czwartek, 16 lipca 2026

Dyskusja | Discourse

 


Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Akcja tego odcinka toczy się w kilku lokacjach:
- HIARTA, serce Wielkiej Puszczy, gdzie mieszka Pradawna Rei
- ZAMEK VARREAGATIS, gabinet Sunnevy
- ZAMEK SKOGBORG, gabinet Aldary
- ZAMEK AINACARA, siedziba Białej Pani (zdjęcia i tekst by Jo)
- ZAMEK GLEANUAINE, siedziba Persivala (zdjęcia i tekst by Jo)

This episode takes place in several locations:
- HIARTA, the heart of the Great Forest, where the Ancient Rei lives
- VARREAGATIS CASTLE, Sunneva's study
- SKOGBORG CASTLE, Aldara's study
- AINACARA CASTLE, the seat of the White Lady (photos and text by Jo)
- GLEANUAINE CASTLE, Persival's seat (photos and text by Jo)

Wielki Mag Persival zaczął mówić.
- Zapewne zastanawiacie się, dlaczego obudziłem Pradawne Moce i wezwałem was na Radę. Być może uznaliście użycie Palantirów za nierozsądne, lub wręcz nieodpowiedzialne. Pozwólcie mi wyjaśnić.

Zniszczono siedzibę Górskiego Klanu z Àirdean Mòra.

Wiem, że ta tragedia niekoniecznie musi was interesować. W naszym świecie co chwilę zdarzają się dramatyczne wydarzenia. Wiem również, że Pradawne konsekwentnie trzymają się z daleka od spraw Ludzi, a i my – Magowie, czasami nie mamy ochoty angażować się w ich konflikty.

Ale ta tragedia jest inna. I uważam, że jesteśmy za nią w pewnym stopniu odpowiedzialni.

W Skalistych Górach użyto Czarnej Pożogi.

Dobrze wiecie, że mógł jej użyć tylko Czarny Mag, zdolny do posługiwania się Pradawną Mocą.

Jedyny znany nam Mag, spełniający powyższe warunki, został przed laty pozbawiony swojej mocy i uwięziony w Dùn Mallaichte.

A jednak KTOŚ to zrobił. I musimy się dowiedzieć KTO i W JAKI SPOSÓB. Czy nam się to podoba, czy nie. Nie wierzę w to, że potężny Mag zniszczył górską osadę, przy użyciu jednego z najpotężniejszych niszczących zaklęć, bez powodu. Uważam, że to była próba. Skoro się powiodła – następnym jego celem może być każde z nas.

The Great Mage Percival began to speak.
- You're probably wondering why I awakened the Elder Powers and summoned you to the Council. Perhaps you considered the use of the Palantir unwise, or even irresponsible. Allow me to explain.

The seat of the Mountain Clan of Àirdean Mòra was destroyed.

I know this tragedy may not necessarily interest you. Dramatic events happen all the time in our world. I also know that the Ancients consistently stay away from Human affairs, and we, Mages, sometimes don't want to get involved in their conflicts too.

But this tragedy is different. And I believe we are, to some extent, responsible for it.

The Black Conflagration was used in the Rocky Mountains.

You know full well that only a Black Mage capable of wielding the Elder Power could have used it.

The only Mage known to us who met these criteria was stripped of his power years ago and imprisoned in Dùn Mallaichte.

Yet SOMEONE did it. And we must find out WHO and HOW. Whether we like it or not. I don't believe that a powerful Mage would destroy a mountain settlement using one of the most powerful destructive spells without reason. I believe it was a test. If it succeeded, his next target could be any of us.


Głos Wielkiego Maga, rozbrzmiewający do tej pory w czterech miejscach oddalonych od siebie o wiele dni drogi tak, jakby stał tuż obok, zamarł. Zapadła głucha cisza. Jeśli Persival mówił prawdę - a niestety nic nie wskazywało na to, aby się mylił - wieści były tak przerażające, a równocześnie nieprawdopodobne, że wszystkim zgromadzonym dzięki mocy Smoczej Krwi odjęło mowę. 

The Great Mage's voice, which had previously echoed in four locations separated by many days' journey, as if he were standing right next to them, faded. A deafening silence fell. If Percival spoke the truth - and unfortunately, there was no indication he was wrong - the news was so terrifying, yet so improbable, that everyone gathered by the power of the Dragon's Blood was speechless.



Wtem rozbrzmiały przekleństwa. Choć Rei użyła Starej Mowy w najbardziej zapomnianym dialekcie, wszyscy dobrze wyłapali coś o bękarcim pomiocie trolli i nieprzyzwoitym prowadzeniu się ich matek, babek i prababek. A także smoczym łajnie. Pradawna klęła na czym świat stoi. W końcu porzuciła Starą Mowę i zapytała, już spokojnym głosem:
- Czarna Pożoga? Jesteś pewien, Persivalu?

Suddenly, curses rang out. Although Rei used the Old Speech in a most forgotten dialect, everyone clearly caught something about the bastard troll spawn and the indecent behavior of their mothers, grandmothers, and great-grandmothers. And also dragon dung. The Ancient One cursed uncontrollably. Finally, she abandoned the Old Speech and asked, her voice calm:
- Black Conflagration? Are you sure, Percival?


