Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbie Looks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbie Looks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lipca 2026

Kruk z wieściami ze stolicy, wilk, obcy i lawenda | Raven with news from capital, wolf, stranger and lavender

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Był wczesny ranek, na gałązkach drzew za oknem widać było resztki szronu. To była pierwsza tak zimna noc i zapowiadała, że lada dzień może spaść śnieg. Tove i Minerva krzątały się w Zielarni ucierając zioła w moździerzu i szykując mieszanki na kaszel, katar i gorączkę. Trzeba było przygotować zapasy na zimę, bo do małego sklepiku zaglądali mieszkańcy z miasteczka i okolic. 

It was early morning, and remnants of frost were visible on the tree branches outside the window. It was the first night this cold, and it promised snow any day now. Tove and Minerva bustled in the Herbal Shop, grinding herbs in a mortar and pestle, preparing mixtures for coughs, colds, and fevers. They needed to stock up on supplies for the winter, as the small shop was visited by residents from the town and surrounding areas.

Obie oderwały się od swojej pracy, gdy w drzwiach Zielarni stanęła Margaret. Trzymała sporą skrzynkę wypełnioną pęczkami suszonych ziół.
- Margaret! A co ty tu robisz tak wcześnie? - Tove uśmiechnęła się serdecznie do przyjaciółki.
- Wyjechałam przed świtem. I tak nie mogłam spać. Mrok ma dziś dobry dzień, nie ociągał się. Poza tym chcę jak najszybciej wrócić do domu.

They both looked up from their work when Margaret appeared in the doorway of the Herbal Shop. She was holding a large box filled with bunches of dried herbs.
- Margaret! What are you doing here so early? - Tove smiled warmly at her friend.
- I left before dawn. I couldn't sleep anyway. Darkness is having a good day today, he didn't linger. Besides, I want to get home as soon as possible.

- Ach ten twój Mrok, kapryśne konisko - zaśmiała się Tove. 
- Kapryśne - przyznała Margaret. Zaraz jednak stanęła w obronie karego. - Ale poczciwe. I nie płoszy się od byle gałązki na zakręcie. 
- Och, no pewnie. Tylko czasami udaje, że zapomniał jak się ciągnie wóz - dodała Minerva wesoło.

- Oh, that Darkness of yours, a capricious horse - Tove laughed.
- Capricious - Margaret admitted. But she quickly defended the black one. - But decent. And he doesn't get spooked by a twig at a bend.
- Oh, sure. He just pretends sometimes to have forgotten how to pull a wagon - Minerva added cheerfully.


- No bywa - nie zaprzeczyła Margaret. Zaraz jednak zmieniła temat. - Miałaś wieści od Ragnvalda? Kiedy wracają ze stolicy?
- Przysłał kruka - potwierdziła Tove. - Zostają na dłużej. Coś się... pokomplikowało.
Margaret przyglądała się uważnie wiedźmie ziemi. Czegoś jej nie chciała powiedzieć. Lub nie mogła. Znała Tove zbyt długo, żeby próbować wycisnąć z niej cokolwiek. Nie może, to nie. Powie, gdy przyjdzie czas.
- Szkoda - westchnęła tylko. - Sven znów przegapi wizytę Eiry.

- Well, it happens - Margaret didn't deny. But she quickly changed the subject. - Have you heard from Ragnvald? When are they returning from the capital?
- He sent a raven - Tove confirmed. - They're staying longer. Something's... complicated.
Margaret watched the earth witch carefully. There was something she didn't want to tell her. Or couldn't. She'd known Tove too long to try to squeeze anything out of her. If she can't, she won't. She'll tell her when the time comes.
- That's a shame - she sighed. - Sven will miss Eira's visit again.



- Faktycznie! - Tove odłożyła moździerz i wytarła dłonie z okruszków ziół. - Ależ będzie zawiedziony. Tak bardzo chciał ją spotkać. Niestety, Aldara nadal potrzebuje, żeby Ragnvald towarzyszył jej w stolicy... Chłopcy muszą więc na niego poczekać, aż będzie mógł opuścić zamek.

