Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horses. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horses. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 września 2025

Spotkanie na trakcie | Meeting on the trail



Melisandra kolejny dzień była na szlaku prowadzącym przez dosyć gęsty las. To nie była jeszcze Wielka Puszcza, trakt był szeroki i przejezdny nawet dla dużych i ciężkich wozów, ale nie spotykała zbyt wielu innych podróżnych. Trwały zbiory i ludzie pracowali w polu, mało kto wybierał się teraz w podróż. 

Melisandra spent another day on the trail leading through a rather dense forest. It wasn't yet the Great Forest and the road was wide and passable even for large and heavy waggons, but she didn't encounter many other travelers. Harvest was in progress, and people were working in the fields, few were planning to travel now.

Wiedziała, że do Salvii został jej co najwyżej dzień drogi, rozpoznawała okolicę. Mogła być tam nawet wczesnym popołudniem, ale oszczędzała konie. Nie spieszyło jej się aż tak, a to przecież nie był koniec jej podróży. 

Gdy wyjechała zza kolejnego zakrętu, zobaczyła przed sobą jadący niespiesznie wóz.

She knew she had at most a day's ride to Salvia, she recognized the area. She could even be there by early afternoon, but she was saving her horses. She wasn't in a real hurry, and this wasn't the end of her journey.

As she came around another bend, she saw a waggon moving slowly ahead of her.

Z daleka widziała tylko, że powozi kobieta. Miała nadzieję, że to ktoś z miejscowych, i że uda jej się dowiedzieć, gdzie ma szukać Hedwigi i Margaret. 

From a distance, she could only see that it was a woman driving. She hoped it was someone local and that she could find out where to find Hedwig and Margaret.



Popędziła lekko wierzchowca. Juczny konik, który szedł za nią, również przyspieszył kroku. Zbliżali się do pojazdu.

She urged her mount gently. The packhorse behind her also quickened its pace. They were approaching the vehicle.

- Halo! - zawołała podjeżdżając do wozu. Nie chciała przestraszyć kobiety pojawiając się znienacka tuż obok niej. Powożąca wstrzymała dużego, karego konia ciągnącego wóz. Odwróciła się do Melisandry.

- Hello! - she called as she approached the wagon. She didn't want to startle the woman by suddenly appearing right next to her. The driver reined in the large, black horse pulling the wagon. She turned to Melisandre.


Rudowłosą kurierkę zamurowało, co nie zdarzało jej się zbyt często.
"Lena?! Skąd ona się tutaj wzięła?" - pomyślała, nie odzywając się jednak. Wpatrywała się w twarz kobiety z niedowierzaniem. Szybko jednak zorientowała się, że to nie Lena, bo kobieta jej nie rozpoznała, a gdy odezwała się, jej głos brzmiał inaczej.
- Witaj. Czy mogę ci jakoś pomóc? Zgubiłaś się?

The red-haired courier was stunned, something she didn't often experience.
"Lena?! How did she get here?" she thought, but didn't say anything. She stared at the woman's face in disbelief. However, she quickly realized it wasn't Lena, because the woman didn't recognize her, and when she spoke, her voice sounded different.
- Hello. Can I help you somehow? Are you lost?



fot. My Daughter

- Witaj. Nie, nie zgubiłam się. Zmierzam do Salvii. Czy jesteś stąd? - Melisandra odzyskała szybko rezon, choć wciąż nie mogła uwierzyć w to, jak bardzo nieznajoma przypomina zielarkę z Zielonej Doliny. To nie było tylko podobieństwo... One były niemal identyczne! Jak to możliwe? 
- Tak, mieszkam tu niedaleko. I też zmierzam do miasteczka.
- To świetnie. Szukam kogoś, może podpowiesz mi, gdzie mam się udać.
- Kogo?

- Hello. No, I'm not lost. I'm heading to Salvia. Are you from around here? - Melisandra quickly regained her composure, though she still couldn't believe how much the stranger resembled the herbalist from Greenvale. It wasn't just a resemblance... They were almost identical! How is that possible?
- Yes, I live nearby. And I'm also heading to town.
- That's great. I'm looking for someone, maybe you can tell me where to go.
- Who?