- Jestem pewien. Moira tam była. Widziała na własne oczy. 
- I ja to poczułam - dodała nagle Aranel. - To prawda. Pożoga zebrała żniwo.
- Wiedziałaś o tym? O Pożodze?! - zawołała Aldara oburzona, pomijając wszelkie uprzejmości wobec Pradawnej. 
Zapadła ciężka cisza. 

- I'm sure. Moira was there. She saw it with her own eyes.
- And I felt it - Aranel added suddenly. - It's true. The Conflagration has taken its toll.
- Did you know about this? About the Conflagration?! - Aldara exclaimed indignantly, disregarding all courtesy toward the Ancient One.
A heavy silence fell.


Nie doczekawszy się odpowiedzi, Aldara powtórzyła pytanie, cedząc przez zęby:
- Pradawna Aranel. Wiedziałaś, że ktoś użył Pożogi do wybicia całego Klanu i nie uznałaś za stosowne podzielić się tą informacją z nami? Z kimkolwiek?
Odpowiedziała jej cisza, która przerwało dopiero ciche przekleństwo rzucone przez Persivala.
- Aldaro. Niestety masz rację z tym, że wszyscy członkowie Klanu nie żyją. Prawie wszyscy. Zmarł również Rivald, który był Głową Górskiego Klanu. Ocalała tylko jego córka Astrid i kilku górali, którzy wraz z nią byli poza osadą. Teraz ona jest przywódczynią.

Receiving no answer, Aldara repeated the question, gritting her teeth:
- Ancient Aranel. You knew someone had used the Conflagration to kill the entire Clan, and you didn't see fit to share this information with us? With anyone?
Silence answered her, broken only by a soft curse from Percival.
- Aldara. Unfortunately, you're right that all the Clan members are dead. Almost all of them. Rivald, who was the Head of the Mountain Clan, died too. Only his daughter Astrid, and a few highlanders who were with her outside the settlement survived. Now she's the leader.


- Czy wy w ogóle wiecie, co to oznacza? Nie zdajecie sobie sprawy z powagi sytuacji! - Aldara nie zdołała powstrzymać okrzyku. 
- O czym ty mówisz? - wykrztusił Ragnvald wciąż oszołomiony po wszystkim, co usłyszeli.
- Jak to, o czym? To całkiem zmienia układ sił.
- Skąd wiesz?
- Jak to skąd? Nie płacę moim wywiadowcom za lenistwo. Muszę wiedzieć, co się dzieje. Jeśli tak się sprawy mają, to Równiny są w tej chwili słabsze niż kiedykolwiek.

- Do you all even know what this means? You don't realize the gravity of the situation! - Aldara couldn't help but cry out.
- What are you talking about? - Ragnvald gasped, still dazed by everything they'd just heard.
- What do you mean, what? This completely changes the balance of power.
- How do you know?
- How do I know? I don't pay my spies to be lazy. I need to know what's going on. If that's all true, then the Plains are weaker than ever.


- A czy to jest w tej chwili ważne? - Ragnvald uniósł brwi zdziwiony.
- Oczywiście! - Aldara popatrzyła na niego z naganą. - Praktycznie cały klan zniknął z powierzchni ziemi. Teraz wiem, że to Pożoga nie oszczędziła nikogo, kto był w osadzie. To przecież oni trzymali w ryzach tamtą okolicę, temperując zapędy Kislenaarczyków. Kto będzie teraz bronił granicy? W dodatku to już drugi Klan, który ma tak młodego i niedoświadczonego przywódcę. Skoro Astrid została sierotą... Czy ty nie rozumiesz, że ona jest teraz jedną z Pięciu? A ma wokół siebie niedobitków, nie ma miejsca do przezimowania i nie ma zapasów. Co  więcej, sąsiedni Klan z pogranicza też ma nowego wodza, Gunnara, który jest raptem ze dwa lata starszy od Astrid. Dwóch nieopierzonych przywódców, którzy mają rządzić niepokornymi Jeźdźcami... W świetle tego, co właśnie powiedział Persival, to katastrofa!
Ragnvald patrzył na nią ze zdumieniem.
- No co? - fuknęła.
- Przypomnij mi, żeby już nigdy nie wątpił w przydatność Twoich szpicli...
- Wywiadowców! - warknęła.

- And is that important right now? - Ragnvald raised his eyebrows in surprise.
- Of course! - Aldara looked at him reproachfully. - Practically the entire clan vanished from the face of the earth. Now I know that the Conflagration spared no one in the settlement. After all, they were the ones who kept that area in check, tempering the Kislenaar's ambitions. Who will defend the border now? Besides, this is the second clan to have such a young and inexperienced leader. Since Astrid was orphaned... Don't you understand that she is now one of the Five? And she has only survivors around her, no place to winter, and no supplies. What's more, the neighboring clan on the border has a new chieftain too, Gunnar, who is only two years older than Astrid. Two fledgling leaders who are supposed to rule over the rebellious Riders... In light of what Percival just said, this is a disaster! 
Ragnvald looked at her in astonishment.
- What? - she snorted.
- Remind me never to doubt the usefulness of your snitches again...
- Spies! - she snapped.