Margaret drgnęła na dźwięk imienia Prawej Ręki Królowej. Szybko jednak zaczęła ściągać szal, aby ukryć zmieszanie. Tove w tym czasie zaczęła przyglądać się przywiezionym ziołom.

- Indeed! - Tove set down the mortar and wiped the herb crumbs from her hands. - He'll be so disappointed. He wanted to meet her so badly. Unfortunately, Aldara still needs Ragnvald to accompany her in the capital... So the boys must wait for him until he can leave the castle.

Margaret flinched at the sound of the Queen's Right Hand's name. However, she quickly began to pull off her shawl to hide her confusion. Meanwhile, Tove began to examine the herbs she had brought.




- Całe szczęście, że znalazłaś jeszcze melisę - uśmiechnęła się rudowłosa wiedźma, przeglądając zawartość skrzynki. - Przyda mi się.
- Nam wszystkim - wymamrotała Minerva za jej plecami, na tyle jednak głośno, że obie kobiety usłyszały to doskonale.

- Luckily you found some lemon balm - the red-haired witch smiled, looking through the contents of the box. - I'll need it.
- For all of us - Minerva muttered behind her, loud enough for both women to hear perfectly.




- O melisie mówiąc... Dam Ci spróbować mieszanki, którą właśnie testuję - Tove schyliła się pod blat i wyciągnęła gliniane kubki. 
- Z chęcią spróbuję - powiedziała Margaret i usiadła przy kominku, żeby ogrzać się trochę po podróży. 

- Speaking of lemon balm... I'll let you try the blend I'm testing - Tove leaned under the counter and pulled out the clay mugs.
- I'd love to try it - Margaret said, and sat down by the fireplace to warm herself up after the journey.


- Co u Hedwigi? - zagadnęła Minerva.
- Dobrze. Choć od wczoraj narzeka na kolano. 
- Ha! Czyli śniegi tuż tuż - Minerva pokiwała głową.
- Tuż tuż - potwierdziła najmłodsza zielarka. - Ale wiesz, jaka jest Hedwiga. Kolano może i boli, ale nie odpuszcza i szykuje się jak na zimę stulecia.
- Jak co roku - prychnęła Minerva.
- Dokładnie - Margaret mrugnęła porozumiewawczo.

- How's Hedwig? - Minerva asked.
- Fine. Although she's been complaining about her knee since yesterday.
- Ha! So the snow is just around the corner - Minerva nodded.
- Just around the corner - the youngest herbalist confirmed. - But you know how Hedwig is. Her knee may hurt, but she's not giving up and she's getting ready for the winter of the century.
- Like every year - Minerva snorted.
- Exactly - Margaret winked knowingly.



- Ta zima może być inna - cicho powiedziała Tove, podając kubki z naparem Minervie. 
Ledwie jednak starsza wiedźma przekazała jeden Margaret, drzwi do Zielarni znów się otworzyły. Stanęła w nich Aurora.

- This winter might be different - Tove said quietly, handing the cups of brew to Minerva.
But no sooner had the older witch handed one to Margaret than the door to the Herbal Shop opened again. Aurora stood there.






- Dzień dobry! - zawołała od progu. Towarzyszył jej wielki wyżeł skagelandzki z psiarni Ragnvalda. Choć był potężny, wobec ludzi był niezwykle łagodny. Lepiej jednak było go nie denerwować. Skagelandczyki były głównie psami myśliwskimi, jednak potrafiły stanąć w obronie swoich właścicieli z niezwykłą zażartością.

- Good morning! - she called from the doorway. She was accompanied by a large Skageland pointer from Ragnvald's kennel. Although powerful, he was remarkably gentle with people. It was best not to anger him, however. Skagelanders were primarily hunting dogs, but they could defend their owners with extraordinary ferocity.


- Gdzie byłaś? - Tove uśmiechnęła się do córki. 
- Próbowałyśmy znaleźć z Elizą trochę mrozików - Aurora wskazała na koszyk, w którym smętnie przetaczało się kilka grzybków.
- Ale?
- Ale wystraszył nas wilk - Aurora była wyraźnie poruszona. - I zawróciłyśmy.
- Wilk? - zapytały wszystkie trzy wiedźmy równocześnie.

