czwartek, 9 lipca 2020

Roztańczona Peggy | Dancing Peggy


Przedstawiam dziś gościa specjalnego - Peggy Harcourt, która przyjechała do mnie od Agnieszki z bloga Kreatywne Wariactwa (Aga odkurz bloga!). To 16-calowa lalka od Tonnera. Z tego, co ustaliłyśmy z Agą, to wersja Wigged Basic, ale przesadzona na ciałko typu Antoinette i ze zmienioną peruką. Jak dla mnie to te cudowne rude loki à la Merida pasują do niej po prostu doskonale. :)

Today I present a special guest - Peggy Harcourt, who came to me from Agnieszka from the blog Creative Maddness (Aga, it's time to dust your blog!). It's a 16" doll from Tonner. From what we agreed with Aga, this is the Wigged Basic version, but switched on the Antoinette body type and with a changed wig. As for me, these wonderful red curls in Merida's style match her just perfectly. :)


Zestaw, który prezentuje jako pierwszy to sukienka o kwiatowym wzorze i kurtka z marmurkowego jeansu. Pomysł na projekt w całości jest Agnieszki, ja tylko uszyłam. :)

The set she presents first is a floral dress and marbled denim jacket. The whole project idea is Agnieszka's, I just sewed it. :)




Ta panna jest niezwykle fotogeniczna, z wielką przyjemnością robiłam jej zdjęcia - nawet nie będę Wam mówić ile ujęć zrobiłam podczas tej zdawałoby się krótkiej sesji. ;) 

This girl is extremely photogenic, I was pleased to take pictures of her - I won't even tell you how many shots I took during this seemingly short session. ;)






Ostatni miesiąc nie był dla mnie łaskawy, miałam sporo kłopotów m.in. z maszyną do szycia. Ostatecznie wszystko już działa, ale przez dwa i pół tygodnia byłam zupełnie bez sprzętu i możliwości pracy. Teraz już wszystko wraca do normy (oby...).

Gdy tylko odzyskałam maszynę i usiadłam do szycia, od razu zrobiło mi się lepiej. ;)

Zaś ta piękna modelka natchnęła mnie do jeszcze jednej kreacji. Uszyłam długą falbaniastą spódnicę z szyfonu w kwiaty. Wzór na materiale jest prześliczny, delikatny i w doskonałej skali. Jak tylko go kupiłam, wiedziałam, że musi powstać z niego coś w tym stylu. :)

Last month wasn't kind to me, I had a lot of trouble, among others with a sewing machine. Ultimately, everything is working now, but for two and a half weeks I was completely without equipment and work opportunities. Now everything is back to normal (I hope so...).

As soon as I regained the machine and sat down to sew, I felt better immediately. ;)

And this beautiful model inspired me to one more creation. I sewed a long ruffled chiffon skirt. The floral pattern on the fabric is beautiful, delicate and on a perfect scale. As soon as I bought it, I knew that something like that had to come out of it. :)


Nogi same rwą się do tańca w takiej spódnicy, prawda? :)

Legs are eager to dance in such a skirt, right? :)










Lalki, falbany, kwiaty w tle - od razu robi się lżej na sercu. ;)

Prawie nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach. Obiecuję też odpisać na wszystkie Wasze komentarze w poprzednich kilku postach u mnie. 

Pozdrawiam Was serdecznie!

Dolls, ruffles, flowers in the background - it gets better right away, right? ;)

I've almost caught up on your blogs. I also promise to reply to all your comments in the previous few posts here.

I greet you warmly!


wtorek, 30 czerwca 2020

Pechowa BMR-ka | Unlucky BMR


Mam ogromne zaległości w blogowaniu - zarówno u siebie, jak i na Waszych blogach. Tak jakoś się złożyło, czasem nic nie można na to poradzić. Postaram się jednak nadrobić wszystko w najbliższych dniach, a dziś zapraszam Was na wpis o pewnej pechowej lalce.

To trzecia przedstawicielka serii BMR1959, która u mnie zamieszkała. Choć nie obyło się bez pewnych komplikacji związanych z jej przybyciem. 

Zamówiłam ją półtora miesiąca temu, przyszła ekspresowo. I niestety mój wielki entuzjazm został natychmiast ostudzony, gdy okazało się, że ma wadliwy makijaż. Ubytki w brwiach, lewe oko mniejsze i przesunięte na bok... A w ogóle całość (oczy + brwi) nadrukowane zbyt wysoko. Porażka. 

Na zdjęciu poniżej może tak tego nie widać, ale na żywo wyglądała groteskowo...

I have fallen behind in blogging so badly - both here and on your blogs. It somehow happened, sometimes you can't help it. However, I will try to make up for everything in the coming days, and today I invite you to read this post about one unlucky doll.

This is the third representative of the BMR1959 series who arrived  to me. Although it wasn't without some complications related to her arrival.