- Lady Aldara ma rację - nagle rozbrzmiał męski głos. - Mówiłem Osvaldowi, żeby zaczął zwracać uwagę na niepokoje przy granicy. Niestety mój brat zignorował to, zakładając, że to kolejne rozgrywki klanowe. Teraz zastanawiam się, czy to faktycznie była jego decyzja...

- Lady Aldara is right - a male voice suddenly echoed. - I told Osvald to start paying attention to the unrest along the border. Unfortunately, my brother ignored it, assuming it was just another clan dispute. Now I wonder if it was actually his decision...


- Co masz na myśli, Dunstanie? - Ragnvald pierwszy rozpoznał głos dochodzący z kamiennej kuli.
- Osvald był zawsze dosyć rozsądny, jak na króla - westchnął uzdrowiciel. - Ostatnio jednak jego zachowanie było dziwne. Nie poświęcał zbytnio uwagi sprawom królestwa. Stał się obojętny, odległy. Nie pozwalał mi się jednak zbadać, bagatelizując wszystko. Jednak kilka decyzji, które podjął zadziwiły wszystkich, między innymi to, żeby zostawić Klany samym sobie. 

- What do you mean, Dunstan? - Ragnvald was the first to recognize the voice coming from the stone sphere.
- Osvald was always quite sensible for a king - the healer sighed. - But lately, his behavior has been strange. He hasn't paid much attention to the affairs of the kingdom. He's become indifferent, distant. He wouldn't let me examine him, downplaying everything. However, several decisions he made surprised everyone, including leaving the Clans alone, not to interfere.


- W takim razie musisz zignorować życzenie swojego króla i jednak go zbadać. Siłą, jeśli będzie trzeba - ponuro powiedział Persival. - Sprawdź, czy nie ma przy sobie czegoś, co wygląda jak talizman. W zeszłym roku zostałem otumaniony przy pomocy Smoczej Krwi i o mało nie doprowadziłem Gleanuaine do ruiny.
- Ty? - Dunstan był wstrząśnięty.
- Ja - grobowym głosem przyznał Persival. - Kiedy zachowanie Osvalda się zmieniło?
- Myślę, że mniej więcej od miesiąca... Może trochę dłużej - Sunneva włączyła się do rozmowy. 
- To jeszcze nie powinno być trwałych skutków - pocieszył ich Persival. - Powinniście mu pomóc.

- Then you must ignore your king's wishes and check on him anyway. By force if necessary - Persival said grimly. - See if he has anything that looks like a talisman. Last year, I was drugged with Dragon's Blood and nearly brought Gleanuaine to ruin.
- You? - Dunstan was shocked.
- Me - Persival admitted in a grave voice. - When did Osvald's behavior change?
- I think about a month ago... Maybe a little longer - Sunneva joined the conversation.
- It shouldn't be permanent yet - Persival reassured them. - You should help him.


- Persivalu - głos Rei był niczym lodowaty górski strumień. - A może oświeciłbyś nas, kto podrzucił ci tą Smoczą Krew?
- Arnold - powiedział krótko Wielki Mag. 
- Ten żałosny książę?! - Pradawna o mało się nie zapowietrzyła. - Myślałam, że ten problem dawno został rozwiązany!

- Persival - Rei's voice was like an icy mountain stream. - Perhaps you could enlighten us as to who planted this Dragon Blood on you?
- Arnold - Great Mage said shortly.
- That pitiful prince?! - The Ancient One almost gasped. - I thought this problem was solved long ago!


- Jak to w ogóle możliwe?! - Rei była wściekła. - On nie ma takiej mocy! Skąd wziął artefakt?
- Tego nie wiem - przyznał niechętnie Persival. - Może ktoś mu pomógł?  Może ktoś złamał Pieczęć?
- Niemożliwe! - równocześnie wykrzyknęły Rei i Biała Pani.

To się w ogóle nie powinno stać. Włożyli tyle wysiłku, aby zapieczętować zło w Fortecy. Czyżby osłony osłabły? Minęło tyle czasu... Ale nie! Nie powinny. 

- How is that even possible?! - Rei was furious. - He doesn't have that kind of power! Where did he get the artifact?
- I don't know - Percival admitted reluctantly. - Maybe someone helped him? Maybe someone broke the Seal?
- That's mpossible! -  Rei and the White Lady exclaimed simultaneously.

This shouldn't have happened at all. They put so much effort into sealing the evil within the Fortress. Had the wards weakened? So much time had passed... But no! They shouldn't have.



Cisza, która znów zapadła, dzwoniła w uszach. Wszyscy przyswajali nawał wieści. Persival znów był tym, który przerwał zaczynające już ciążyć milczenie.
- Wizja przyszłości jest niepewna. I przez to przerażająca. Jeśli choć połowa naszych podejrzeń jest prawdziwa, czekają nas bardzo ciężkie chwile. Nas wszystkich. Musimy jednak znać prawdę. Dlatego was wszystkich wezwałem i dlatego zdecydowałem się użyć Palantirów - zawiesił głos. Odetchnął głęboko i mocnym głosem wyrzekł słowa, których wszyscy się obawiali. - Trzeba sprawdzić Pieczęcie chroniące dostępu do Przeklętej Fortecy.

Po raz kolejny nikt się nie odezwał.