- Where were you? - Tove smiled at her daughter.
- Eliza and I were trying to find some frost mushrooms - Aurora pointed to a basket in which a few mushrooms were rolling sadly.
- But?
- But a wolf scared us - Aurora was clearly shaken. - And we turned back.
- A wolf? - all three witches asked simultaneously.



- Wilk. Ten sam, co tydzień temu - Aurora zaczęła opowiadać. - Wystraszył mnie ostatnio nad strumieniem, więc dzisiaj wzięłam ze sobą Conriego. On go wywęszył i nas ostrzegł. Ale ten wilk jest dziwny, nie zareagował. Nie uciekł, tylko stał i patrzył. A wielki jest...
- Widziałam go koło naszej chaty! - wtrąciła Margaret. - Dwa dni temu.

- A wolf. The same one from last week - Aurora began. - He scared me last time at the stream, so I took Conrie with me today. He smelled it and warned us. But this wolf is strange, he didn't react. He didn't run away, he just stood there and watched. And he's huge...
- I saw him near our cottage! - Margaret interjected. - Two days ago.



- Czy to nie z tym wilkiem widziano obcego? - zapytała poruszona Minerva.
- Chyba tak - przytaknęła Aurora, przysiadając na oparciu fotela obok Margaret. - Ja dzisiaj nie widziałam człowieka, ale Eliza mówiła to samo. Kilka osób widziało, jak podchodził do niego mężczyzna. Nikt stąd.
- Kim on może być? I co tu robi? Nie podoba mi się, że będzie się tu pałętał przez zimę - Tove również wyglądała na zdenerwowaną.

- Wasn't that the wolf the stranger was seen with? - Minerva asked, agitated.
- I think so - Aurora agreed, sitting on the back of the chair next to Margaret. - I didn't see a human today, but Eliza said the same thing. Several people saw a man approach him. Nobody from here.
- Who could he be? And what's he doing here? I don't like the idea of ​​him hanging around here all winter - Tove also looked nervous.


- Tak samo pomyślałyśmy - Aurora przytaknęła matce. - Przecież teraz już stąd nie odejdzie przed zimą, bo niby dokąd? Rozglądałam się za nim. Ale widziałam tylko wilka.
- Obcy z oswojonym wilkiem - Tove zamyśliła się. - Dziwna sprawa. I to akurat teraz...
- Teraz? - Aurora popatrzyła zdziwiona.
- No... tak przed samą zimą. Kto podróżuje o tej porze roku poza głównymi traktami? - wiedźma ziemi upiła łyk z kubka, aby ukryć zmieszanie. 

- We thought the same - Aurora agreed with her mother. - But he won't leave here before winter, where else would he go? I looked around for him. But all I saw was a wolf.
- A stranger with a tamed wolf - Tove mused. - That's strange. Especially now...
- Now? - Aurora looked surprised.
- Well... just before winter. Who travels off the main roads this time of year? - The earth witch took a sip from her cup to hide her confusion.



- Conri też go dzisiaj nie widział - z przekonaniem powiedziała Aurora, wskazując na wyżła. - Pokazałby.
- Poproszę Haralda, żeby wysłał patrole dookoła miasteczka - powiedziała Tove. - A jeśli to nie pomoże, to gdy wróci Torvald z pewnością weźmie kilku myśliwych i spróbują go wytropić.

- Conri didn't see him today either - Aurora said confidently, pointing at the pointer. - He would have shown him to me.
- I'll ask Harald to send patrols around the town - Tove said. - And if that doesn't help, when Torvald gets back, he'll surely take a few hunters and try to track him down.


- Dobry pomysł. Nie mam nic do  wilków, pełno ich tu po lasach. Ale ten sprawia, że przechodzą mnie ciarki po karku - powiedziała Margaret.
- To prawda - zgodziła się Aurora.

- Good idea. I have nothing against wolves, there are plenty of them in the woods here. But this one sends shivers down my spine - said Margaret.
- That's true - Aurora agreed.



- Pora na mnie - Margaret podniosła się z fotela. - Jadę do domu.
- Nie zapomnij zabrać lawendy! - Minerva wskazała na kosz wypełniony fioletowymi pęczkami.
- Nie zapomnę. Obie, Hedwiga i Eira, nie dałyby mi żyć - skrzywiła się wiedźma. 

