piątek, 24 lipca 2026

Przygotowania do zimy | Preparations for winter


Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Tymczasem w Skagelandzie, pośród lasów niedaleko Salvii, życie toczyło się swoim rytmem. Trwały przygotowania do zimy.

Hedwiga siedziała przy stole w kuchni i przeglądała ziarna fasoli, wybierając najładniejsze na przyszłoroczny zasiew. Gdy skrzypnęły drzwi wejściowe podniosła głowę. Do domu weszła Margaret, dźwigając naręcze przeróżnych ziół. Tuż obok jak zawsze szedł Zmora, nie odstępując swej pani na krok.
- To chyba ostatni zbiór w tym roku - westchnęła. - Część roślin już przemarzła po ostatniej nocy.
- Ano, idzie zima - kiwnęła głową staruszka.

Meanwhile, in Skageland, amid the forests near Salvia, life went on as usual. Preparations for winter were underway.

Hedwig sat at the kitchen table, sorting through the beans, selecting the prettiest for next year's sowing. She looked up as the front door creaked open. Margaret entered the house, carrying an armful of various herbs. Right next to her, as always, walked Spook, never leaving his owner's side.
- This is probably the last harvest of the year - she sighed. - Some of the plants have already frozen over from last night.
- Yes, winter is coming - the old woman nodded.


Margaret odłożyła delikatnie wszystkie zielone pęczki na krzesło. 
- Nie ma już tego wiele. Ale i tak nie zmieści się przy powale - zerknęła na suszące się zioła, jej zbiory z ostatnich dni. - Muszę przynieść koziołki ze stajni i ustawić je przed paleniskiem. Podsuszę je dzień lub dwa i pojadę zawieźć część z nich do Tove. 

Margaret gently placed all the green bunches on the chair.
- There aren't many left. But it won't fit under the ceiling anyway - She glanced at the drying herbs, her harvest from the last few days. - I have to bring the trestle legs from the stables and set them in front of the fire. I'll dry them for a day or two and then go and take some of them to Tove.


- Tylko nie zapomnij przywieźć od niej lawendę - przypomniała Hedwiga. - Już prawie nic nam nie zostało.
- Pamiętam, pamiętam - pokiwała głową Margaret. - Poza tym Eira będzie pewnie lada dzień, prosiła, abym jej przygotowała trochę ziół. A wiesz, że u nich lawenda kiepsko rośnie.
- To prawda, marnie kwitnie tam u nich w Puszczy - przytaknęła stara zielarka.

- Just don't forget to bring her some lavender - Hedwig reminded. - We've almost run out.
- I remember, I remember - Margaret nodded. - Besides, Eira will probably be here any day now, she asked me to prepare some herbs for her. And you know, lavender doesn't grow well there.
- That's true, it doesn't want to bloom there in the Forest - the old herbalist agreed.


Margaret ucichła na chwilę. Zastanawiała się, czy jest sens denerwować staruszkę, bo może wcale nie ma takiej potrzeby. Z drugiej strony Hedwiga nadal często chodziła sama po lesie... Po chwili z wahaniem powiedziała.
- Widziałam znów tego dziwnego wilka.
- O masz! - staruszka machnęła ręką. - Łazi tu?
- Łazi. Nie zbliżył się chyba do chaty, ale obserwował mnie nad strumieniem. Dziwny jest... - zadumała się. - Nie boi się, patrzy. Nawet szedł za mną przez chwilę. Narobił Zmorze stracha. 

Margaret fell silent for a moment. She wondered if there was any point in upsetting the old woman, because maybe there was no need. On the other hand, Hedwig still often wandered the forest alone... After a moment, she said hesitantly.
- I saw that strange wolf again.
- Oh dear! - the old woman waved her hand. - Wandering around here?
- Wandering around. I don't think he came near the cottage, but he was watching me by the stream. He's strange... - she mused. - He's not afraid, he's watching. He even followed me for a while. He gave Spook a fright.


Margaret zdjęła szal, ale podeszła do paleniska zagrzać zmarznięte dłonie. 
- Wilki się tak nie zachowują - kontynuowała Margaret. - I sam tak łazi. Ale ty nie chodź sama do lasu, dobrze? Przynajmniej dopóki on się tu szwęda.
- Nie pójdę, nie pójdę. Nie martw się.

Margaret took off her shawl but went to the fireplace to warm her frozen hands.
- Wolves don't behave like that - Margaret continued. - And he wanders around like that. But you don't go into the forest alone, okay? At least not while he's still around.
- I won't go, I won't. Don't worry.