I ordered her a month and a half ago, it came quickly. And unfortunately my great enthusiasm was immediately cooled down when it turned out that she has imperfect makeup. Eyebrow defects, left eye smaller and shifted to the side... And in general (eyes + eyebrows) printed too high. Bummer...

In the photo below you may not see it this way, but it looked grotesque life...


Choć to nie pierwszy bubel Mattela, jaki mi się trafił, tego nie mogłam jednak w żaden sposób naprawić sama. Ale lalka jako taka bardzo mi się podoba i nie chciałam oddawać jej na repaint. Bardzo zależało mi na udanym oryginalnym makijażu. Zdecydowałam się na złożenie reklamacji (po raz pierwszy w życiu). Pisałam do Mattela, zostałam odesłana do sprzedawcy, który na szczęście uznał moją rację i zapadła decyzja o wymianie lalki. I choć trochę to trwało, ostatecznie dostałam drugi egzemplarz. Nie mogę więc powiedzieć złego słowa o sklepie, w którym ją kupowałam.

I tak oto przyszło drugie pudełko. Nawiasem mówiąc równie udane jak i inne opakowania lalek z tej serii.

Although this isn't the first Mattel's bungle I have come across, I couldn't repair it myself. But I liked her very much and I didn't want to repaint her. I was very keen on successful original makeup. I decided to make a complaint (for the first time in my life). I wrote to Mattel, I was sent back to the seller who, fortunately, acknowledged my decision and decided to replace the doll. And although it took a while, I finally got a second one. So I can't say a bad word about the store where I bought her.

And so came the second box. I think it is as nice as other doll packaging from this series.


Chwila niepewności...

A moment of uncertainty...


I wielka ulga, gdy okazało się, że tym razem dostałam pannę o idealnie odbitym malunku twarzy.

And a great relief when it turned out that this time I got a girl with a perfect face painting.


Panna od razu wyskoczyła z pudła, a ja zrobiłam jej kilka zdjęć w ogrodzie. Przy okazji poprzedniego zakupu lalek z serii BMR wspominałam, że nie jestem zbytnio zachwycona ich strojami. W tym przypadku jest nieco lepiej. O ile kurtka niespecjalnie przypadła mi do gustu (choć muszę ją wypróbować na większych lalkach, bo ponoć pasuje na Tonnerki), to sukienka jest całkiem fajna. No i buty - są naprawdę super. :)

Po wyjęciu jej z pudełka okazało się, że jednak nie dostałam idealnego egzemplarza... Ale o tym za chwilę.

New lady immediately jumped out of the box, and I took her a few photos in the garden. On the occasion of the previous purchase of dolls from the BMR series, I mentioned that I wasn't too delighted with their outfits. In this case it is slightly better. Well, I don't like the jacket (although I have to try it on larger dolls, because it seems to fit Tonner girls), the dress is pretty nice. And the shoes - they're really cool. :)

After removing her from the box, it turned out that I didn't get the perfect doll... But I will write about it in a moment.






Sesja byłaby jednak niepełna, gdybym nie przebrała jej w coś uszytego przeze mnie. ;) Dostała bluzkę hiszpankę z jasnożółtego batystu i jeansy. 

Gdy uwolniłam ją z pudła, okazało się, że ma zblokowane oba łokcie. Jeden udało mi się zgiąć, mimo oporu, który stawiał. Jednak prawy łokieć zgiął się jedynie połowicznie (co widać na zdjęciu pniżej). Plastik zaczął trzeszczeć niebezpiecznie pod palcami, a druga część stawu pozostała niewzruszona. Możecie wierzyć - poleciało wiele, wiele niecenzuralnych słów. 

Na całe szczęście po sesji udało mi się to rozruszać. Przy pomocy kombinerek i z duszą na ramieniu pokonałam opór i zgięłam jej rękę jak należy. Nie doszło do złamania otwartego, choć wcale nie byłam pewna, czy tak się ta historia nie skończy.

W dodatku głowa ciemnoskórej panny jest kompletnie luźna (jak na złość poprzednia nie miała takiego problemu), lata sobie na boki choćby pod ciężarem obfitego kucyka i ciężko ją ustawić do zdjęć. Z tym też jakoś sobie poradzę, ale powiem Wam szczerze, że ogromnie mnie irytuje ta sytuacja. Lalka jest bądź co bądź kolekcjonerska, cenę też ma inną niż lalki z półek hipermarketów, a mimo to jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia.

The session wouldn't be complete if I didn't change her clothes into something I sewed. ;) She got an offshoulder blouse from a light yellow cotton batiste and jeans.

When I released her from the box, it turned out that her elbows were locked. I managed to bend one, despite the resistance it put up. However, the right elbow was only half-bent. The plastic started to crackle dangerously under my fingers, and the other part of the joint remained unmoved. Believe it - many, many indecent words flew that moment.

Fortunately, after the session I managed to fix it. With the help of pliers and my heart in my mouth, I overcame the resistance and bent her arm properly. There was no open fracture, although I wasn't so sure if the story would end like this.