- Mam przesyłkę dla zielarki Margaret. Mieszka gdzieś w Salvii. Albo może wiesz, gdzie znajdę Hedwigę? One chyba mieszkają razem.
Kobieta siedząca na wozie przyjrzała się uważnie kurierce. Przez chwilę milczała, po czym skinęła głową, jakby sama do siebie.
- To ciekawe, jak się układają losy... - mruknęła pod nosem, a głośniej dodała. - Jeśli szukasz Hedwigi, musisz zawrócić. Mieszka pół godziny drogi stąd, w domku  w lesie. Na najbliższym skrzyżowaniu nie jedź głównym traktem, skręć w lewo. Właśnie stamtąd jadę i tak, mieszkamy razem. Jestem Margaret.

- I have a package for the herbalist Margaret. She lives somewhere in Salvia. Or perhaps you know where I can find Hedwig? I think they live together.
The woman sitting in the waggon looked at the courier carefully. She was silent for a moment, then nodded, as if to herself.
- It's interesting how fate works out... - she muttered under her breath, then added louder. - If you're looking for Hedwig, you'll have to turn back. She lives half an hour from here, in a cottage in the woods. At the next intersection, stay off the main road and turn left. That's where I'm coming from, and yes, we live together. I'm Margaret.



Melisandrę zatkało po raz drugi tego dnia. 
- Ty jesteś Margaret? - wyksztusiła.
- We własnej osobie - odpowiedziała Zielarka spokojnie. Zauważyła wzburzenie dziewczyny i zaczęła się zastanawiać, o co właściwie chodzi. Może nie powinna była przedstawiać się uzbrojonej kurierce, która nie bała się samotnie podróżować traktem? W końcu nie miała pojęcia, kim jest ta dziewczyna. Chyba należało to wyjaśnić. - A ty? Kim jesteś i dlaczego mnie szukasz?

- Mam na imię Melisandra, jestem kurierką w służbie jej królewskiej mości, królowej Ellinor - przedstawiła się rudowłosa. - Jadę ze Skogborgu. Pani Aldara poleciła mi odnaleźć ciebie, pani i przekazać przesyłkę.

Melisandra was speechless for the second time that day.
- You're Margaret? - she choked out.
- In person - the herbalist replied calmly. She noticed the girl's agitation and began to wonder what the matter was. Perhaps she shouldn't have introduced herself to the armed courier, who wasn't afraid to travel the road alone? After all, she had no idea who the girl was. Perhaps it was time to explain. - And you? Who are you and why are you looking for me?
- My name is Melisandra, a courier in the service of Her Majesty, Queen Ellinor - the redhead introduced herself. - I travel from Skogborg. Lady Aldara has instructed me to find you, my lady, and deliver a package.

Znów zapadła cisza. Margaret zastanawiała się, jakim cudem lady Aldara, prawa ręka królowej, wie o jej istnieniu i w dodatku przekazuje dla niej cokolwiek. I to wysyłając królewską kurierkę! Z kolei Melisandra doszło do wniosku, że to nie może być przypadek. Dostała dwie identyczne paczki dla dwóch zielarek, które w dodatku wyglądają jak dwie krople wody. Czyżby to były siostry? Szybko jednak uznała, że to nie jej sprawa i musi tylko wykonać powierzone jej zadanie. Choć nie wiedziała, co zrobi, gdy wróci do Zielonej Doliny. Przed Leną nie uda jej się ukryć niczego. Będzie musiała jej powiedzieć...
Zeskoczyła z siodła i podeszła do drugiego konia.

Silence fell again. Margaret wondered how Lady Aldara, the queen's right-hand woman, knew of her existence and even delivered anything to her. And by sending a royal courier! Melisandra, on the other hand, concluded that this couldn't be a coincidence. She had received two identical packages for two herbalists, who, to make matters even more intriguing, looked like two peas in a pod. Could they be sisters? But she quickly decided it was none of her business and that she simply had to complete the task assigned to her. Though she didn't know what she'd do when she returned to Green Valley. She wouldn't be able to hide anything from Lena. She'd have to tell her... 
She dismounted and approached the other horse.

- Skoro trafiłam na ciebie, pani Margaret, mogę od razu przekazać ci przesyłkę - powiedziała, żeby przerwać krępującą ciszę. Sięgnęła do juk i wyciągnęła jedno z pudełek, które dostała w zamku.

