środa, 19 sierpnia 2026

Elsa

 

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Dzień po wyjeździe centaurów Margaret udała się w podróż do Seleny. Zawiozła jej ostatnią dużą partię zapasów na zimę.  Udało jej się zdążyć przed opadami śniegu - pierwsze płatki zaczęły opadać dopiero w drodze powrotnej, gdy była zaledwie pół godziny od domu. Zapadł już zmierzch, gdy dotarła do chaty.

W kuchni nie było nikogo. Pomyślała, że Hedwiga poszła pewnie karmić kozę, kury i gęsi. Zdejmowała właśnie szal i płaszcz, gdy usłyszała śmiech z pracowni. Dziecięcy śmiech.

The day after the centaurs left, Margaret set off for Selena. She brought her the last large load of supplies for the winter. She managed to get there before the snowfall – the first flakes only began to fall on the way back, when she was only half an hour from home. Dusk had already fallen by the time she reached the house.

There was no one in the kitchen. She thought Hedwig must have gone to feed the goat, chickens and geese. She was just taking off her shawl and cloak when she heard laughter from the study. The laughter of a child.

Odpowiedział mu drugi śmiech, który rozpoznała - zdecydowanie należał do Hedwigi. Zaintrygowana odwiesiła szybko płaszcz i ruszyła do sąsiedniej izby.

A second laugh answered, one she recognized - it definitely belonged to Hedwig. Intrigued, she quickly hung up her coat and headed for the next room.

Dziewczynka znaleziona w lesie najwyraźniej obudziła się podczas jej nieobecności. Bawiła się na dywanie z kotami, tuż obok fotela, na którym siedziała stara zielarka, szydełkując kolejny ciepły koc. Wyglądała o wiele lepiej, uśmiechała się i coś cicho mówiła. Margaret nie była pewna do kogo - do wiedźmy, czy do kota. Hedwiga kiwała głową uśmiechając się ciepło.
- O proszę, czy to moja stara sukienka? Byłam pewna, że wszystkie wzięła Tove dla Jorunn.

The girl found in the forest had clearly woken up while she was gone. She was playing on the rug with the cats, right next to the armchair where the old herbalist sat, crocheting another warm blanket. She looked much better, smiling and speaking quietly. Margaret wasn't sure who she was talking to - the witch or the cat. Hedwig nodded, smiling warmly.
- Well, well, is that my old dress? I was sure Tove had taken all of them for Jorunn.


- Margaret, skarbie! - Hedwiga podniosła głowę znad robótki. - Jak dobrze, że zdążyłaś wrócić przed śnieżycą. Bałam się, że nie dasz rady. Co u Seleny?

Uwadze Margaret nie uszło, że dziewczynka przestraszyła się na jej widok i odruchowo, niczym spłoszone zwierzątko, przylgnęła do kolan Hedwigi. Postanowiła dać jej czas, aby mogła się z nią oswoić. Kto wie, co to dziecko przeszło. Jak gdyby nigdy nic podsunęła sobie stołek, zdjęła torbę i usiadła obok. Na tyle jednak daleko, żeby nie płoszyć małej. Zmora, jak zawsze, natychmiast przysiadł koło swojej pani.

- Margaret, darling! - Hedwig looked up from her work. - It's so good you got back before the snowstorm. I was afraid you wouldn't make it. How's Selena?

It didn't escape Margaret's notice that the girl was frightened at the sight of her and, like a startled animal, clung to Hedwig's lap. She decided to give her time to get used to her. Who knows what this child had been through. As if nothing had happened, she pulled up a stool, took down her bag, and sat down next to her. But far enough not to scare the little one away. Spook, as always, immediately sat down next to his owner.



- Selena ma się dobrze. Wszystkie jej zwierzaki też. Matylda wróciła już z Dębowego Grodu, we dwie na pewno poradzą sobie z całą tą futrzastą i pierzastą ferajną. 
- To dobrze, to dobrze - pokiwała głową Hedwiga. - Zawsze martwię się o nią, gdy jest sama na tym odludziu.
- Zaraz by ci powiedziała, że nigdy nie jest sama - prychnęła Margaret. 
- Kaczki nie naniosą drewna na opał. Nawet kruki w swej mądrości tego nie potrafią - przytaknęła starsza zielarka.