Tym razem Rei była tą, która przemówiła, przerywając ciszę, która drażniła ją na równi z całą tą sytuacją.
- Tą decyzję musi podjąć cała Rada. Persivalu, rozumiem, dlaczego użyłeś Smoczej Krwi i zdecydowałeś się na Wezwanie... Teraz rozumiem. To była słuszna decyzja. Masz moją zgodę. 

The silence that fell again rang in their ears. Everyone was absorbing the onslaught of news. Percival was once again the one to break the silence, which was already beginning to weigh on them.
- The vision of the future is uncertain. And therefore terrifying. If even half of our suspicions are true, we will face very difficult times. All of us. But we must know the truth. That is why I summoned you all, and that is why I decided to use the Palantir - He paused. He took a deep breath and, in a strong voice, spoke the words everyone feared. - The Seals protecting access to the Cursed Fortress must be checked.

Once again, no one spoke.

This time, Rei was the one to speak, breaking the silence that was as irritating as the entire situation.
- This decision must be made by the entire Council. Percival, I understand why you used Dragon Blood and decided to Summon... Now I understand. It was the right decision. You have my consent.



- Moją również - Sunneva nie wahała się ani chwili. Wiele rzeczy nabrało teraz sensu i wiedziała, że sprawdzenie Fortecy jest konieczne. A od tego, co tam zastaną, będzie zależało bardzo wiele. - Nie ma innego sposobu, aby sprawdzić, kto za tym wszystkim stoi. Razem z Dunstanem zajmiemy się też królem Osvaldem. Teraz jestem pewna, że jego obojętność nie jest przypadkowa.

- Mine too - Sunneva didn't hesitate for a moment. Many things made sense now, and she knew it was necessary to investigate the Fortress. And much would depend on what they found there. - There's no other way to find out who's behind all this. Dunstan and I will also deal with King Osvald. Now I'm certain his indifference is not accidental.



- Oczywiście, że trzeba sprawdzić Pieczęcie - Aldara powiedziała kategorycznie. - Jeśli zostały złamane... 
- Jeśli zostały złamane, czeka nas wojna - Ragnvald usiadł ciężko na krześle obok Aldary.

- Of course, the Seals must be checked - Aldara said categorically. - If they've been broken...
- If they've been broken, we're in for a war - Ragnvald sat down heavily in the chair next to Aldara.



- Do Dùn Mallaichte nie wejdzie zwykły człowiek. Nawet jeśli Pieczęć została złamana, cała Forteca jest obłożona tyloma zaklęciami, że... - westchnął Persival. - Musimy znaleźć kogoś, kto poradzi sobie z tą magią. Poza tym jest zima. Nikt tam nie dotrze. Musimy zaczekać do wiosny.

- No ordinary person can enter Dùn Mallaichte. Even if the Seal has been broken, the entire Fortress is covered in so many spells that... - Percival sighed. - We have to find someone who can handle this magic. Besides, it's winter. No one can get there. We have to wait until spring.


- To prawda, nikt tam się teraz nie przedostanie - przytaknęła Sunneva. - Forteca jest w tej części gór, gdzie śnieg nigdy do końca nie topnieje. Choć w niższych partiach wciąż da się przejść, jeśli zna się ścieżki, tam nie dotrze żadna żywa istota.

- That's true, no one can get there now - Sunneva agreed. - The fortress is in a part of the mountains where the snow never fully melts. Although the lower reaches are still passable if you know the paths, no living creature will reach there.


- Biała Pani - usłyszeli kąśliwy głos Rei. - Dalej nic nie powiedziałaś.
- Zgadzam się - powiedziała cicho Aranel. - Trzeba sprawdzić Fortecę. Zostawcie to mnie. Nie będziemy czekać do wiosny.
- Nikt tam nie dotrze! - zaprotestowała Aldara. - Śnieg i lód pokonają każdego, kto będzie próbował wspiąć się do fortecy. 
- Smoki nie potrzebują przetartych szlaków - powiedziała Pradawna.

- White Lady - they heard Rei's sarcastic voice. - You still haven't said anything.
- I agree - Aranel said quietly. - We need to check the Fortress. Leave it to me. We won't wait until spring.
- No one will get there! - Aldara protested. - Snow and ice will defeat anyone who tries to climb the Fortress.
- Dragons don't need beaten trails - the Ancient One said.


CDN.
To be continued.

wtorek, 7 lipca 2026

Ponowne Wezwanie | Re-Summons

 

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Akcja tego odcinka toczy się w kilku lokacjach:
- HIARTA, serce Wielkiej Puszczy, gdzie mieszka Pradawna Rei
- ZAMEK VARREAGATIS, gabinet Sunnevy
- ZAMEK SKOGBORG, gabinet Aldary
- ZAMEK AINACARA, siedziba Białej Pani (zdjęcia i tekst by Jo)
- ZAMEK GLEANUAINE, siedziba Persivala (zdjęcia i tekst by Jo)

This episode takes place in several locations:
- HIARTA, the heart of the Great Forest, where the Ancient Rei lives
- VARREAGATIS CASTLE, Sunneva's study
- SKOGBORG CASTLE, Aldara's study
- AINACARA CASTLE, the seat of the White Lady (photos and text by Jo)
- GLEANUAINE CASTLE, Persival's seat (photos and text by Jo)

Persival nie był zadowolony.