- Since I've found you, lady Margaret, I can give you the package right away - she said, breaking the awkward silence. She reached into her saddlebags and pulled out one of the boxes she'd received at the castle.



Energicznym krokiem podeszła do wozu i wręczyła zielarce paczkę.
- Dziękuję - Margaret odebrała pudełko. - I proszę, mów mi Margaret. Nie jestem żadną panią. 
Kurierka skinęła głową. Miała tylko nadzieję, że nie nazwie ją przez przypadek Leną...

She briskly walked over to the cart and handed the herbalist the package.
- Thank you - Margaret accepted the box. - And please, call me Margaret. I'm no lady.
The courier nodded. She only hoped she wouldn't accidentally call her Lena...



Margaret odłożyła pudełko na tył wozu, choć ciekawość niemal zżerała ją od środka. Co mogło w nim być? Westchnęła cicho i zwróciła się do stojącej obok wozu dziewczyny.
- Melisandro, możemy jechać razem, jeśli się nie spieszysz. O ile nadal zmierzasz do Salvii.
- Tak. Muszę odwiedzić jeszcze kogoś. I nie, nie spieszy mi się.

Margaret placed the box in the back of the wagon, though curiosity was practically eating her up inside. What could it possibly contain? She sighed softly and turned to the girl standing beside the waggon.
- Melisandra, we can go together if you're not in a hurry. As long as you're still headed to Salvia.
- Yes. I have someone else to visit. And no, I'm in no hurry.



Melisandra odwiązała jucznego konia od swojego wierzchowca i przywiązała na tyle wozu. Sama wskoczyła lekko na siodło i objechała wóz dookoła.
Margaret poczekała, aż dziewczyna będzie gotowa i cmoknęła na czarnego jak smoła konia.
- Dalej Mrok, ruszamy!

Melisandra untied the pack horse from her mount and tied it to the back of the waggon. She herself swung lightly into the saddle and rode around the waggon.
Margaret waited until the girl was ready and clucked at the pitch-black horse.
- Come on, Darkness, let's go!


- Mrok? - Melisandra uśmiechnęła się. - Moja ma na imię Jesień. A siwek z tyłu to Groszek. Jak ma na imię psisko?
- Zjawa - uśmiechnęła się krzywo Margaret. 
Melisandra znów patrzyła z niedowierzaniem. Lena robiła dokładnie taki sam grymas...
- O co chodzi? - zapytała zielarka.
- Nic... Po prostu... Przypominasz mi kogoś.
- Mhm - Margaret obserwowała dziewczynę i była pewna, że nic więcej z niej nie wyciągnie, odpuściła więc temat. Zagaiła więc o czym innym. - Jedziesz ze Skogborgu. Nigdy nie byłam w stolicy. Jak tam jest?
- Tłoczno. Gwarno. Ale ciekawie. Zawsze coś się dzieje. Miasto jest piękne i zadbane. Na ulicach stoi pełno kramów, w sklepach i warsztatach można znaleźć naprawdę wszystko, o czym tylko dusza zamarzy. 

- Darkness? - Melisandra smiled. - Mine's name is Autumn. And the gray one in the back is Bean. What's the dog's name?
- Spook - Margaret smiled wryly.
Melisandra stared again in disbelief. Lena was making the exact same grimace...
- What's the matter? - the herbalist asked.
- Nothing... It's just... You remind me of someone.
- Mhm - Margaret watched the girl and was sure she wouldn't get anything more out of her, so she dropped the subject. And she started talking about something else. - You're coming from Skogborg. I've never been to the capital. What's it like there?
- Crowded. Noisy. But interesting. There's always something going on. The city is beautiful and well-maintained. The streets are full of stalls, and in the shops and workshops you can find everything you could possibly want.




Jechały rozmawiając o różnych niezobowiązujących tematach, a droga do Salvii mijała im o wiele szybciej, niż w samotnej podróży. Myśli Margaret wciąż uciekały jednak do starannie zapakowanej przesyłki, która leżała za nią na wozie...

Ciąg dalszy nastąpi.

They rode, chatting about various casual topics, and the journey to Salvia passed much more quickly than if they had traveled alone. Margaret's thoughts, however, kept drifting to the carefully wrapped package lying behind her in the wagon...