- Selena is doing well. All her animals too. Mathilda's back from the Oakburg, the two of them can surely handle all this furry and feathered company.
- Good, good - Hedwig nodded. - I always worry about her when she's alone in this remote place.
- She'd tell you she's never alone - Margaret snorted.
- Ducks can't carry firewood. Even ravens, in their wisdom, can't - the older herbalist agreed.


Margaret cały czas kątem oka obserwowała dziewczynkę. Podczas ich rozmowy wyraźnie się rozluźniła i z uwagą przysłuchiwała się sprawozdaniu z podróży do chaty Seleny. Koło niej kręciły się koty, a Margaret z zaskoczeniem zauważyła, że nawet jeż Balrog wyszedł ze swojej kryjówki pod łóżkiem i krąży wokół dziecka. Fuknął przed chwilą niezadowolony, gdy Nisse podszedł za blisko. 
Nie uszło również jej uwadze, że znajda zerkała na psa, a oczy aż świeciły jej się z zachwytu.

Margaret kept an eye on the girl. She relaxed visibly during their conversation and listened intently to the report from the ride to Selena's hut. Cats swarmed around her, and Margaret was surprised to see that even the hedgehog named Balrog had emerged from its hiding place under the bed and was circling the child. He had just huffed in dissatisfaction when Nisse came too close.
She also noticed that the foundling was glancing at the dog, her eyes sparkling with delight.

- Chcesz go pogłaskać? - zapytała nagle, zwracając się do dziewczynki.
- Tak - odpowiedziała jej cichutko, ale nie odwróciła wzroku.
- Ma na imię Zmora. Mam go od szczeniaka. Zmora, idź się przywitaj - machnęła ręką w kierunku dziecka.

- Want to pet him? - she asked suddenly, turning to the girl.
- Yes - she replied quietly, but didn't look away.
- His name is Spook. I've had him since he was a puppy. Spook, go say hello - she waved at the child.



Psisko podeszło machając ogonem, a dziewczynka nieśmiało zaczęła go głaskać. Szybko jednak entuzjazm zwierzaka udzielił się i jej. Z radością zaczęła czochrać miękkie futro na karku psa.
Hedwiga popatrzyła z uśmiechem na młodszą wiedźmę i pokiwała głową z uznaniem. Doskonale podeszła nieśmiałe dziecko, które wyraźnie dogadywało się ze wszystkimi zwierzętami w domu.

The dog approached, wagging its tail, and the girl timidly began petting it. However, the animal's enthusiasm quickly infected her. She happily began ruffling the soft fur on the dog's neck.
Hedwig smiled at the younger witch and nodded approvingly. She had perfectly approached the shy child, who clearly got along well with all the animals in the house.



- A zatem. To jest Zmora. Ja jestem Margaret. A jak ty masz na imię? - poszła za ciosem wiedźma.
- Elsa. Mam na imię Elsa - dziewczynka nie przerywała głaskania psa. Mówiła cicho, ale było słychać wyraźny śpiewny akcent z północy. Pochodziła z jakiejś odległej części Skagelandu, to pewne.
- Bardzo ładnie. A ile masz lat?
- Prawie jedenaście - to "prawie" było widać bardzo ważne, bo dziecko wyraźnie zaakcentowało słowo.
- A właśnie, Elso, mam coś dla ciebie - powiedziała nagle Margaret, przypominając sobie o naszyjniku.

- So. This is Spook. I'm Margaret. And what's your name? - the witch continued.
- Elsa. My name is Elsa - the girl continued petting the dog. She spoke quietly, but her accent was distinctly lilting, from the north. She was from some distant part of Skageland, that was for sure.
- Very nice. And how old are you?
- Almost eleven - the "almost" was clearly very important, as the child emphasized the word.
- Oh, yes, Elsa, I have something for you - Margaret said suddenly, remembering the necklace.