Torfinn wykorzystał moment i wskoczył Margaret na ramię. Zakrakał cicho, domagając się pieszczot.
- Stęskniłeś się, ptaszydło niedobre? - zielarka pogłaskała mieniące się czernią i fioletem skrzydła kruka. - Nie musiałeś wczoraj tak straszyć tej biednej sowy od Eiry. Za grosz gościnności.
Kruk nie przejął się reprymendą ani trochę i nadstawił łebek do głaskania.

Torfinn seized the moment and jumped onto Margaret's shoulder. He cawed softly, demanding to be petted.
- Missed me, you nasty litle bird? - the herbalist stroked the raven's shimmering black and purple wings. - You didn't have to frighten that poor owl from Eira yesterday. You don't have an ounce of hospitality.
The raven didn't mind the reprimand in the slightest and offered his head for petting.



W tym samym momencie na kolana Hedwigi, zupełnie znienacka, wskoczył czarny kocur. W poważaniu miał, że niemal wytrącił jej z ręki worek pełny ziaren. Miauknął przeraźliwie.

At that very moment, a black tomcat jumped onto Hedwig's lap, completely unexpectedly. He was aghast at having almost knocked the sack of grains out of her hand. He meowed shrilly.


- Jeszcze ciebie tu brakowało, darmozjadzie. Więcej was wiedźma nie miała? - prychnęła Margaret w odpowiedzi na dziki miauk. - Do stajni myszy łowić, kolejny worek owsa rozdarły!
Hedwiga roześmiała się, głaszcząc czarne futro. Koty dobrze wiedziały, że staruszka je uwielbia i będzie je rozpieszczać bez względu na to, jakich zniszczeń dokonają gryzonie. I wykorzystywały to, leniąc się na poduszkach.

- Only you were missing here, you freeloader. Didn't the witch have more of you? - Margaret snorted in response to a wild meow. - To the stables to catch mice, they tore open another sack of oats!
Hedwig laughed, stroking the black fur. The cats knew full well that the old woman adored them and would pamper them no matter what damage the rodents caused. And they took advantage of this, lazing around on the cushions.


Margaret uśmiechnęła się pod nosem, znając słabość Hedwigi do tych futrzaków i widząc, jak kobieta głaszcze kota z czułością.
- No dobrze. Przynajmniej ja pójdę zrobić coś pożytecznego i przyniosę te koziołki, rozwieszę zioła zanim zmarnieją. 
- Idź, kochanie. Ciemno się robi. I odpocznij trochę po całym dniu - Hedwiga uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny. Była pracowita i uparta, a przez ostatnie tygodnie bez wytchnienia szykowała zapasy na zimę dla nich, a także dla Tove, Seleny i Eiry. 
- Odpocznę, jak nas zasypie po dach - prychnęła Margaret i poszła do stajni.

Margaret smiled to herself, knowing Hedwig's weakness for these furry creatures and seeing the woman petting the cat affectionately.
- Fine. At least I'll go do something useful and bring those trestle legs and hang up the herbs before they rot.
- Go, darling. It's getting dark. And get some rest after a long day - Hedwig smiled warmly at the girl. She was hardworking and stubborn, and for the past few weeks she had been tirelessly preparing winter supplies for them, as well as for Tove, Selena, and Eira.
- I'll rest when we're snowed in - Margaret snorted and headed for the stables.

czwartek, 23 lipca 2026

Pradawna Rei i kilka słów | Ancient Rei and a few words


Zmiana pracy i parę zmian w życiu spowodowały, że mam o wiele mniej czasu na social media, lalkowe grupy na Facebooku i śledzenie lalkowego Instagrama. I czasami tęsknię - zwłaszcza za Waszymi blogami i tym, że kiedyś jakoś udawało się odwiedzić je wszystkie, poczytać i skomentować...

Na lalki na szczęście znajduję czas. Nawet jeśli więc rzadziej publikuję - to nie znaczy, że lalkowe hobby poszło w odstawkę. Oj nie. Zdecydowanie nie. :)

A job change and a few life changes have meant I have much less time for social media, doll Facebook groups, and following doll Instagram. And sometimes I miss it – especially your blogs and the fact that I used to somehow manage to visit, read, and comment on all of them...