To be continued.



Na koniec jeszcze zdjęcie zza kulis, zrobione przez moją Córę. ;)
Pozdrawiam Was gorąco!

Finally, a behind-the-scenes photo taken by my Daughter. ;)
Warmest regards!

fot. My Daughter

sobota, 22 marca 2025

Wiedźmi Świat, Czas ruszać w drogę | Witch World, Time to hit the road


Poprzednie wpisy z historiami z Wiedźmiego Świata:
- Na szlaku,
- Salvia,
- Zimowe Przesilenie cz. 1,
- Zimowe Przesilenie cz. 2,
- Zimowe Przesilenie cz. 3,
- U kresu zimy.

I oczywiście pamiętajcie o blogu Jo, Wiedźmi Świat - tam jest cała uporządkowana historia oraz opis postaci.

Previous posts with stories from the Witch World:

- On the Trail,
- Salvia,
- 
Winter Solstice Part 1,
- Winter Solstice Part 2,
- Winter Solstice Part 3,
- At the end of winter.

And of course, remember Jo's blog, Witch World - the whole organized story and character description is there.


Nadszedł dzień wyjazdu. Od trzech dni pogoda była przepiękna. Słońce stopiło resztki śniegu, na drzewach pojawiły się pąki. Czuć było wiosnę w powietrzu. Jedynie chłodny wiatr przypominał, że zima była ledwie tydzień temu. 

Mieszkańcy Salvii zebrali się, żeby pożegnać Lady Elaine i jej towarzyszy.

The day of departure arrived. The weather had been beautiful for three days. The sun had melted the last of the snow, and the trees were budding. There was a hint of spring in the air. Only the cold wind reminded that winter had only been a week ago.

The people of Salvia gathered to bid farewell to Lady Elaine and her companions.


Aurora i Sigrid życzyły Linette spokojnej podróży. Bardzo polubiły małomówną, niezwykle bystrą dziewczynę i wiedziały, że będą za nią tęsknić. Podczas długiej zimy zawiązała się między nimi prawdziwa przyjaźń.

Aurora and Sigrid wished Linette a safe journey. They were very fond of the taciturn, extremely clever girl and knew they would miss her. During the long winter, a true friendship developed between them.


- Pozdrów ode mnie Percivala - powiedział Ragnvald. - I powiedz temu staremu draniowi, że może na mnie liczyć.
- Oczywiście, przekażę - poważnie skinął głową Hector. - To z pewnością będzie wiele dla niego znaczyć. Nie wspominając o tym, że przyjęliście nas i pomogliście w potrzebie.
- Nie ma o czym mówić - Ragnvald uścisnął mocno dłoń zarządcy.

- Give my regards to Percival - said Ragnvald. - And tell that old bastard that he can count on me.
- Of course, I will - Hector nodded seriously. - It will certainly mean a lot to him. Not to mention that you accepted us and helped us in our time of need.
- There is nothing to talk about - Ragnvald shook the steward's hand firmly.


- Och, Kamelio! Będę za tobą strasznie tęsknić! Za wami wszystkimi - Mona miała łzy w wielkich, zielonych oczach tuląc się do piegowatej dziewczyny.
- Nie martw się. To nie jest tak daleko. Z pewnością się znów zobaczymy - pocieszała ją Kamelia. - Może odwiedzisz nas za jakiś czas?

- Oh, Kamelia! I'm going to miss you terribly! All of you - Mona had tears in her big, green eyes as she snuggled up to the freckled girl.
- Don't worry. It's not that far. We'll definitely see each other again - Kamelia consoled her. - Maybe you'll visit us in a while?


Margaret, tak jak obiecała, była gotowa do wyjazdu razem z nimi. Miała zaprowadzić ich do Seleny i wskazać później drogę do Przełęczy. Teraz uspakajała czarnego konia, który niecierpliwie drobił w miejscu. 
- Mrok, daj spokój. Daj im się pożegnać - szeptała uspakajająco.

Margaret, as she had promised, was ready to leave with them. She would take them to Selena and then show them the way to the Pass. Now she was calming the black horse, which was impatiently pacing in place. 
- Darkness, stop it. Let them say goodbye - she whispered soothingly.