Wyjęła z torby sznur kamieni i wyciągnęła w stronę dziewczynki. Ta zamarła, niedowierzając własnym oczom.
- To dla mnie? - szepnęła.
- Tak. Eira zostawiła go w prezencie dla ciebie. Pewnie jej nie pamiętasz, ale to ona i jej towarzysze znaleźli cię kilka dni temu. Gdyby nie oni... - Margaret zawiesiła głos, nie chcąc straszyć małej. - Przywieźli cię do nas. Nie mogli czekać, aż się obudzisz, więc Eira zostawiła ten podarek i poprosiła, żebym ci go dała. Mówiła, że na pewno ci się przyda.

She pulled a string of stones from her bag and held it out to the girl. She froze, disbelieving her eyes.
- Is this for me? - she whispered.
- Yes. Eira left it as a gift for you. You probably don't remember her, but she and her companions found you a few days ago. If it weren't for them... - Margaret paused, not wanting to frighten the little girl. - They brought you to us. They couldn't wait for you to wake up, so Eira left this gift and asked me to give it to you. She said you'd definitely need it.


Elsa wyciągnęła rękę po naszyjnik. Gdy brała go z ręki Margaret, ta znów poczuła silny impuls. A niech to, zapomniała, że musi przy tym dziecku bardziej uważać. Znów poczuła mrowienie aż do połowy ramienia. Co za nieprzyjemne uczucie... Na szczęście dziewczynka była tak zafascynowana otrzymanym prezentem, że nie zauważyła grymasu na twarzy wiedźmy.

Elsa reached for the necklace. As she took it from Margaret's hand, she felt another strong impulse. Damn it, she'd forgotten she had to be more careful around this child. Another tingling sensation ran down her arm. What an unpleasant feeling... Fortunately, the girl was so fascinated by the gift she'd received that she didn't notice the grimace on the witch's face.


- To naprawdę dla mnie? - szepnęła z niedowierzaniem. - Nigdy nie miałam nic tak pięknego...
- Dla ciebie. To czaroity znad Czarnej Rzeki. Eira i jej klan tam mieszkają. To centaury z Wielkiej Puszczy.
- Och... Miałam iść do Wielkiej Puszczy. Ale się zgubiłam... - powiedziała zamyślona dziewczynka, nie odrywając oczu od naszyjnika.

- Is this really for me? - she whispered in disbelief. - I've never had anything so beautiful...
- For you. They're Charoits from the Black River. Eira and her clan live there. They're centaurs from the Great Forest.
- Oh... I was supposed to go to the Great Forest. But I got lost... - the girl said thoughtfully, not taking her eyes off the necklace.


Wiedźmy wymieniły zaskoczone spojrzenia ponad głową dziewczynki. Magiczne dziecko miało iść do Wielkiej Puszczy? Samo? O co tu chodzi? Będą musiały dowiedzieć się wszystkiego. Ale nie dziś, nie chciały spłoszyć małej, skoro jak na razie tak dobrze im szło.

The witches exchanged surprised glances over the girl's head. A magical child was going to the Great Forest? Alone? What was this all about? They would have to find out everything. But not today, they didn't want to scare the little one away, since they were doing so well so far.


- Jaka szkoda, że nie mogę podziękować za prezent - Elsa założyła naszyjnik i teraz przyciskała swój skarb z całych sił do piersi. - I za ratunek. 
- Podziękujesz, jak Eira znów nas odwiedzi. Nie martw się - Margaret uśmiechnęła się. - Tylko go nie zgub.
- Na pewno nie! - zapewniła żarliwie dziewczynka.

- What a pity I can't thank Eira for the gift - Elsa put on the necklace and now clutched her treasure to her chest with all her strength. - And for saving me.
- You'll thank her when Eira visits us again. Don't worry - Margaret smiled. - Just don't lose it.
- I definitely won't! - the girl assured her fervently.




- No dobrze, pora na kolację - Hedwiga złożyła robótkę i pogłaskała Elsę po głowie. - Idź, dziecko. Umyj ręce i wyjmij chleb. Pamiętasz, gdzie jest?
- Pamiętam.
- To świetnie. No, idź.