- Time for me - Margaret rose from her chair. - I'm going home.
- Don't forget to take the lavender! - Minerva pointed to the basket filled with purple bunches.
- I won't forget. Both Hedwig and Eira wouldn't let me live - the witch grimaced.




- Uważaj na siebie - Aurora popatrzyła swoimi szarymi, przenikliwymi oczami na Margaret. 
- Nie mów mi tylko, że właśnie widziałaś moją marną przyszłość w paszczy dziwnego, przerośniętego wilka - prychnęła zielarka odwracając się do dziewczyny.  Doskonale wiedziała, że przeczucia Aurory tak nie działają, ale zawsze droczyła się z przyjaciółką w tej kwestii.
- Nie, poza tym bardziej bałabym się o wilka - rudowłosa mrugnęła okiem szelmowsko. - Po prostu uważaj. A zmiany cię czekają, może jeszcze dziś. 

- Be careful - Aurora looked at Margaret with her piercing gray eyes.
- Don't tell me you just saw my miserable future in the jaws of a strange, overgrown wolf - the herbalist snorted, turning to the girl. She knew perfectly well that Aurora's premonitions didn't work that way, but she always teased her friend about it.
- No, besides, I'd be more worried about the wolf - the redhead winked mischievously. - Just be careful. Changes in your life are coming, maybe even today.




- Świetnie - parsknęła Margaret. - Wiesz, jak ja kocham zmiany i wywracanie życia do góry nogami.
- Wiem. Ale nic na to nie poradzisz - Aurora westchnęła. 
Przekomarzające się wiedźmy nie zwróciły uwagi, że Tove nagle sposępniała i zamyśliła się. Szybko jednak otrząsnęła się z rozmyślań i uśmiechnęła się, udając, że nic się nie dzieje.

- Great - Margaret snorted. - You know how I love change and turning my life upside down.
- I know. But there's nothing you can do about it - Aurora sighed.
The teasing witches didn't notice that Tove had suddenly grown gloomy and lost in thought. However, she quickly shook herself out of her thoughts and smiled, pretending that nothing was happening.


Margaret wzięła kosz pełny lawendy i ruszyła ku drzwiom. Na odchodne rzuciła.
- Przywieźć wam coś od Seleny? A może macie coś do przekazania? Podjadę jeszcze odebrać zboże dla jej zwierząt od Vidara i jutro pojadę do niej z zapasami. 
- Nie, wszystko, o co prosiła, już jej przekazałam - powiedziała Tove. 
- Dobrze. To do zobaczenia!

Margaret took the basket full of lavender and headed for the door. She said as she left.
- Should I bring you something from Selena? Or perhaps you have something to give? I'll go pick up some grain for her animals from Vidar and then go to her tomorrow with the supplies.
- No, I've already given her everything she asked for - Tove said.
- Fine. See you then!



czwartek, 16 lipca 2026

Dyskusja | Discourse

 


Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Akcja tego odcinka toczy się w kilku lokacjach:
- HIARTA, serce Wielkiej Puszczy, gdzie mieszka Pradawna Rei
- ZAMEK VARREAGATIS, gabinet Sunnevy
- ZAMEK SKOGBORG, gabinet Aldary
- ZAMEK AINACARA, siedziba Białej Pani (zdjęcia i tekst by Jo)
- ZAMEK GLEANUAINE, siedziba Persivala (zdjęcia i tekst by Jo)

This episode takes place in several locations:
- HIARTA, the heart of the Great Forest, where the Ancient Rei lives
- VARREAGATIS CASTLE, Sunneva's study
- SKOGBORG CASTLE, Aldara's study
- AINACARA CASTLE, the seat of the White Lady (photos and text by Jo)
- GLEANUAINE CASTLE, Persival's seat (photos and text by Jo)

Wielki Mag Persival zaczął mówić.
- Zapewne zastanawiacie się, dlaczego obudziłem Pradawne Moce i wezwałem was na Radę. Być może uznaliście użycie Palantirów za nierozsądne, lub wręcz nieodpowiedzialne. Pozwólcie mi wyjaśnić.

Zniszczono siedzibę Górskiego Klanu z Àirdean Mòra.