Mężczyźni dosiedli koni. Ponieważ Lady Elaine jechała na razie z Margaret, Linette przywiązała swoją klacz do wozu wiedźmy, a sama zasiadła na koźle powozu swojej pani.

The men mounted their horses. Since Lady Elaine was riding with Margaret for the time being, Linette tied her mare to the witch's wagon and sat on the box of her mistress's carriage.


Sven również postanowił odprowadzić Monę i Lady Elaine do Przełęczy. Poza tym obiecał, że pomoże jej wybrać kruka u Seleny. Siedzieli teraz we dwójkę na wozie Margaret, ułożywszy się wygodnie na worku pełnym słomy. Mona bardzo cieszyła się, że Sven będzie z nimi jeszcze przez te dwa dni.

Sven also decided to accompany Mona and Lady Elaine to the Pass. He also promised to help her choose a raven from Selena. The two of them were now sitting in Margaret's cart, comfortably settled on a sack full of straw. Mona was very glad that Sven would be with them for two more days.



- Spokojnej podróży - powiedziała Tove. - Wyślijcie kruka, jak tylko dojedziecie na miejsce.
- Dam znać - obiecała Lady Elaine. 

- Have a safe journey - said Tove. - Send a raven as soon as you get there.
- I'll let you know - promised Lady Elaine.


- Pamiętajcie, żeby Mona piła na wieczornych postojach zioła na wzmocnienie - upomniała Minerva. - Noce są jeszcze bardzo chłodne, szkoda, żeby znów się przeziębiła. 
- Będę pamiętać - powiedziała ciepło Lady Elaine, wzruszona troską wszystkich dookoła.

- Remember that Mona should drink herbs to strengthen her during your evening breaks - Minerva said. - The nights are still very cold, it would be a shame if she caught another cold.
- I will remember - Lady Elaine said warmly, touched by the concern of everyone around her.


- Lady Elaine. Ruszamy? - zapytał Albert.
- Ruszamy - westchnęła ciężko dama. Sama była zdziwiona, jak ciężko opuszczać jej to urocze miasteczko i wszystkich, z którymi zaprzyjaźniła się przez ostatnie miesiące. 

- Lady Elaine. Shall we go? - Albert asked.
- Shall we go - the lady sighed heavily. She herself was surprised at how hard it was for her to leave this charming town and all the friends she had made over the past few months.




Albert popędził konia do kłusa i wyjechał na czoło pochodu. Za nim ruszyła Linette w bryczce, a na końcu wóz Margaret. 

Tove, Ragnvald i reszta przyjaciół stali jeszcze długą chwilę i machali im na pożegnanie do momentu, aż wozy zniknęły za zakrętem drogi.

Albert spurred his horse into a trot and rode out to the front of the procession. Linette followed in her carriage, and Margaret's wagon followed last.

Tove, Ragnvald, and the rest of the friends stood there for a long time, waving goodbye until the carriages disappeared around a bend in the road.









Następnego dnia, przed południem, dotarli do polany, na której mieszkała Selena. Leśna wiedźma powitała ich z uśmiechem, otoczona przez swoje zwierzęta.

The next day, before noon, they reached the clearing where Selena lived. The forest witch greeted them with a smile, surrounded by her animals.


Dookoła niej siedziały lub chodziły koty, kruki, kury, a nawet mały prosiak. Niedaleko pasł się również niewielki, szary konik. 
- Witaj, ciociu Seleno! - Sven wychylił się z wozu i machał radośnie do wiedźmy. Uwielbiał do niej przyjeżdżać.

Around her sat or walked cats, ravens, chickens, and even a small piglet. A small, gray horse was also grazing nearby.
- Hello, Aunt Selena! - Sven leaned out of the wagon and waved happily at the witch. He loved coming to visit her.




- Ty musisz być Mona - uśmiechnęła się Selena, gdy tylko przywitała gości. - Margaret pisała, że przyjedziecie. I że marzysz o swoim kruku.
- To prawda - skinęła głową dziewczynka. Nagle krzyknęła zaskoczona. Spod płaszcza leśnej wiedźmy wystawiło głowę urocze, wąsate stworzenie. 
- To Nina, wydra. Jest bardzo nieśmiała, choć okropnie ciekawska - Selena roześmiała się.
- Nawet do mnie podchodzi dopiero po jakimś czasie - powiedział Sven, którego już otoczyły zwierzęta Seleny. - Musi się przyzwyczaić do nowych ludzi.