- Okay, time for dinner - Hedwig folded her knitting and patted Elsa's head. - Go, child. Wash your hands and get out the bread. Do you remember where it is?
- I remember.
- That's great. Come on, go ahead.



 

niedziela, 16 sierpnia 2026

Listy | Letters

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Pomocnik Mistrza Kruków dostarczył przed pół godziną stos listów przyniesionych przez ptaki, które dzisiejszego ranka dotarły do zamku, do Kruczej Wieży. Aldara szybko posortowała je, odkładając na bok wszystkie sprawozdania szpiegów. Będzie mogła przeczytać to na spokojnie później. Dwa pergaminy przykuły jej uwagę i wzbudziły obawy. Były to listy od Persivala i Sunnevy. 

W pierwszej kolejności rozwinęła wiadomość od Wielkiego Maga z Gleanuaine (treść listu jest dostępna w poście na blogu Jo, Wiedźmi Świat, pod tym linkiem).

I cholera, miał dużo racji... Obawiała się jednak, że jakichkolwiek działań nie podejmą, bez prawdziwego zaangażowania Pradawnych i tak nie dadzą rady.

Half an hour ago, the Raven Master's assistant had delivered a stack of letters brought by birds that had arrived at the castle this morning to Raven Tower. Aldara quickly sorted them, setting aside all the spy reports. She could read them later. Two parchments caught her eye and aroused her concern. They were letters from Persival and Sunneva.

First, she unfolded the message from the Great Mage of Gleanuaine (the letter's content is available in Jo's blog, The Witch World, at this link).

And damn, he was right... However, she feared that no matter what actions they took, without the true involvement of the Ancients they would fail.

List od Sunnevy był w podobnym, mało optymistycznym tonie.

Szanowna Aldaro,
Zwracam się do Ciebie z prośbą o pomoc.
Krigann stoi na pierwszej linii wojny z Kislenaarem. Źle się stało, że król nie posłuchał doradców i zlekceważył niepokoje na naszej granicy. Dzięki Wielkiemu Magowi Persivalowi wiemy przynajmniej dlaczego tak się stało. Niezwłocznie podejmiemy działania, by wyrwać naszego króla spod władzy Smoczej Krwi. To dobry władca i będzie potrzebny, by królestwo poradziło sobie z nadchodzącą wojną.
Potrzebuję Twojej rady. Od niedawna zasiadam na stanowisku Wielkiego Maga Krigann, a podczas pierwszej wojny byłam zaledwie dzieckiem i nie znam zagrożenia, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. Nie chcę popełnić błędu, który będzie kosztował mój kraj zbyt wiele. 
Nie podoba mi się, że Krigann zostało pominięte przez Pradawne, jakby problem w ogóle nas nie dotyczył. A to przecież my jesteśmy naszą pierwszą linią obrony. W Krigann nie porzucono Magii tak, jak to się dzieje w Ravenii. Mamy armię, w której służy wielu magów bojowych, choć tych z wysoką rangą jest niewielu, przyznaję. Sama jednak stanę do walki i zapewniam Cię, że wiem, jak posługiwać się prawdziwą Magią Burzy.
Muszę jednak wiedzieć, z czym przyjdzie nam się mierzyć. Nawet jeśli głównym celem ataku będzie Ravenia, to jesteśmy Wam potrzebni. A ja potrzebuję rady.
Sunneva

Sunneva's letter had a similar, less than optimistic tone.