Luckily, I find time for dolls. So even if I post less often, it doesn't mean the doll hobby has been put on hold. Oh no. Definitely not. :)

Teraz jednak skupiam się na naszej lalkowej historii, którą razem z Jo snujemy na wspólnym profilu na Instagramie - Tales from The Witch World (Opowieści z Wiedźmiego Świata).

Zabawne, jak to się wszystko zaczęło. Kupiłam sobie (a było to 4 lata temu) lalkę Bellatrix Lestrange. Pomyślałam sobie, że byłaby z niej wspaniała wiedźma. A że jeszcze wspanialej byłoby wybudować domek dla lalek z marzeń, taką leśną chatkę... Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Z jednej wiedźmy i jednej chatki zrobiło się sześć królestw na Kontynencie Północnym, a w tych królestwach cała gromada postaci. xD

Tak, tak. Pewnie wyłapaliście powyższą wzmiankę o Kontynencie Północnym. Zostawiłyśmy sobie furtkę na Kontynent Południowy, gdyby nagle zabrakło nam królestw. :P

Bo należy dodać, że w międzyczasie, gdzieś na etapie "jak wspaniale byłoby zrobić dioramę leśnej chaty" do tego szaleństwa dołączyła Jo. Najpierw tworząc wiedźmią historię równoległą do mojej, a później jakoś tak wyszło, że wszystko nam się poprzeplatało...

For now, though, I'm focusing on our doll story, which Jo and I are spinning on our shared Instagram profile – Tales from the Witch World.

It's funny how it all started. I bought myself (4 years ago) a Bellatrix Lestrange doll. I thought she would make a wonderful witch. And what an even more wonderful thing it would be to build a dream dollhouse, a forest cottage... We all know how that ended. From one witch and one cottage, we grew into six kingdoms on the Northern Continent, and within those kingdoms, a whole army of characters. xD

Yes, yes. You probably caught the mention of the Northern Continent above. We left ourselves a loophole to the Southern Continent in case we suddenly ran out of kingdoms. :P

Because it should be added that in the meantime, somewhere around the stage of "how great it would be to make a diorama of a forest cottage," Jo joined in on the madness. First, by creating a witch story parallel to mine, and then somehow everything ended up intertwined...



Dziś chciałam Wam pokazać nową-starą postać. Pradawna Rei, nieformalna królowa Elfów mieszkająca w Wielkiej Puszczy. Początkowo rolę tą dostała inna lalka, Dzwoneczek z Piotrusia Pana, która wystąpiła w poście "Dwór Królowej Wróżek". Jednak w miarę pisania wiedźmiej historii i dokładania innych postaci wyszło nam, że musimy zrobić małą zmianę w obsadzie. Dzwoneczek zostanie, ale w zupełnie innej roli - zobaczycie ją za jakiś czas. Natomiast Pradawną została panna Basics z twarzą Louboutin. Miała być kimś innym, ale okazało się, że jest po prostu idealną kandydatką dla tej postaci.

Today I wanted to show you a new-old character. The Ancient Rei, the informal queen of the elves living in the Great Forest. Initially, this role went to another doll, Tinkerbell from Peter Pan, who appeared in the post "The Court of the Fairy Queen". However, as we continued to write the witch's story and add other characters, we realized we needed to make a small change to the cast. Tinkerbell will remain, but in a completely different role - you'll see her soon. The Ancient one, however, bacame Basics lady with the Louboutin face. She was supposed to be someone else, but it turned out she was simply the perfect candidate for this role.


PRADAWNA REI

Choć nie ma oficjalnego tytułu, jest niekwestionowaną władczynią Wielkiej Puszczy i mieszkających tam Magicznych. Jest jedną z Trójki Pradawnych, najstarszych żyjących na kontynencie istot.

Mieszka w Hiarcie, sercu Wielkiego Lasu. Cieszy się wielkim szacunkiem Magicznych, przewodzi wiecom i zazwyczaj jej głos jest decydujący w przypadku, gdy starszyzna leśnych plemion nie może dojść do porozumienia.

Od czasu uwięzienia Dradorcha w Fortecy wycofała się zupełnie w niedostępne dla niemagicznych knieje i odcięła od tego, co dzieje się na kontynencie. I choć bardzo starała się ignorować przez wieki wszystko, co działo się poza granicami magicznego lasu – tym razem nie ma wyboru i musi znów wziąć udział w wydarzeniach, które toczą się w Królestwach Ludzi.

ANCIENT REI

Though she has no official title, she is the undisputed ruler of the Ancient Forest and the Magicians who live there. She is one of the Three Ancients, the oldest living beings on the continent.