Wiem, że ta tragedia niekoniecznie musi was interesować. W naszym świecie co chwilę zdarzają się dramatyczne wydarzenia. Wiem również, że Pradawne konsekwentnie trzymają się z daleka od spraw Ludzi, a i my – Magowie, czasami nie mamy ochoty angażować się w ich konflikty.

Ale ta tragedia jest inna. I uważam, że jesteśmy za nią w pewnym stopniu odpowiedzialni.

W Skalistych Górach użyto Czarnej Pożogi.

Dobrze wiecie, że mógł jej użyć tylko Czarny Mag, zdolny do posługiwania się Pradawną Mocą.

Jedyny znany nam Mag, spełniający powyższe warunki, został przed laty pozbawiony swojej mocy i uwięziony w Dùn Mallaichte.

A jednak KTOŚ to zrobił. I musimy się dowiedzieć KTO i W JAKI SPOSÓB. Czy nam się to podoba, czy nie. Nie wierzę w to, że potężny Mag zniszczył górską osadę, przy użyciu jednego z najpotężniejszych niszczących zaklęć, bez powodu. Uważam, że to była próba. Skoro się powiodła – następnym jego celem może być każde z nas.

The Great Mage Percival began to speak.
- You're probably wondering why I awakened the Elder Powers and summoned you to the Council. Perhaps you considered the use of the Palantir unwise, or even irresponsible. Allow me to explain.

The seat of the Mountain Clan of Àirdean Mòra was destroyed.

I know this tragedy may not necessarily interest you. Dramatic events happen all the time in our world. I also know that the Ancients consistently stay away from Human affairs, and we, Mages, sometimes don't want to get involved in their conflicts too.

But this tragedy is different. And I believe we are, to some extent, responsible for it.

The Black Conflagration was used in the Rocky Mountains.

You know full well that only a Black Mage capable of wielding the Elder Power could have used it.

The only Mage known to us who met these criteria was stripped of his power years ago and imprisoned in Dùn Mallaichte.

Yet SOMEONE did it. And we must find out WHO and HOW. Whether we like it or not. I don't believe that a powerful Mage would destroy a mountain settlement using one of the most powerful destructive spells without reason. I believe it was a test. If it succeeded, his next target could be any of us.


Głos Wielkiego Maga, rozbrzmiewający do tej pory w czterech miejscach oddalonych od siebie o wiele dni drogi tak, jakby stał tuż obok, zamarł. Zapadła głucha cisza. Jeśli Persival mówił prawdę - a niestety nic nie wskazywało na to, aby się mylił - wieści były tak przerażające, a równocześnie nieprawdopodobne, że wszystkim zgromadzonym dzięki mocy Smoczej Krwi odjęło mowę. 

The Great Mage's voice, which had previously echoed in four locations separated by many days' journey, as if he were standing right next to them, faded. A deafening silence fell. If Percival spoke the truth - and unfortunately, there was no indication he was wrong - the news was so terrifying, yet so improbable, that everyone gathered by the power of the Dragon's Blood was speechless.



Wtem rozbrzmiały przekleństwa. Choć Rei użyła Starej Mowy w najbardziej zapomnianym dialekcie, wszyscy dobrze wyłapali coś o bękarcim pomiocie trolli i nieprzyzwoitym prowadzeniu się ich matek, babek i prababek. A także smoczym łajnie. Pradawna klęła na czym świat stoi. W końcu porzuciła Starą Mowę i zapytała, już spokojnym głosem:
- Czarna Pożoga? Jesteś pewien, Persivalu?

Suddenly, curses rang out. Although Rei used the Old Speech in a most forgotten dialect, everyone clearly caught something about the bastard troll spawn and the indecent behavior of their mothers, grandmothers, and great-grandmothers. And also dragon dung. The Ancient One cursed uncontrollably. Finally, she abandoned the Old Speech and asked, her voice calm:
- Black Conflagration? Are you sure, Percival?


- Jestem pewien. Moira tam była. Widziała na własne oczy. 
- I ja to poczułam - dodała nagle Aranel. - To prawda. Pożoga zebrała żniwo.
- Wiedziałaś o tym? O Pożodze?! - zawołała Aldara oburzona, pomijając wszelkie uprzejmości wobec Pradawnej. 
Zapadła ciężka cisza. 