Dear Aldara,
I am writing to you to ask for your help.
Krigann is on the front lines of the war with Kislenaar. It is unfortunate that the king disobeyed his advisors and ignored the unrest on our border. Thanks to High Mage Percival, we at least know why. We will take immediate action to free our king from the Dragonblood's control. He is a good ruler and will be needed to help the kingdom cope with the coming war.
I need your advice. I have only recently assumed the position of High Mage of Krigann, and during the first war I was only a child and did not know the threat we face. I do not want to make a mistake that will cost my country too much.
I am displeased that Krigann has been overlooked by the Ancients, as if the problem did not concern us at all. Yet, we are our first line of defense. Magic hasn't been abandoned in Krigann like it is in Ravenia. We have an army with many battle mages, though I admit there are few of high rank. However, I will fight myself, and I assure you, I know how to use true Storm Magic.
But I must know what we're up against. Even if Ravenia is the main target of the attack, you still need us. And I need your advice.
Sunneva

Aldara zmięła list z frustracją. Sunneva też miała rację. Krigann jest im niezbędne, bez ich magów nie będą mieli szans. Nie znała jej osobiście, ale miała wrażenie, że dziewczyna, mimo młodego wieku, faktycznie da sobie radę. Będzie musiała opisać jej dokładnie Arnolda i ich przypuszczenia co do niego... Najlepiej byłoby się spotkać, ale na rejs przez morze było już zdecydowanie za późno. Lada moment zaczną się zimowe sztormy.

Aldara crumpled the letter in frustration. Sunneva was right, too. Krigann was essential to them, without their mages, they wouldn't stand a chance. She didn't know her personally, but she had a feeling that the girl, despite her young age, would actually manage. She would have to describe Arnold to her in detail and their assumptions about him... It would be best to meet, but it was definitely too late for a sea voyage. The winter storms would begin any moment now.

Aldara była też zła na siebie, że nie zaczęła działać wcześniej. Jej szpiedzy donosili jej przecież niepokojące wieści od miesięcy. Nie spodziewała się jednak, że sprawy zajdą aż tak daleko. Musiała niechętnie przyznać, że i ona zlekceważyła Arnolda. Po jego ucieczce, gdy znikł na wiele lat, po prostu o nim zapomniała. A ta żmija działała cały czas gdzieś w niedostępnych górach Kislenaaru... 

Aldara was also angry with herself for not acting sooner. Her spies had been bringing her disturbing news for months. However, she hadn't expected things to escalate this far. She had to reluctantly admit that she, too, had underestimated Arnold. After his escape, when he disappeared for many years, she had simply forgotten about him. And that viper had been active all along, somewhere in the inaccessible mountains of Kislenaar...

Odrzuciła zmięty list i wstała energicznie, łapiąc swoją laskę z księżycowym kamieniem. Musi znaleźć Ragnvalda. Pewnie jest z synem i wnukiem, ale ktoś z pewnością zaraz ją do nich zaprowadzi.

Ragnvald musi przeczytać oba listy, a później postanowią, jakie stanowisko zajmie Skageland. Choć zakładała, że wyjście jest tylko jedno. Wojna.

She tossed the crumpled letter aside and stood up briskly, grabbing her staff with the moonstone. She had to find Ragnvald. He was probably with his son and grandson, but someone would surely lead her to them soon.

Ragnvald had to read both letters, and then they would decide what Skageland's stance would be. Though she assumed there was only one solution: war.

wtorek, 11 sierpnia 2026

Nowa mieszkanka chaty w lesie | New resident of the cottage in the forest

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Hedwiga pilnowała wywaru gotującego się w kociołku, mieszając delikatnie od czasu do czasu. Był prawie gotowy. Część będzie można zawieźć Selenie, żeby miała zapas na zimę. Kto wie, czy nie zasypie jej tak, jak rok temu, gdy nadejdą śniegi - przez ponad dwa tygodnie nikt nie mógł do niej dojechać pod Przełęcz... 

Hedwig watched the brew boil in the cauldron, stirring gently from time to time. It was almost ready. Some could be taken to Selena to stock up for the winter. Who knows, maybe she'll be buried like last year when the snows came - no one could reach her at the Pass for over two weeks...


Zielarka usłyszała nagle hałas przed domem, kopyta stukające na ganku, a później skrzypnięcie otwieranych drzwi. Stanęła w nich Margaret, po czym przytrzymała je otwarte na oścież. Za nią do chaty weszła ostrożnie Eira, schylając się, aby nie uderzyć głową o framugę drzwi.

The herbalist suddenly heard a noise outside the house, hooves clattering on the porch, and then the creak of the door opening. Margaret stood there, holding it wide open. Behind her, Eira cautiously entered the cottage, ducking to avoid hitting her head on the doorframe.