She lives in Hiarta, the heart of the Great Forest. She is highly respected by the Magicians, leads meetings, and is usually the deciding factor when the elders of the forest tribes cannot reach an agreement.

Since Dradorch's imprisonment in the Fortress, she has withdrawn completely into the forests, inaccessible to non-magics, and cut herself off from the events on the continent. And although she has tried her best to ignore everything happening beyond the boundaries of the magical forest for centuries, this time she has no choice but to once again participate in the events unfolding in the Human Kingdoms.

I tak to wygląda. Przed nami dalsza historia, pełno strojów do uszycia, kilka dioram do zrobienia i dobra zabawa. Przede wszystkim. Zapraszam Was serdecznie do obserwowania, a gdyby ktoś miał ochotę nadrobić historię, to podrzucam listę odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.

Pozdrawiam Was serdecznie!

And that's how it goes. More history awaits us, plenty of costumes to sew, a few dioramas to make, and lots of fun. Above all, I invite you to follow us, and if anyone wants to catch up on the story, I'm giving a list of episodes of Tales from the Witch World here.

I greet you warmly!

czwartek, 16 lipca 2026

Dyskusja | Discourse

 


Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Akcja tego odcinka toczy się w kilku lokacjach:
- HIARTA, serce Wielkiej Puszczy, gdzie mieszka Pradawna Rei
- ZAMEK VARREAGATIS, gabinet Sunnevy
- ZAMEK SKOGBORG, gabinet Aldary
- ZAMEK AINACARA, siedziba Białej Pani (zdjęcia i tekst by Jo)
- ZAMEK GLEANUAINE, siedziba Persivala (zdjęcia i tekst by Jo)

This episode takes place in several locations:
- HIARTA, the heart of the Great Forest, where the Ancient Rei lives
- VARREAGATIS CASTLE, Sunneva's study
- SKOGBORG CASTLE, Aldara's study
- AINACARA CASTLE, the seat of the White Lady (photos and text by Jo)
- GLEANUAINE CASTLE, Persival's seat (photos and text by Jo)

Wielki Mag Persival zaczął mówić.
- Zapewne zastanawiacie się, dlaczego obudziłem Pradawne Moce i wezwałem was na Radę. Być może uznaliście użycie Palantirów za nierozsądne, lub wręcz nieodpowiedzialne. Pozwólcie mi wyjaśnić.

Zniszczono siedzibę Górskiego Klanu z Àirdean Mòra.

Wiem, że ta tragedia niekoniecznie musi was interesować. W naszym świecie co chwilę zdarzają się dramatyczne wydarzenia. Wiem również, że Pradawne konsekwentnie trzymają się z daleka od spraw Ludzi, a i my – Magowie, czasami nie mamy ochoty angażować się w ich konflikty.

Ale ta tragedia jest inna. I uważam, że jesteśmy za nią w pewnym stopniu odpowiedzialni.

W Skalistych Górach użyto Czarnej Pożogi.

Dobrze wiecie, że mógł jej użyć tylko Czarny Mag, zdolny do posługiwania się Pradawną Mocą.

Jedyny znany nam Mag, spełniający powyższe warunki, został przed laty pozbawiony swojej mocy i uwięziony w Dùn Mallaichte.

A jednak KTOŚ to zrobił. I musimy się dowiedzieć KTO i W JAKI SPOSÓB. Czy nam się to podoba, czy nie. Nie wierzę w to, że potężny Mag zniszczył górską osadę, przy użyciu jednego z najpotężniejszych niszczących zaklęć, bez powodu. Uważam, że to była próba. Skoro się powiodła – następnym jego celem może być każde z nas.

The Great Mage Percival began to speak.
- You're probably wondering why I awakened the Elder Powers and summoned you to the Council. Perhaps you considered the use of the Palantir unwise, or even irresponsible. Allow me to explain.

The seat of the Mountain Clan of Àirdean Mòra was destroyed.

I know this tragedy may not necessarily interest you. Dramatic events happen all the time in our world. I also know that the Ancients consistently stay away from Human affairs, and we, Mages, sometimes don't want to get involved in their conflicts too.

But this tragedy is different. And I believe we are, to some extent, responsible for it.

The Black Conflagration was used in the Rocky Mountains.

You know full well that only a Black Mage capable of wielding the Elder Power could have used it.

The only Mage known to us who met these criteria was stripped of his power years ago and imprisoned in Dùn Mallaichte.