Nikt nie odpowiedział na jego wezwanie.

Dobrze wiedział, że Wezwanie nie pozostawiło wzywanych obojętnymi, ale nikt z nich nie aktywował swojego Palantira. Nadszedł czas na ponowne Wezwanie. To, na które MUSZĄ odpowiedzieć, jeśli nie chcą stracić życia.

No właśnie… Strata życia była stawką w tej rozgrywce. Nie tylko dla Magów. Ale przede wszystkim dla tych wszystkich istot, które nie miały Mocy, aby obronić się przed Złem.

Westchnął ciężko i posłał służbę po Harolda. Rozsądniej było mieć jego wsparcie, bo Smocza Krew potrafiła dać się we znaki każdemu. Może poza Pradawnymi.

– Zaczynamy wreszcie? – w drzwiach ukazał się Harold. – Od dawna mówiłem, że…
– Tak, wiem, wiem… – przerwał mu ojciec. – Zaczynamy.

Persival was not pleased.

No one answered his call.

He knew full well that the Summoning had not left those summoned indifferent, but none of them had activated their Palantir. It was time for another Summoning. One they MUST answer if they wanted to avoid losing their lives.

Exactly… Loss of life was at stake in this game. Not only for the Mages. But above all, for all those beings who lacked the Power to defend themselves against Evil.

He sighed heavily and sent his servants for Harold. It was wiser to have his support, as Dragon Blood could take its toll on anyone. Except perhaps the Ancients.

- Shall we finally begin? - Harold appeared in the doorway. - I’ve been saying for a long time that…
- Yes, I know, I know…- his father interrupted. - Let’s begin.


Ja
Wielki Mag Persival
przywołuję Moc Pradawnych
Stawcie się na wezwanie!

I,
Great Mage Percival,
invoke the Power of the Ancients.
Hearken to the call!


– Witaj Persivalu – głos Białej Pani był spokojny i emanował smutkiem. – Miałam nadzieję, że ten dzień nie nadejdzie… Ale nie ja decyduję o Przeznaczeniu…

Milczała chwilę, po czym dodała:
– Wiem, co się stało. Wiem, o co chcesz prosić. Musimy zaczekać na resztę Rady.

- Greetings, Percival - the White Lady's voice was calm and filled with sadness. - I hoped this day would never come... But I don't decide Destiny...

She was silent for a moment, then added:
- I know what happened. I know what you want to ask. We must wait for the rest of the Council.





Wzory na Smoczej Krwi zdawały się poruszać. Rei siedziała patrząc na artefakt wyraźnie niezadowolona. Wezwanie zostało ponownie wzmocnione i tym razem nie było już możliwości zignorowania go. Ktoś dobrze wiedział, co robi. Kazała więc przenieść kulę z zielono-czerwonego kamienia w miejsce, gdzie nikt nie będzie jej przeszkadzać. Biedna gwardzistka, której przypadło to zadanie, mało nie zemdlała, mimo, że była córką jednego z najstarszych rodów Fae. Rei miała nawet odrobinę wyrzutów sumienia - najwyraźniej zapomniała, jak silne działanie ma Smocza Krew. Jej nic nie groziło, ale innym... 

The patterns on the Dragon Blood seemed to be moving. Rei sat staring at the artifact, clearly displeased. The Summons had been amplified again, and this time there was no way to ignore it. Someone knew exactly what they were doing. So she ordered the green-and-red stone sphere to be moved to a place where she wouldn't be disturbed. The poor guardswoman tasked with this task almost fainted, even though she was the daughter of one of the oldest Fae families. Rei even felt a twinge of guilt - she had apparently forgotten how powerful the Dragon Blood was. She was in no danger, but the others...



Poczuła kolejne delikatne ukłucie mocy, niczym atak natrętnego komara.Westchnęła ciężko i wykonała dłonią skomplikowany gest otwierając połączenie.

She felt another gentle prick of power, like the attack of an annoying mosquito. She sighed heavily and made a complicated gesture with her hand, opening the connection.



W tym samym czasie, w Zamku Varreagatis, Sunneva stała wpatrując się w kutą szkatułę, którą wczoraj kazała przynieść ze skarbca do swojego gabinetu. Duncan rzeczywiście przyszedł, wbrew jej obawom, że mimo wszystko znajdzie jakiś sposób, aby wymigać się od wizyty w zamku. Co prawda nie wiedziała, czy taki sposób w ogóle istnieje, ale odetchnęła z ulgą, gdy straże zamkowe powiadomiły ją o przybyciu uzdrowiciela.

Meanwhile, at Castle Varreagatis, Sunneva stood staring at the forged box she'd ordered brought from the treasury to her study yesterday. Duncan had indeed arrived, despite her fears that he'd find some way to avoid visiting the castle. She wasn't sure if such a way even existed, but she breathed a sigh of relief when the castle guards informed her of the healer's arrival.


W zakurzonej szkatule schowana była kula z zielonkawego kamienia. Smocza Krew, pradawny artefakt. Przeleżała ukryta w najgłębszej części skarbca tyle lat... 