- Eira, moja droga! - ucieszyła się staruszka na widok centaurydy. I zamarła zaskoczona, widząc, że szamanka niesie małą dziewczynkę. Dziecko było ubrane w poszarpaną i brudną sukienkę. I chyba było nieprzytomne, gdyż bezwładnie leżało w objęciach Eiry. Popatrzyła pytająco na Margaret.

- Koc się przydał - burknęła wiedźma. - Centaury znalazły ją w lesie. Samą.

- Eira, my dear! - the old woman rejoiced at the sight of the centauride. She froze in surprise when she saw the shaman carrying a little girl. The child was dressed in a tattered and dirty dress. And it seemed unconscious, as it lay limp in Eira's arms. She looked questioningly at Margaret.

- The blanket came in handy - the witch grumbled. - The centaurs found her in the forest. Alone.


- Ach tak - Hedwiga pokiwała głową. - Tak czułam, że ci się przyda. Co to za dziecko?
- Nie wiadomo, jeszcze się nie obudziła. Ma gorączkę i źle z nią - Margaret wzruszyła ramionami. - Muszę przygotować coś na obniżenie temperatury.
- Właśnie skończyłam - stara zielarka wskazała łyżką na kociołek.
- Doprawdy? - Margaret spojrzała podejrzliwie na opiekunkę. - Akurat to upichciłaś?

- Oh, yes - Hedwig nodded. - I had a feeling you'd need it. Who's the child?
- I don't know, she hasn't woken up yet. She has a fever and isn't feeling well - Margaret shrugged. - I need to prepare something to lower her temperature.
- I've just finished - the old herbalist pointed to the cauldron with her spoon.
- Oh, really? - Margaret looked at her warden suspiciously. - Did you just cook this?



Hedwiga odłożyła łyżkę i nie skomentowała. Wskazała Eirze przejście do izby obok.
- Zanieś ją tam proszę, moja droga. Zaraz zajmiemy się tą małą. Połóż ją na posłaniu pod oknem, zaraz przyniosę koc.

Hedwig put down her spoon and didn't comment. She gestured for Eira to the next room. 
- Please take her there, my dear. We'll take care of the little one in a moment. Put her on the bed by the window, and I'll bring a blanket in a moment.


Margaret poszła przodem i przygotowała miejsce. Eira ostrożnie poruszała się po domu, niepewna w tak małym pomieszczeniu. Uparła się jednak, że to ona przyniesie dziewczynkę, co nieco zaskoczyło wiedźmę, która doskonale znała niechęć centuarydy do zamkniętych przestrzeni. 

Margaret went ahead and prepared a space. Eira moved cautiously around the house, unsure of herself in such a small space. However, she insisted on bringing the girl, which somewhat surprised the witch, who knew the centuarid's aversion to enclosed rooms.




Dziecko wciąż się nie ocknęło. Wiedźmy ułożyły ją na posłaniu i delikatnie otuliły kocem. Mała znów zamamrotała coś niewyraźnie i Margaret wydawało się, że brzmiało to jak: "do puszczy, muszę iść do puszczy". Nie była jednak pewna, czy się nie przesłyszała.

The child still hadn't woken up. The witches laid her on the bed and gently wrapped her in a blanket. The little one mumbled something indistinct again, and Margaret thought it sounded like, "to the forest, I must go to the forest." But she wasn't sure if she had misheard.


Eira rozglądała się ciekawie po izbie. Na kominku płonął wesoło ogień, a kilka kotów pałętało się wokół. I coś jeszcze zamajaczyło jej w kryjówce pod posłaniem. Czy to był jeż?