Yet SOMEONE did it. And we must find out WHO and HOW. Whether we like it or not. I don't believe that a powerful Mage would destroy a mountain settlement using one of the most powerful destructive spells without reason. I believe it was a test. If it succeeded, his next target could be any of us.


Głos Wielkiego Maga, rozbrzmiewający do tej pory w czterech miejscach oddalonych od siebie o wiele dni drogi tak, jakby stał tuż obok, zamarł. Zapadła głucha cisza. Jeśli Persival mówił prawdę - a niestety nic nie wskazywało na to, aby się mylił - wieści były tak przerażające, a równocześnie nieprawdopodobne, że wszystkim zgromadzonym dzięki mocy Smoczej Krwi odjęło mowę. 

The Great Mage's voice, which had previously echoed in four locations separated by many days' journey, as if he were standing right next to them, faded. A deafening silence fell. If Percival spoke the truth - and unfortunately, there was no indication he was wrong - the news was so terrifying, yet so improbable, that everyone gathered by the power of the Dragon's Blood was speechless.



Wtem rozbrzmiały przekleństwa. Choć Rei użyła Starej Mowy w najbardziej zapomnianym dialekcie, wszyscy dobrze wyłapali coś o bękarcim pomiocie trolli i nieprzyzwoitym prowadzeniu się ich matek, babek i prababek. A także smoczym łajnie. Pradawna klęła na czym świat stoi. W końcu porzuciła Starą Mowę i zapytała, już spokojnym głosem:
- Czarna Pożoga? Jesteś pewien, Persivalu?

Suddenly, curses rang out. Although Rei used the Old Speech in a most forgotten dialect, everyone clearly caught something about the bastard troll spawn and the indecent behavior of their mothers, grandmothers, and great-grandmothers. And also dragon dung. The Ancient One cursed uncontrollably. Finally, she abandoned the Old Speech and asked, her voice calm:
- Black Conflagration? Are you sure, Percival?


- Jestem pewien. Moira tam była. Widziała na własne oczy. 
- I ja to poczułam - dodała nagle Aranel. - To prawda. Pożoga zebrała żniwo.
- Wiedziałaś o tym? O Pożodze?! - zawołała Aldara oburzona, pomijając wszelkie uprzejmości wobec Pradawnej. 
Zapadła ciężka cisza. 

- I'm sure. Moira was there. She saw it with her own eyes.
- And I felt it - Aranel added suddenly. - It's true. The Conflagration has taken its toll.
- Did you know about this? About the Conflagration?! - Aldara exclaimed indignantly, disregarding all courtesy toward the Ancient One.
A heavy silence fell.


Nie doczekawszy się odpowiedzi, Aldara powtórzyła pytanie, cedząc przez zęby:
- Pradawna Aranel. Wiedziałaś, że ktoś użył Pożogi do wybicia całego Klanu i nie uznałaś za stosowne podzielić się tą informacją z nami? Z kimkolwiek?
Odpowiedziała jej cisza, która przerwało dopiero ciche przekleństwo rzucone przez Persivala.
- Aldaro. Niestety masz rację z tym, że wszyscy członkowie Klanu nie żyją. Prawie wszyscy. Zmarł również Rivald, który był Głową Górskiego Klanu. Ocalała tylko jego córka Astrid i kilku górali, którzy wraz z nią byli poza osadą. Teraz ona jest przywódczynią.

Receiving no answer, Aldara repeated the question, gritting her teeth:
- Ancient Aranel. You knew someone had used the Conflagration to kill the entire Clan, and you didn't see fit to share this information with us? With anyone?
Silence answered her, broken only by a soft curse from Percival.
- Aldara. Unfortunately, you're right that all the Clan members are dead. Almost all of them. Rivald, who was the Head of the Mountain Clan, died too. Only his daughter Astrid, and a few highlanders who were with her outside the settlement survived. Now she's the leader.


- Czy wy w ogóle wiecie, co to oznacza? Nie zdajecie sobie sprawy z powagi sytuacji! - Aldara nie zdołała powstrzymać okrzyku. 
- O czym ty mówisz? - wykrztusił Ragnvald wciąż oszołomiony po wszystkim, co usłyszeli.
- Jak to, o czym? To całkiem zmienia układ sił.
- Skąd wiesz?
- Jak to skąd? Nie płacę moim wywiadowcom za lenistwo. Muszę wiedzieć, co się dzieje. Jeśli tak się sprawy mają, to Równiny są w tej chwili słabsze niż kiedykolwiek.