Hidden within a dusty box was a sphere of greenish stone. Dragon's Blood, an ancient artifact. It had lain hidden in the deepest part of the vault for so many years...



Otworzyła szklane wieko i wyjęła kamień. Dunstan sięgnął przez stół i zabrał ciężką szkatułę. Sunneva ustawiła Smoczą Krew na podstawce i natychmiast zabrała ręce. Czuła moc emanującą z kuli i czuła, jak Wezwanie robi się coraz silniejsze.
- Zaczynamy?  - zapytała cicho.

She opened the glass lid and removed the stone. Dunstan reached across the table and lifted the heavy box. Sunneva placed the Dragon's Blood on its stand and immediately withdrew her hands. She felt the power emanating from the sphere and felt the Summoning growing stronger. 
- Shall we begin? - she asked quietly.



Dunstan tylko skinął głową. Sunneva usiadła przy stole i wyciągnęła dłoń w kierunku artefaktu. Nigdy wcześniej nie otwierała połączenia, ale magia kamienia sama kierowała jej ruchami. Kilka gestów i pradawna moc rozlała się po komnacie.

Dunstan simply nodded. Sunneva sat down at the table and extended her hand toward the artifact. She had never opened the connection before, but the stone's magic guided her movements. A few gestures, and ancient power spilled throughout the chamber.


W odległym Skagelandzie nad niemal bliźniaczą kulą pochylali się Aldara i Ragnvald. Mag nie zdążył nawet odsapnąć po podróży z Salvii, którą razem z synem i wnukiem odbyli w zawrotnym tempie. Już na rogatkach stolicy został powitany przez szpicli Aldary i natychmiast poprowadzony do zamku, do jej gabinetu. Zdążył tylko poinstruować Torvalda, w której gospodzie mają znaleźć nocleg i gdzie spotkają się wieczorem.

In distant Skageland, Aldara and Ragnvald were leaning over a nearly identical sphere. The mage hadn't even had time to catch his breath after the journey from Salvia, which he, his son, and his grandson had made at breakneck speed. At the outskirts of the capital, he was greeted by Aldara's spies and immediately escorted to the castle, to her study. He only had time to instruct Torvald on which inn they should stay overnight and where they would meet in the evening.


Aldara wykonała właśnie ostatni gest otwierający połączenie. Smocza Krew zdawała się wibrować i wypełniać mocą całe pomieszczenie. 
- No, to zaczynamy...

Aldara had just made the final gesture to open the connection. The Dragon Blood seemed to vibrate, filling the entire room with power.
- Well, let's begin...


CDN.
To be continued...

środa, 1 lipca 2026

Dunstan Pustelnik | Dunstan the Hermit

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.
List of previous episodes of Tales from the Witch World.

KRIGANN, OKOLICE VARREAGATIS

Sunneva szła wzdłuż granicy lasu. Nie zastała Dunstana w jego chacie nad brzegiem morza. Parobek, który u niego pracował pokierował ją do miejsca, gdzie udał się mag. Maszerowała więc w poszukiwaniu uzdrowiciela. Była jednak coraz bardziej zirytowana. Pochmurny poranek był chłodny, nie nastrajał do spacerów. W dodatku gdyby przewidziała ten "spacer", ubrałaby coś wygodniejszego niż suknia... Co chwilę czuła też lekką mżawkę. Nie, to zdecydowanie nie była pogoda na przechadzki po lesie.

KRIGANN, THE AREA AROUND VARREAGATIS

Sunneva walked along the edge of the forest. She didn't find Dunstan in his cottage by the sea. The farmhand who worked for him directed her to where the mage had gone. So she marched in search of the healer. However, she was growing increasingly irritated. The overcast morning was cool, the circumstances were not conducive to walking. Besides, if she had anticipated this "walk," she would have worn something more comfortable than a dress... She also felt a light drizzle every now and then. No, this was definitely not the weather for a walk in the forest.


Nareszcie wypatrzyła z daleka postać Dunstana. Jak gdyby nigdy nic siedział sobie pod drzewem. I... rysował? Przez chwilę nie była pewna, czy dobrze widzi. Ale tak, rozłożony wygodnie na trawie szkicował coś zaostrzonym rysikiem.

She finally spotted Dunstan in the distance. He was sitting under a tree as if nothing had happened. And... drawing? For a moment, she wasn't sure she was seeing correctly. But yes, he was sitting comfortably on the grass, sketching something with a sharpened stylus.



Dunstan był tak skupiony na swojej pracy, że zauważył Sunnevę dopiero, gdy stanęła nad nim, ledwie kilka kroków dalej i przywitała się.
- Witaj Dunstanie.
- A co ty tu robisz?

Dunstan was so focused on his work that he only noticed Sunneva when she stood over him, just a few feet away, and greeted him.
- Hello, Dunstan.
- What are you doing here?


Sunneva westchnęła. Nie powinna była spodziewać się niczego innego. Dunstan nie słynął z uprzejmości i przestrzegania konwenansów. Zamiast odpowiedzieć przyjrzała się rysunkowi w szkicowniku. Przedstawiał jaszczurkę, a dookoła było pełno różnych dopisków. 
- Dawno ich tutaj nie widziałam... Myślałam, że już od dawna ich u nas nie ma.