Margaret wstała i zdjęła wreszcie szal. Westchnęła z ulgą. To był długi dzień. Sporo się wydarzyło. Nagle przypomniała sobie, o co chciała zapytać szamankę.
- Eira, dlaczego wzięłaś ze sobą aż tylu wojowników? Pierwszy raz przybyłaś w tak licznej grupie. Do tej pory miałaś tylko jednego towarzysza.
- Właściwie bez powodu. A przynajmniej bez konkretnego powodu - szamanka przestała lustrować pomieszczenie i spojrzała na Margaret. - Coś się zbliża. Nie wiem co, duchy też nie potrafią jasno przekazać informacji. Ale w Puszczy czuć niepokój, już od dłuższego czasu. Nawet harpie wylazły ze swoich gniazd i latają w tę i z powrotem. 
- Harpie? - Hedwiga wtrąciła się do rozmowy.
- Tak. Ptaszydła z Księżycowych Gór - pokiwała głową Eira. Nie widziano ich od lat nad naszymi ziemiami, a teraz... No i dochodzą do nas pogłoski o jakichś niepokojach na południowym krańcu Puszczy. Dlatego nasz wódz kazał wojownikom jechać ze mną. Na wszelki wypadek.

Eira looked around the room curiously. A fire burned cheerfully in the fireplace and several cats wandered around. And something else loomed in her hiding place under the bed. Was it a hedgehog?

Margaret stood up and finally took off her scarf. She sighed with relief. It was a long day. A lot has happened. Suddenly she remembered what she wanted to ask the shaman.
- Eira, why did you take so many warriors with you? It was the first time you came in such a large group. Until now, you only had one companion.
- No reason, actually. Or at least for no particular reason - the shaman stopped examining the room and looked at Margaret. - Something's coming. We don't know what, ghosts can't convey information clearly either. But there has been anxiety in the Forest for a long time. Even the harpies have come out of their nests and are flying back and forth.
- Harpies? - Hedwig joined the conversation.
- Yes. Birds of the Moon Mountains - Eira nodded. - They haven't been seen over our lands for years, and now... And we're hearing rumors of some unrest in the southern end of the Forest. That's why our leader told the warriors to come with me. Just in case.



Wiedźmy popatrzyły po sobie. Czyli magiczni mieszkańcy lasu też coś czują. To nie były dobre wieści. Eira jednak wyraźnie zakończyła temat. Nie wiedziała nic więcej lub nie chciała im mówić. Nie było więc sensu drążyć.
- Przyniosę napar dla dziecka, a później zajmę się zapasami dla was. Mam lawendę i mieszanki, o które prosiłaś. Wszystko już jest przygotowane. Zostaniecie na noc? 
- Nie. Reidar chce już wracać. Uważa, że i tak za długo nam zeszło.
- Przecież niedługo będzie zmierzchać.
- To nic. W tych lasach nie ma niczego, co by nam zagrażało - mrugnęła wesoło szamanka. - Poza tym idzie załamanie pogody i faktycznie powinniśmy wracać jak najszybciej.
- Szkoda, myślałam, że zostaniesz na kilka dni. Chciałam podpytać cię o te porosty znad Czarnej Rzeki. Próbuję rozgryźć kilka ich właściwości, ale chyba sama nie dam rady - Margaret była szczerze zawiedziona.

The witches exchanged glances. So the magical inhabitants of the forest were also feeling something. This wasn't good news. Eira, however, clearly ended the conversation. She either didn't know anything more or didn't want to tell them. So there was no point in pursuing it further.
- I'll bring a potion for the child, and then I'll take care of your supplies. I have the lavender and the other herbs you requested. Everything's already prepared. Will you stay overnight?
- No. Reidar wants to go back. He thinks we've already taken too long.
- It'll be getting dark soon.
- It doesn't matter. There's nothing in these forests that could pose a threat to us - the shaman winked cheerfully. - Besides, the weather's about to change, and we really should get back as soon as possible.
- That's a shame. I thought you'd be staying for a few days. I wanted to ask you about those lichens from the Black River. I'm trying to figure out some of their properties, but I don't think I can do it alone - Margaret was genuinely disappointed.


- Tych, które przywiozłam ci ostatnio? Te srebrzyste?
- Tak.
- Mam dla ciebie nowy zapas, będziesz mogła eksperymentować. I powiem ci wszystko co wiem, może ułatwi ci to pracę. Tylko na zewnątrz, strasznie tu u was ciasno - zaśmiała się centauryda. - A, dam ci coś jeszcze. Dla źrebaka.
To mówiąc zdjęła sznur fioletowych kamieni, który nosiła na szyi.