- Do you all even know what this means? You don't realize the gravity of the situation! - Aldara couldn't help but cry out.
- What are you talking about? - Ragnvald gasped, still dazed by everything they'd just heard.
- What do you mean, what? This completely changes the balance of power.
- How do you know?
- How do I know? I don't pay my spies to be lazy. I need to know what's going on. If that's all true, then the Plains are weaker than ever.


- A czy to jest w tej chwili ważne? - Ragnvald uniósł brwi zdziwiony.
- Oczywiście! - Aldara popatrzyła na niego z naganą. - Praktycznie cały klan zniknął z powierzchni ziemi. Teraz wiem, że to Pożoga nie oszczędziła nikogo, kto był w osadzie. To przecież oni trzymali w ryzach tamtą okolicę, temperując zapędy Kislenaarczyków. Kto będzie teraz bronił granicy? W dodatku to już drugi Klan, który ma tak młodego i niedoświadczonego przywódcę. Skoro Astrid została sierotą... Czy ty nie rozumiesz, że ona jest teraz jedną z Pięciu? A ma wokół siebie niedobitków, nie ma miejsca do przezimowania i nie ma zapasów. Co  więcej, sąsiedni Klan z pogranicza też ma nowego wodza, Gunnara, który jest raptem ze dwa lata starszy od Astrid. Dwóch nieopierzonych przywódców, którzy mają rządzić niepokornymi Jeźdźcami... W świetle tego, co właśnie powiedział Persival, to katastrofa!
Ragnvald patrzył na nią ze zdumieniem.
- No co? - fuknęła.
- Przypomnij mi, żeby już nigdy nie wątpił w przydatność Twoich szpicli...
- Wywiadowców! - warknęła.

- And is that important right now? - Ragnvald raised his eyebrows in surprise.
- Of course! - Aldara looked at him reproachfully. - Practically the entire clan vanished from the face of the earth. Now I know that the Conflagration spared no one in the settlement. After all, they were the ones who kept that area in check, tempering the Kislenaar's ambitions. Who will defend the border now? Besides, this is the second clan to have such a young and inexperienced leader. Since Astrid was orphaned... Don't you understand that she is now one of the Five? And she has only survivors around her, no place to winter, and no supplies. What's more, the neighboring clan on the border has a new chieftain too, Gunnar, who is only two years older than Astrid. Two fledgling leaders who are supposed to rule over the rebellious Riders... In light of what Percival just said, this is a disaster! 
Ragnvald looked at her in astonishment.
- What? - she snorted.
- Remind me never to doubt the usefulness of your snitches again...
- Spies! - she snapped.


- Lady Aldara ma rację - nagle rozbrzmiał męski głos. - Mówiłem Osvaldowi, żeby zaczął zwracać uwagę na niepokoje przy granicy. Niestety mój brat zignorował to, zakładając, że to kolejne rozgrywki klanowe. Teraz zastanawiam się, czy to faktycznie była jego decyzja...

- Lady Aldara is right - a male voice suddenly echoed. - I told Osvald to start paying attention to the unrest along the border. Unfortunately, my brother ignored it, assuming it was just another clan dispute. Now I wonder if it was actually his decision...


- Co masz na myśli, Dunstanie? - Ragnvald pierwszy rozpoznał głos dochodzący z kamiennej kuli.
- Osvald był zawsze dosyć rozsądny, jak na króla - westchnął uzdrowiciel. - Ostatnio jednak jego zachowanie było dziwne. Nie poświęcał zbytnio uwagi sprawom królestwa. Stał się obojętny, odległy. Nie pozwalał mi się jednak zbadać, bagatelizując wszystko. Jednak kilka decyzji, które podjął zadziwiły wszystkich, między innymi to, żeby zostawić Klany samym sobie. 

- What do you mean, Dunstan? - Ragnvald was the first to recognize the voice coming from the stone sphere.
- Osvald was always quite sensible for a king - the healer sighed. - But lately, his behavior has been strange. He hasn't paid much attention to the affairs of the kingdom. He's become indifferent, distant. He wouldn't let me examine him, downplaying everything. However, several decisions he made surprised everyone, including leaving the Clans alone, not to interfere.