Sunneva sighed. She shouldn't have expected anything less. Dunstan wasn't known for his politeness or adherence to formality. Instead of answering, she examined a drawing in the sketchbook. It depicted a lizard, and all around it were various notes.
- I haven't seen them here for a long time... I thought they were long gone.



- Za dużo siedzisz w zamku - mruknął Dunstan unosząc głowę znad szkicownika. - Oczywiście, że są. Dziwi mnie jedynie, że ta jeszcze nie ukryła się przed zimą. Musiały ją zmylić ostatnie ciepłe dni...
Wskazał ręką niewielki żółto ubarwione stworzonko skryte w trawie.

- You spend too much time in the castle - Dunstan muttered, looking up from his sketchbook. - Of course they are. I'm only surprised this one hasn't hidden from winter yet. The recent warm days must have confused it...
He gestured to a small, yellow creature hidden in the grass.


Sunneva potrząsnęła głową. Na litość, nie przyszła tu rozmawiać o jaszczurkach. Postanowiła nie bawić się w grzeczności, z Dunstanem i tak nie miało to sensu.
- Poczułeś to?
Mag westchnął ciężko i popatrzył na nią swoimi przenikliwymi oczami w kolorze lodu.
- Poczułem. 
- I? 
- I co ma być? 
- Nie martwi cię to? - prychnęła. - Co takiego się wydarzyło, że ktoś sięgnął po ten desperacki wręcz sposób komunikacji? To musiało być coś strasznego...
- Mówiłem Osvaldowi, żeby nie lekceważył tego, co się dzieje na wschodzie... 
- A ja to nie? - tupnęła nogą ze złością. Efekt był marny, trawa stłumiła uderzenie.

Sunneva shook her head. Mercy, she hadn't come here to talk about lizards. She decided not to play niceties, there was no point in it with Dunstan anyway.
- Did you feel it?
The mage sighed heavily and looked at her with his piercing, ice-colored eyes.
- I felt it.
- And?
- And what?
- Doesn't that worry you? - she snorted. - What happened to make someone resort to this desperate method of communication? It must have been terrible...
- I told Osvald not to underestimate what was happening in the east...
- And I didn't? - She stamped her foot angrily. The effect was poor, the grass muffled the impact.


- Mówiłaś. Ale mój brat niestety nie posłuchał... - grobowym głosem powiedział Dunstan. 
- Musimy odpowiedzieć na Wezwanie. Czuję, że staje się coraz mocniejsze. Wczoraj o mało nie zemdlałam w sali tronowej. Dzisiaj mam się już na baczności, ale czuję jego moc.
- To odpowiadaj - burknął mag.
- Chyba żartujesz, że zrobię to sama - ze złością zacisnęła usta w wąską kreskę. 

- Yes. You said so. But unfortunately, my brother didn't listen... - Dunstan said in a grave voice.
- We must answer the Summon. I feel it growing stronger. Yesterday I almost fainted in the throne room. Today I'm on my guard, but I feel its power.
- Then answer it - the mage grumbled.
- You've got to be kidding, I won't do it myself! - she pressed her lips together angrily.



Sunneva zaczęła chodzić w tą i z powrotem, zła jak osa. Jak ma rozmawiać z tym starym upartym osłem? Czy jej się to podoba, czy nie - musi mieć go jako wsparcie. 

Sunneva started pacing back and forth, angry as a hornet. How was she supposed to talk to this stubborn old goat? Whether she liked it or not, she had to have him as her backup.


Nagle zatrzymała się gwałtownie.
- Dunstanie, byłam właściwie dzieckiem, gdy ostatni raz wuj użył tego... Smoczej Krwi - uznała, że trzeba walić prosto z mostu. - Pamiętasz, jak to odchorowałam? A byłam tylko niedaleko! 
- Pamiętam. Ale teraz jesteś silniejsza.
- Oczywiście, że jestem silniejsza. Ale mimo wszystko boję się tej magii. Jej wpływu na nas. Nie chcę być sama. A dobrze wiem, że ciebie też musi aż skręcać od Wezwania. To nie tak, że możemy sobie zdecydować, czy odpowiemy, czy nie... - nagle ściszyła głos. - Potrzebuję cię.

Suddenly, she stopped abruptly.
- Dunstan, I was practically a child the last time my uncle used that... Dragon's Blood. - She decided it was time to get straight to the point. - Remember how I got sick? And I was only nearby!
- I remember. But you're stronger now.
- Of course I am stronger. But I'm still afraid of this magic. Its effect on us. I don't want to be alone. And I know full well that the Summoning must be driving you crazy too. It's not like we can choose whether to respond or not... - She suddenly lowered her voice. - I need you.





Uzdrowiciel patrzył chwilę bez słowa. W końcu pokręcił głową. 
- Wiem. Nie mamy wyjścia. Przyjdę do zamku.
Sunneva odetchnęła z ulgą.
- Dziękuję - powiedziała krótko. Skinęła mu z wdzięcznością i bez zbędnych słów ruszyła z powrotem do zamku.

The healer stared at her for a moment, without one word. Finally, he shook his head.
- I know. We have no choice. I'll come to the castle.
Sunneva breathed a sigh of relief.
- Thank you - she said curtly. She nodded gratefully and, without further ado, headed back to the castle.