- You must be Mona - Selena smiled as soon as she greeted the guests. - Margaret wrote that you were coming. And that you dream of your own raven.
- That's true - the girl nodded. Suddenly she screamed in surprise. A charming, whiskered creature poked its head out from under the forest witch's cloak.
- This is Nina, the otter. She is very shy, although terribly curious - Selena laughed.
- She even approaches me only after a while - said Sven, who was already surrounded by Selena's animals. - She has to get used to new people.




Selena wstała i gwizdnęła cichutko. Kruk, który siedział na murze zleciał na jej rękę. 
- Myślę, że dogadasz się z Frigą. Jest młoda, ale bardzo spokojna. I szybko się uczy. Podnieś rękę - powiedziała do Mony.

Selena stood up and whistled softly. A raven that was sitting on the wall flew down onto her forearm.
- I think you'll get along with Friga. She's young, but very calm. And she learns quickly. Raise your hand - she said to Mona.


Ptak przeskoczył zgrabnie na ramię dziewczynki i świdrował ją oczkami błyszczącymi jak dwa czarne koraliki. Mona zaniemówiła z zachwytu.
- Tak, myślę, że do siebie pasujecie - uśmiechnęła się Selena.
- Też bym wybrał Frigę - przytaknął Sven, starając się zabrzmieć jak dorosły. Margaret i Selena stłumiły uśmiechy.

The bird jumped gracefully onto the girl's shoulder and pierced her with eyes that sparkled like two black beads. Mona was speechless with delight.
- Yes, I think you two are a good match - Selena smiled.
- I would choose Friga too - Sven agreed, trying to sound like an adult. Margaret and Selena suppressed smiles.


Albert i Hector pomogli wypakować zapasy i leki, które Margaret przywiozła dla Seleny i jej dwu- oraz czworonożnych podopiecznych. I znów nadszedł czas pożegnania. Nie mogli zwlekać, jeśli mieli zdążyć przekroczyć Przełęcz przed zmrokiem.

Albert and Hector helped unpack the supplies and medicines Margaret had brought for Selena and her two- and four-legged friends. And once again it was time to say goodbye. They couldn't delay if they were to cross the Pass before dark.


- Odwiedzicie nas, prawda? - Sven starał się nie pociągać nosem za bardzo, ale było mu ogromnie przykro, że Mona musi jechać. 
- Tak. Poproszę mamę, żebyśmy przyjechali do was jak najszybciej. Może jeszcze w tym roku? - Monie znów szkliły się oczy.

- You'll come visit us, right? - Sven tried not to sniffle too much, but he was terribly sorry that Mona had to go. 
- Yes. I'll ask Mom to come visit you as soon as possible. Maybe this year? - Mona's eyes were full of tears again.


- Cieszę się, że was poznałam - Lady Elaine powiedziała cicho. - Odwiedzisz mnie w zamku mojego brata?
- Tak. Może wczesną jesienią wybiorę się za Przełęcz. Dawno tam nie byłam - Margaret nie ukrywała, że i jej smutno żegnać się z przyjaciółką.

- I am glad to meet you - Lady Elaine said quietly. - Will you visit me at my brother's castle?
- Yes. Maybe in early autumn I will go beyond the Pass. I haven't been there for a long time - Margaret did not hide the fact that she was also sad to say goodbye to her friend.


Lady Elaine i jej towarzysze wyruszyli w dalszą drogę. Miała nadzieję, że tym razem podróż minie bez niespodzianek. Cieszyła się na spotkanie z bratem, którego nie widziała od wielu lat. Liczyła na to, że znajdzie w jego zamku dom i spokój. Ale miała również nadzieję, że niebawem odwiedzi Salvię, dwie mądre wiedźmy i ich rodziny.

Lady Elaine and her companions set off on their journey. She hoped that this time the journey would be without surprises. She was looking forward to meeting her brother, whom she had not seen for many years. She hoped that she would find a home and peace in his castle. But she also hoped that soon she would visit Salvia, the two wise witches and their families.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...