- W takim razie musisz zignorować życzenie swojego króla i jednak go zbadać. Siłą, jeśli będzie trzeba - ponuro powiedział Persival. - Sprawdź, czy nie ma przy sobie czegoś, co wygląda jak talizman. W zeszłym roku zostałem otumaniony przy pomocy Smoczej Krwi i o mało nie doprowadziłem Gleanuaine do ruiny.
- Ty? - Dunstan był wstrząśnięty.
- Ja - grobowym głosem przyznał Persival. - Kiedy zachowanie Osvalda się zmieniło?
- Myślę, że mniej więcej od miesiąca... Może trochę dłużej - Sunneva włączyła się do rozmowy. 
- To jeszcze nie powinno być trwałych skutków - pocieszył ich Persival. - Powinniście mu pomóc.

- Then you must ignore your king's wishes and check on him anyway. By force if necessary - Persival said grimly. - See if he has anything that looks like a talisman. Last year, I was drugged with Dragon's Blood and nearly brought Gleanuaine to ruin.
- You? - Dunstan was shocked.
- Me - Persival admitted in a grave voice. - When did Osvald's behavior change?
- I think about a month ago... Maybe a little longer - Sunneva joined the conversation.
- It shouldn't be permanent yet - Persival reassured them. - You should help him.


- Persivalu - głos Rei był niczym lodowaty górski strumień. - A może oświeciłbyś nas, kto podrzucił ci tą Smoczą Krew?
- Arnold - powiedział krótko Wielki Mag. 
- Ten żałosny książę?! - Pradawna o mało się nie zapowietrzyła. - Myślałam, że ten problem dawno został rozwiązany!

- Persival - Rei's voice was like an icy mountain stream. - Perhaps you could enlighten us as to who planted this Dragon Blood on you?
- Arnold - Great Mage said shortly.
- That pitiful prince?! - The Ancient One almost gasped. - I thought this problem was solved long ago!


- Jak to w ogóle możliwe?! - Rei była wściekła. - On nie ma takiej mocy! Skąd wziął artefakt?
- Tego nie wiem - przyznał niechętnie Persival. - Może ktoś mu pomógł?  Może ktoś złamał Pieczęć?
- Niemożliwe! - równocześnie wykrzyknęły Rei i Biała Pani.

To się w ogóle nie powinno stać. Włożyli tyle wysiłku, aby zapieczętować zło w Fortecy. Czyżby osłony osłabły? Minęło tyle czasu... Ale nie! Nie powinny. 

- How is that even possible?! - Rei was furious. - He doesn't have that kind of power! Where did he get the artifact?
- I don't know - Percival admitted reluctantly. - Maybe someone helped him? Maybe someone broke the Seal?
- That's mpossible! -  Rei and the White Lady exclaimed simultaneously.

This shouldn't have happened at all. They put so much effort into sealing the evil within the Fortress. Had the wards weakened? So much time had passed... But no! They shouldn't have.



Cisza, która znów zapadła, dzwoniła w uszach. Wszyscy przyswajali nawał wieści. Persival znów był tym, który przerwał zaczynające już ciążyć milczenie.
- Wizja przyszłości jest niepewna. I przez to przerażająca. Jeśli choć połowa naszych podejrzeń jest prawdziwa, czekają nas bardzo ciężkie chwile. Nas wszystkich. Musimy jednak znać prawdę. Dlatego was wszystkich wezwałem i dlatego zdecydowałem się użyć Palantirów - zawiesił głos. Odetchnął głęboko i mocnym głosem wyrzekł słowa, których wszyscy się obawiali. - Trzeba sprawdzić Pieczęcie chroniące dostępu do Przeklętej Fortecy. I niestety my musimy to zrobić, bo na miejscu nie ma nikogo, kto mógłby się tego podjąć. Co do samych Wyżyn... Sytuacja jest w miarę stabilna. Córce Rivalda udało się dotrzeć do Starej Tawerny. Duke Arandagor pospieszył im z pomocą. Z tego co wiem, bez problemu powinni przetrwać zimę. A jeśli Astrid choć trochę jest taka, jak słyszałem, to będzie ze swoimi ludźmi mieć oko na pogranicze. Tylko, tak jak mówiłem, to nie rozwiązuje problemu z Przeklętą Fortecą.

Po raz kolejny nikt się nie odezwał.

Tym razem Rei była tą, która przemówiła, przerywając ciszę, która drażniła ją na równi z całą tą sytuacją.
- Tą decyzję musi podjąć cała Rada. Persivalu, rozumiem, dlaczego użyłeś Smoczej Krwi i zdecydowałeś się na Wezwanie... Teraz rozumiem. To była słuszna decyzja. Masz moją zgodę. 