In addition, the head of a dark-skinned lady is completely loose (the previous one didn't have such a problem, of course!), it flies sideways even under the weight of her pony tail and it is difficult to set it for photos. I can handle it, but I will tell you honestly that this situation irritates me greatly. The doll is, after all, collector's, the price also is different than dolls from hypermarket shelves, and yet the quality leaves much to be desired.



Miałam chyba pecha, bo do tej pory nie słyszałam zbyt wielu narzekań na lalki z linii BMR1959. No ale cóż, na kogoś musiało trafić.

Najważniejsze, że nowa lokatorka Kameliowej pracowni ma oczy na swoim miejscu. ;)

Bądź co bądź, jest to prześliczna panna. I pomijając niedoróbki udała się Mattelowi całkiem nieźle.  Posiada mold o nazwie Pazette (to pierwsza moja lalka o tej twarzy). Bardzo podoba mi się jej oryginalny makijaż. Zamierzam zmienić co prawda fryzurę, ale to kiedyś w wolnej chwili (chyba nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła ;)). 

I was unlucky because I haven't heard too many complaints about BMR1959 dolls so far. Well, well, it had to hit someone.

Most importantly, the new lady in Kamelia's atelier has her eyes in right place. ;)

After all, it is a lovely doll. And except for the bungle, Mattel did pretty well. She has a headmold called Pazette (this is my first doll with this face). I really like her original makeup. I intend to change her hairstyle, but I have to find some time to do it (I wouldn't be myself if I didn't change something, right? ;)).


Cóż, była warta tego całego zamieszania, prawda? W tych różach wygląda zjawiskowo.

Pozdrawiam Was serdecznie!

Well, she was worth all the fuss, right? In these roses she looks amazing.

I greet you warmly!


czwartek, 18 czerwca 2020

O poranku | In the morning


Ostatnie dni są dosyć deszczowe, ale udało mi się pewnego ranka zrobić kilka zdjęć w pięknym słońcu i na migoczącej rosie. A modelką do zdjęć jest Raccoon Doll Daisy, czyli moja Brianna.

The last days are quite rainy, but one morning I managed to take some photos in the beautiful sun and on the shimmering dew. And the model for photos is Raccoon Doll Daisy, which is my Brianna.


Suknię uszyłam na podstawie wykroju, który zrobiłam kiedyś dla Evangeline Ghastly. Pamiętacie może moje trzy południce? :)

I made the dress based on the pattern I once made for Evangeline Ghastly. Do you remember my three ladies midday? :)



Po rosie koniecznie trzeba chodzić boso. 

You must walk barefoot on dew.




sobota, 13 czerwca 2020

XXXIV Światowy Dzień Lalki | 34th World Doll Day


Grafika ze strony: http://www.worlddollday.com/

W tym roku obchodzimy trzydziesty czwarty Światowy Dzień Lalki. Przypada on na drugą sobotę czerwca. Oczywiście jest on wpisany w Kalendarzu Szarej Sowy. :)

Jeśli ktoś z Was jeszcze o nim nie słyszał, zachęcam do odwiedzenia powyższego linku - znajdziecie tam historię, która zapoczątkowała obchodzenie lalkowego święta.

This year we are celebrating the thirty-fourth World Doll Day. It falls on the second Saturday in June. Of course, it is entered in the Grey Owl's Calendar. :)

If any of you havn't heard of this day yet, I encourage you to visit the link above - you will find the story that initiated the celebration of the dolly holiday there.




Dobrze wiecie, że moja zbieranina lalek jest dosyć... hmmm, eklektyczna. ;) Znajdziecie w mojej gromadce lalki przeróżne, duże i małe, realistyczne i bajkowe, kolekcjonerskie i te nieco mniej, nowe i po przejściach - prawdziwe różne różności. 

Rok temu zrobiłam pierwsze zdjęcie tego pomieszania z poplątaniem, dziś powtórka - tylko jakoś więcej towarzystwa się uzbierało. No i tym razem nie zapomniałam o panach. ;)

You know that my doll collection is quite ... hmmm, eclectic. ;) You will find in my bunch of dolls various of them, big and small, realistic and fairy-tale, collector dolls and slightly less ones, new and used - they are really different.

A year ago I took the first photo of this flock, today is the replay - only somehow more company gathered. And this time I remembered about guys. ;)



W lalkowym hobby piękne jest to, że daje tyle możliwości. Lalki są przeróżne, każdy znajdzie coś dla siebie. 

What is beautiful about a doll's hobby is that it offers so many possibilities. Dolls are various, everyone will find something for themselves.



Na zdjęcie grupowe załapało się kilka nowych i nie nowych lalek, które jeszcze nie gościły do tej pory na blogu. Ale spokojnie, na wszystkich przyjdzie pora. ;)

A few new and not new dolls caught on the photo that have not yet appeared on the blog. But be calm, there will be time for everyone. ;)





Pozdrawiam Was serdecznie!

I greet you warmly!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...