Dunstan patrzył za oddalającą się kobietą. Nie dziwił się, że była tak roztrzęsiona. Działo się coś bardzo złego. Czuł od dawna, że rozruchy na granicy i niepokoje w Kislenaarze są tym razem czymś poważnym. Ale jego brat, król Krigann, zbagatelizował te wieści. Choć właściwie Dunstan nie wiedział dlaczego, zazwyczaj Oswald był bardziej rozsądny. 

A teraz to. Wezwanie. Smocza Krew. 

Dunstan watched the woman retreat. He wasn't surprised she was so distraught. Something was terribly wrong. He had long sensed that the riots on the border and the unrest in Kislenaar were serious this time. But his brother, King of Krigann, dismissed the news. Though Dunstan didn't really know why, Oswald was usually more sensible.

And now this. The Summons. Dragonblood. 


- No cóż, moja mała - pogładził siedzącą mu na ramieniu sowę. - I tak nie mamy wyjścia...

- Well, my little one - he stroked the owl sitting on his shoulder. - We have no choice anyway...


Portrety postaci i miejsca

SUNNEVA

Niedawno została Wielkim Magiem Krigann jako następczyni swojego wuja, Edelstana. Awansowała na Wielkiego Maga w bardzo młodym (jak na Magicznych) wieku i nie do końca odnajduje się w nowej roli. Przedwczesna śmierć wuja sprawiła, że nominacja na to stanowisko była dla niej zaskoczeniem. Na przekór swojemu imieniu jest potężnym magiem burzy i powietrza, ale doskonale radzi sobie z innymi rodzajami magii.

Mieszka w zamku, w Varreagatis - stolicy Krigann.

Portraits of characters and places

SUNNEVA

She recently became Great Mage of Krigann, succeeding her uncle, Edelstan. She was promoted to be a Great Mage at a very young age (for Magicians) and hasn't fully settled into her new role. Her uncle's untimely death made her appointment to this position a surprise. Despite her name, she is a powerful storm and air mage, but is also skilled with other types of magic.

She lives in a castle in Varreagatis, the capital of Krigann.

 

DUNSTAN PUSTELNIK

Młodszy brat Króla Krigann, Osvalda. Zupełnie odciął się od dworskiego życia. Powszechnie uważany za dziwaka i odludka. Jest jednak najlepszym magiem medykiem w królestwie, więc mimo jego dziwactw cieszy się dużym szacunkiem. Mieszka w chacie nad brzegiem morza i na zamku bywa tylko w wyjątkowych przypadkach, zwykle, gdy zostanie wezwany do chorego.

Z bratem układa mu się dobrze. Król nieraz odwiedza go w jego domostwie, przychodząc do niego po radę.

DUNSTAN THE HERMIT

The younger brother of King Osvald of Krigann. He has completely cut himself off from courtly life. He is widely considered an eccentric and reclusive. However, he is the best medical mage in the kingdom, so despite his eccentricities, he is held in high esteem. He lives in a cottage by the sea and only comes to the castle on special occasions, usually when called to tend to the sick.

He gets along well with his brother. The king often visits him at his home, seeking his advice.

 

KRIGANN

Królestwo na zachodzie Kontynentu Północnego. Słynie ze swych dzikich, nadmorskich krajobrazów, rozległych wrzosowisk i dosyć łagodnego klimatu. Malownicze wybrzeże na północy kraju jest pełne zatoczek umożliwiających zawijanie do brzegu nawet większych łodzi i statków. Mieszkańcy trudnią się rybołówstwem i hodowlą owiec oraz kóz.

Varreagatis to największe miasto i stolica kraju. W zamku, położonym tuż nad brzegiem morza, znajduje się siedziba władców Krigann - obecnie króla Oswalda II.

Największym miastem portowym oraz handlowym jest Kàhpes na zachodnim wybrzeżu. Położone jest nad dużą zatoką. Ma głęboki port, dogodny do wpłynięcia nawet dla największych statków handlowych. Tam również ma swoją siedzibę główna część Floty Wojennej. Wokół miasta rozciągają się największe pola uprawne – ziemia jest tam żyzna i wydaje najlepsze plony. Pozostała część kraju ma znacznie słabsze możliwości, jeśli chodzi o rolnictwo.

Silbagedi jest miastem uniwersyteckim. Znajduje się tam szkoła dla uzdolnionych magicznie dzieci, biblioteki oraz najlepsze placówki medyczne w kraju.

KRIGANN

A kingdom in the west of the Northern Continent. It is renowned for its wild coastal landscapes, vast moors, and relatively mild climate. The picturesque coast in the north of the country is full of bays that allow even larger boats and ships to dock. The inhabitants engage in fishing and sheep and goat breeding.

Varreagatis is the largest city and capital of the country. The castle, located right on the seashore, houses the seat of the Krigann rulers – currently King Oswald II.

The largest port and trading city is Kàhpes on the west coast. It is situated on a large bay. It has a deep harbor, convenient for even the largest merchant ships. The main part of the Navy is also based there. The largest arable fields surround the city – the land is fertile and produces the best crops. The rest of the country has significantly less agricultural opportunities.

Silbagedi is a university town. There is a school for magically gifted children, libraries, and the best medical facilities in the country.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...