nie musiałam trzymać każdego kawałka czekając aż klej złapie. Wystarczyło po prostu docisnąć tu lub tam na parę chwil. Szklane kule do papieru sprawdziły się doskonale. Zrobienie podłogi zajęło już tylko 5 dni.

This job was so much faster to do. First, I cut one stone at a time, so everything fit. Second, I glued it on a flat, horizontal surface, where I didn't have to hold each piece and wait for the glue to set. Simply pressing here or there for a few moments was enough. The glass paperweights spheres worked perfectly. The floor took only five days to complete.




Przed malowaniem zabezpieczyłam elementy stolarki taśmą malarską. Zdecydowanie polecam tą niebieską - jest o wiele lepsza od żółtej.

Before painting, I protected the woodwork with masking tape. I highly recommend the blue one — it's much better than the yellow one.

Zaczęłam od pierwszej, czarnej warstwy farby akrylowej jako bazy do malowania kamieni.

I started with the first black layer of acrylic paint as a base for painting the stones.

Nie mogłam oczywiście nie robić choćby kilku ujęć z Marudą... Znaczy Margaret. ;)

- Człowieku?
- Och, Margaret. Cześć!

Of course, I couldn't help but take at least a few shots with Grumpy... I mean Margaret. ;)

- Human?
- Oh, Margaret. Hi!

- Dobrze. Wiem... Wielokrotnie mówiłam, że czarny to mój ulubiony kolor. Ale to... To zdecydowanie przesada!
- Spokojnie, to dopiero początek. Będę malować dalej. Będzie pięknie.
- Kiedy?
- Wkrótce...
- Ooo, znowu to słyszę. Jesteś najwolniejszym budowniczym na świecie. Zdajesz sobie sprawę, że w styczniu miną trzy lata, odkąd czekam na swój domek? Nie wspominając o Hedwidze!

- Fine. I know... I've said many times that black is my favorite color. But this... This is definitely an exaggeration!
- Relax, it's just the beginning. I'll keep painting. It'll be beautiful.
- When?
- Soon...
- Oooh, I hear it again. You're the slowest builder ever. Do you realize that in January it'll be three years since I've been waiting for my cottage? Not to mention Hedwig!

- Wiem, wiem... Nie musisz mi przypominać.
- Chyba jednak muszę!
- Lepiej zobacz, co dla ciebie mam.
- Hmmm... Całkiem przyzwoity kociołek. Skąd go masz?
- Magda, moja przyjaciółka, znalazła go. I pomyślała o tobie.

- I know, I know... You don't have to remind me.
- I think I do!
- Better see what I have for you.
- Hmmm... A pretty decent cauldron. Where did you get it?
- Magda, my friend, found it. And she thought of you.




- Mhm. No, całkiem ładny. Gdybym tylko miała kominek... Dość gadania. Kontynuuj malowanie, bo tracisz czas!

- Mhm. Well, quite nice. If only I had a fireplace... Enough talking. Get on with that painting, you're waisting your time!

Czy ktoś jest zaskoczony? xD

Is anyone surprised? xD

Ale cóż począć - miała rację. Nie było na co czekać, wzięłam się więc za malowanie. Nakładałam kolejne warstwy, stopniowo rozjaśniając szarości.

But what could I do? She was right. There was no point in waiting, so I started painting. I applied successive layers, gradually lightening the grays.


Do nakładania farby najlepiej sprawdziły mi się kuchenne gąbki pocięte na mniejsze kawałki.

For applying the paint, I found that kitchen sponges cut into smaller pieces worked best.

Mając w pamięci moje testowe kamienie, które robiłam początkiem roku 2023, nie rozjaśniałam ścian i podłóg do docelowego koloru, jaki chciałam osiągnąć. Wiedziałam już, że fugowanie je jeszcze rozjaśni.  

Najpierw jednak nałożyłam 2 warstwy lakieru, żeby zabezpieczyć ściany i podłogę przed wilgocią. Do podłogi użyłam Mod Podge, a na ścianach klej wikolowy rozcieńczony z wodą w stosunku 2:1. Ponieważ bardzo uważałam, żeby w szczelinach pomiędzy kamieniami nie zostało ani trochę niepotrzebnego kleju/lakieru - nakładanie tych dwóch warstw zajęło mi cały weekend.

Remembering my test stones I made at the beginning of 2023, I didn't lighten the walls and floors to the final color I wanted. I already knew that grouting would lighten them even more.

First, I applied two coats of varnish to protect the walls and floor from moisture. I used Mod Podge for the floor and white wood glue diluted with water at a 2:1 ratio for the walls. Because I was very careful not to leave any unnecessary glue/varnish in the gaps between the stones, it took me the whole weekend to apply these two layers.


Ale najgorsze było dopiero przede mną. Fugowanie. 

Wybrałam szarobrązową fugę (tak jest napisane na opakowaniu, jak dla mnie to ona jest po prostu beżowa...) - tą samą, której używałam na zewnątrz do zrobienia pruskiego muru. Chciałam, żeby wnętrze było nie tylko jaśniejsze, ale i cieplejsze.

But the worst was yet to come. Grouting.

I chose a gray-brown grout (that's what it says on the packaging, but to me it's just beige...) — the same one I used outside to create the half-timbered walls. I wanted the interior to be not only brighter but also warmer.