The silence that fell again rang in their ears. Everyone was absorbing the onslaught of news. Percival was once again the one to break the silence, which was already beginning to weigh on them.
- The vision of the future is uncertain. And therefore terrifying. If even half of our suspicions are true, we will face very difficult times. All of us. But we must know the truth. That is why I summoned you all, and that is why I decided to use the Palantir - He paused. He took a deep breath and, in a strong voice, spoke the words everyone feared. - The Seals protecting access to the Cursed Fortress must be checked. And unfortunately, we have to do it, because there's no one locally who could take it on. As for the Plains themselves... The situation is relatively stable. Rivald's daughter managed to reach the Old Tavern. Duke Arandagor has rushed to their aid. From what I understand, they should survive the winter without any problems. And if Astrid is anything like I've heard, she and her men will be keeping an eye on the borderlands. But, as I said, that doesn't solve the problem with the Cursed Fortress.

Once again, no one spoke.

This time, Rei was the one to speak, breaking the silence that was as irritating as the entire situation.
- This decision must be made by the entire Council. Percival, I understand why you used Dragon Blood and decided to Summon... Now I understand. It was the right decision. You have my consent.



- Moją również - Sunneva nie wahała się ani chwili. Wiele rzeczy nabrało teraz sensu i wiedziała, że sprawdzenie Fortecy jest konieczne. A od tego, co tam zastaną, będzie zależało bardzo wiele. - Nie ma innego sposobu, aby sprawdzić, kto za tym wszystkim stoi. Razem z Dunstanem zajmiemy się też królem Osvaldem. Teraz jestem pewna, że jego obojętność nie jest przypadkowa.

- Mine too - Sunneva didn't hesitate for a moment. Many things made sense now, and she knew it was necessary to investigate the Fortress. And much would depend on what they found there. - There's no other way to find out who's behind all this. Dunstan and I will also deal with King Osvald. Now I'm certain his indifference is not accidental.



- Oczywiście, że trzeba sprawdzić Pieczęcie - Aldara powiedziała kategorycznie. - Jeśli zostały złamane... 
- Jeśli zostały złamane, czeka nas wojna - Ragnvald usiadł ciężko na krześle obok Aldary.

- Of course, the Seals must be checked - Aldara said categorically. - If they've been broken...
- If they've been broken, we're in for a war - Ragnvald sat down heavily in the chair next to Aldara.



- Do Dùn Mallaichte nie wejdzie zwykły człowiek. Nawet jeśli Pieczęć została złamana, cała Forteca jest obłożona tyloma zaklęciami, że... - westchnął Persival. - Musimy znaleźć kogoś, kto poradzi sobie z tą magią. Poza tym jest zima. Nikt tam nie dotrze. Musimy zaczekać do wiosny.

- No ordinary person can enter Dùn Mallaichte. Even if the Seal has been broken, the entire Fortress is covered in so many spells that... - Percival sighed. - We have to find someone who can handle this magic. Besides, it's winter. No one can get there. We have to wait until spring.


- To prawda, nikt tam się teraz nie przedostanie - przytaknęła Sunneva. - Forteca jest w tej części gór, gdzie śnieg nigdy do końca nie topnieje. Choć w niższych partiach wciąż da się przejść, jeśli zna się ścieżki, tam nie dotrze żadna żywa istota.

- That's true, no one can get there now - Sunneva agreed. - The fortress is in a part of the mountains where the snow never fully melts. Although the lower reaches are still passable if you know the paths, no living creature will reach there.


- Biała Pani - usłyszeli kąśliwy głos Rei. - Dalej nic nie powiedziałaś.
- Zgadzam się - powiedziała cicho Aranel. - Trzeba sprawdzić Fortecę. Zostawcie to mnie. Nie będziemy czekać do wiosny.
- Nikt tam nie dotrze! - zaprotestowała Aldara. - Śnieg i lód pokonają każdego, kto będzie próbował wspiąć się do fortecy. 
- Smoki nie potrzebują przetartych szlaków - powiedziała Pradawna.

- White Lady - they heard Rei's sarcastic voice. - You still haven't said anything.
- I agree - Aranel said quietly. - We need to check the Fortress. Leave it to me. We won't wait until spring.
- No one will get there! - Aldara protested. - Snow and ice will defeat anyone who tries to climb the Fortress.
- Dragons don't need beaten trails - the Ancient One said.


CDN.
To be continued.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...