- The ones I brought you last time? The silver ones?
- Yes.
- I have a new supply for you, you can experiment. And I'll tell you everything I know, maybe it'll make your job easier. Just outside, it's awfully cramped in here - the centauride laughed. - Oh, and I'll give you something else. For the foal.
With that, she took off the string of purple stones she wore around her neck.



- Daj jej, jak się obudzi. Myślę, że pozwolą jej łatwiej zapanować nad nowymi umiejętnościami.
- Czy to czaroity? - Hedwiga zerknęła na naszyjnik. - To bardzo szczodry dar.
- Tak - Eira uśmiechnęła się do starej zielarki. - Takie, jak i ty masz na szyi. Ale te są znad Czarnej Rzeki. Jedyne w swoim rodzaju.
Przekazała biżuterię Margaret. Po czym bez słowa ostrożnie wycofała się, starając się nie przewrócić niczego i wyszła przed chatę.

- Give it to her when she wakes up. I think it will help her control her new abilities.
- Are those Charoites? - Hedwig glanced at the necklace. - It's a very generous gift.
- Yes - Eira smiled at the old herbalist. - Just like the ones around your neck. But these are from the Black River. One of a kind.
She handed the jewelry to Margaret. Then, without a word, she carefully backed away, trying not to knock anything over, and walked out in front of the cottage.





- No proszę - Margaret przyglądała się kamieniom. - Kukułka dostała prezent godny królewskiego maga. 
- Kukułka? - Hedwiga spojrzała pytająco.
- A, później ci wyjaśnię... - młodsza wiedźma machnęła ręką. - Idę przygotować lekarstwa. A później pomogę zapakować wszystko centaurom. Widziałaś ich?
- Przez okno - pokiwała głową staruszka. - Piękny widok.
- To samo im powiedziałam - prychnęła Margaret. - A oni byli bardzo zdziwieni. Szkoda, że Sven ich nie zobaczy. 
- Nie wrócił jeszcze ze stolicy? - Hedwiga zmartwiła się wyraźnie. - Co ich tam zatrzymało?
- Nie wiem. Tove nie chce powiedzieć. Opowiem ci wszystko później.

- Well, well - Margaret said, examining the stones. - Cuckoo received a gift fit for a king's wizard.
- Cuckoo? - Hedwig looked at her questioningly.
- Oh, I'll explain later... - the younger witch waved her hand. - I'm going to prepare the medicines. And then I'll help the centaurs pack everything. Did you see them?
- Through the window - the old woman nodded. - A beautiful view.
- That's what I told them - Margaret snorted. - And they were very surprised. It's a shame Sven won't see them.
- Hasn't he returned from the capital yet? - Hedwig looked visibly worried. - What kept them there?
- I don't know. Tove won't tell. I'll tell you everything later.





Z tymi słowami Margaret poszła do kuchni. Czarny kocur wskoczył na posłanie koło Hedwigi i miauknął zaczepnie.
- No i czego chcesz, Nisse? - staruszka pogładziła go po karku. - Lepiej tu zostań i opiekuj się tą... Kukułką.
Uśmiechnęła się na dźwięk tego przezwiska, które nadała dziecku Margaret. Martwiła się jedynie, czy uda im się opanować gorączkę. Kim była ta dziewczynka? Oby miały szansę się tego dowiedzieć.

Hedwiga westchnęła i zamyśliła się. Doprawdy, coś wisiało w powietrzu...

With those words, Margaret went to the kitchen. The black tomcat jumped onto the bed next to Hedwig and meowed teasingly.
- What do you want, Nisse? - the old woman patted his neck. - You'd better stay here and look after that... Cuckoo.
She smiled at the nickname Margaret had given the child. Her only concern was whether they would manage to get the fever under control. Who was that girl? Hopefully, they would have a chance to find out.

Hedwig sighed and pondered. Truly, something was in the air...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...