Próbowałam nakładać fugę w rękawiczkach, ale to szło opornie, za bardzo się do nich lepiła. Nakładałam ją więc gołymi rękami i... zdarłam opuszki, jakbym szorowała po nich papierem ściernym. Powiem Wam tyle - przy każdym kamyku klęłam jak szewc, wściekając się sama na siebie, że umyśliłam sobie takie rozwiązanie. Ooooo,to było długi tydzień...

I tried applying grout with gloves on, but it was difficult - it stuck to them too much. So I applied it with my bare hands and... I scuffed my fingertips as if I'd been scrubbing them with sandpaper. Let me tell you this: I cursed like a sailor with every stone, furious with myself for even thinking of such a solution. Oh, that was a long week...

W pewnym momencie odkleiłam część taśmy malarskiej, żeby widzieć, o co ja właściwie walczę... I żeby móc sobie powtarzać, że realizuję moje marzenie o wiedźmim domku... 

I tak, ja wiem, że efekt końcowy był tego warty. Niemniej jednak to jest OSTATNI raz, gdy robiłam coś takiego. Mówię Wam, tapety w kamyki naprawdę nie są złe. xD

At one point, I peeled off some of the masking tape just to see what I was actually fighting for... And to remind myself that I was realizing my dream of a witch's house...

And yes, I know the end result was worth it. Nevertheless, this is the LAST time I'll do something like this. I'm telling you, stone wallpaper really isn't bad. xD


Przy usuwaniu taśmy zdarzyło się w kilku miejscach, że odeszła z kamyków razem z farbą. Na szczęście podmalowałam to na końcu bez problemu.

While removing the tape, in a few places it came off the pebbles along with the paint. Fortunately, I was able to paint over it at the end without any problems.


Żeby odróżnić ściany i podłogę jeszcze bardziej - przed fugowaniem podłogi dodałam do nowej porcji fugi trochę czarnej farby. Po wyschnięciu i tak jest jasna, ale ma inny odcień.

To distinguish the walls and floor even more, before grouting the floor, I added some black paint to the new portion of grout. After drying, it is still light, but has a different shade.



Nie powiem, jestem dumna z tego, jak wyglądają oba wnętrza. I tak, były warte cierpienia i utraty odcisków palców. ;) 

Zastanawiam się nad nałożeniem jeszcze jednej warstwy lakieru na kamienie podłogowe - po fugowaniu zrobiły się całkiem matowe, a chciałam, żeby jednak były bardziej "wyślizgane". 

Kolejnym etapem będzie zrobienie okien i drzwi, a następnie umeblowanie parteru. Ponieważ jestem coraz bardziej pewna tego, że domu nie da się jednak wynosić na sesje do ogrodu (robi się coraz cięższy i cięższy) - kupiłam fototapetę z lasem, którą zamierzam nakleić na ścianie za nim. Mam nadzieję, że da to efekt leśnej chatki.

I'm not going to lie, I'm proud of how both interiors look. And yes, they were worth the pain and loosing the fingerprints. ;)

I'm considering applying another coat of varnish to the flagstone floor – the stones became quite matte after grouting, and I wanted them to be more "slick."

The next step will be installing the windows and doors, and then furnishing the ground floor. Since I'm increasingly convinced that the house can't be moved out into the garden for photoshoots (it's getting heavier and heavier), I bought a forest wallpaper, which I plan to apply to the wall behind it. I hope it will create a woodland cottage effect.

Na koniec zmodyfikowana lista rzeczy do zrobienia, z pominiętą częścią ogrodową.

  • daszek nad drzwiami  ✓
  • okorować kolumny do ganku  ✓
  • dach nad potrójnym oknem  ✓
  • wykończenie komina
  • drzewa na parterze ✓
  • kominek w pracowni
  • schody  ✓
  • dociąć i skleić framugi - w trakcie
  • pomalować całą stolarkę
  • wymierzyć szyby okienne
  • pomalować szyby
  • witraż z drzewem w okrągłym oknie ✓
  • kamienne podłogi na parterze ✓
  • kamienne ściany na parterze
  • strop na parterze z belkami ✓
  • pruski mur na piętrze - elewacja - w trakcie
  • boazeria na piętrze ✓
  • dachówki
  • deski przy krawędziach dachu ✓
  • dekory przy szczytach dachowych ✓
  • podparcia pod wykuszami ✓
  • obraz nad paleniskiem
  • siedzisko pod oknem na parterze z regałami na książki - w trakcie
  • siedzisko przy kominku w pracowni
  • malowane wnęki dachowe na poddaszu - w trakcie
  • drzwi wejściowe
  • kredens kuchenny
  • stół kuchenny
  • blat w pracowni 
  • krzesła do kuchni i do pracowni

Finally, a modified to-do list, with the garden part omitted.

  • roof above the door  
  • debark the columns to the porch  
  • roof over triple windows  
  • chimney  
  • trees on the ground floor 
  • fireplace in the study 
  • stairs 
  • cut and glue the frames - in progress
  • paint all the woodwork 
  • measure the windows
  • paint the windows
  • stained glass with a tree in a round window 
  • stone floors on the ground floor 
  • stone walls on the ground floor 
  • beamed ceiling on the ground floor 
  • half-timbered wall on the first floor - elevation - in progress
  • paneling on the first floor 
  • tiles
  • boards at the edges of the roof  
  • decorations at the roof gables 
  • supports under the oriel windows 
  • picture above the fireplace
  • a seat under the window on the ground floor with bookshelves - in progress
  • sitting by the fireplace in the study
  • painted roof niches in the attic - w trakcie
  • entrance door
  • kitchen sideboard
  • kitchen table
  • study counter
  • kitchen and study chairs

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...