- I'm sure. Moira was there. She saw it with her own eyes.
- And I felt it - Aranel added suddenly. - It's true. The Conflagration has taken its toll.
- Did you know about this? About the Conflagration?! - Aldara exclaimed indignantly, disregarding all courtesy toward the Ancient One.
A heavy silence fell.


Nie doczekawszy się odpowiedzi, Aldara powtórzyła pytanie, cedząc przez zęby:
- Pradawna Aranel. Wiedziałaś, że ktoś użył Pożogi do wybicia całego Klanu i nie uznałaś za stosowne podzielić się tą informacją z nami? Z kimkolwiek?
Odpowiedziała jej cisza, która przerwało dopiero ciche przekleństwo rzucone przez Persivala.
- Aldaro. Niestety masz rację z tym, że wszyscy członkowie Klanu nie żyją. Prawie wszyscy. Zmarł również Rivald, który był Głową Górskiego Klanu. Ocalała tylko jego córka Astrid i kilku górali, którzy wraz z nią byli poza osadą. Teraz ona jest przywódczynią.

Receiving no answer, Aldara repeated the question, gritting her teeth:
- Ancient Aranel. You knew someone had used the Conflagration to kill the entire Clan, and you didn't see fit to share this information with us? With anyone?
Silence answered her, broken only by a soft curse from Percival.
- Aldara. Unfortunately, you're right that all the Clan members are dead. Almost all of them. Rivald, who was the Head of the Mountain Clan, died too. Only his daughter Astrid, and a few highlanders who were with her outside the settlement survived. Now she's the leader.


- Czy wy w ogóle wiecie, co to oznacza? Nie zdajecie sobie sprawy z powagi sytuacji! - Aldara nie zdołała powstrzymać okrzyku. 
- O czym ty mówisz? - wykrztusił Ragnvald wciąż oszołomiony po wszystkim, co usłyszeli.
- Jak to, o czym? To całkiem zmienia układ sił.
- Skąd wiesz?
- Jak to skąd? Nie płacę moim wywiadowcom za lenistwo. Muszę wiedzieć, co się dzieje. Jeśli tak się sprawy mają, to Równiny są w tej chwili słabsze niż kiedykolwiek.

- Do you all even know what this means? You don't realize the gravity of the situation! - Aldara couldn't help but cry out.
- What are you talking about? - Ragnvald gasped, still dazed by everything they'd just heard.
- What do you mean, what? This completely changes the balance of power.
- How do you know?
- How do I know? I don't pay my spies to be lazy. I need to know what's going on. If that's all true, then the Plains are weaker than ever.


- A czy to jest w tej chwili ważne? - Ragnvald uniósł brwi zdziwiony.
- Oczywiście! - Aldara popatrzyła na niego z naganą. - Praktycznie cały klan zniknął z powierzchni ziemi. Teraz wiem, że to Pożoga nie oszczędziła nikogo, kto był w osadzie. To przecież oni trzymali w ryzach tamtą okolicę, temperując zapędy Kislenaarczyków. Kto będzie teraz bronił granicy? W dodatku to już drugi Klan, który ma tak młodego i niedoświadczonego przywódcę. Skoro Astrid została sierotą... Czy ty nie rozumiesz, że ona jest teraz jedną z Pięciu? A ma wokół siebie niedobitków, nie ma miejsca do przezimowania i nie ma zapasów. Co  więcej, sąsiedni Klan z pogranicza też ma nowego wodza, Gunnara, który jest raptem ze dwa lata starszy od Astrid. Dwóch nieopierzonych przywódców, którzy mają rządzić niepokornymi Jeźdźcami... W świetle tego, co właśnie powiedział Persival, to katastrofa!
Ragnvald patrzył na nią ze zdumieniem.
- No co? - fuknęła.
- Przypomnij mi, żeby już nigdy nie wątpił w przydatność Twoich szpicli...
- Wywiadowców! - warknęła.

- And is that important right now? - Ragnvald raised his eyebrows in surprise.
- Of course! - Aldara looked at him reproachfully. - Practically the entire clan vanished from the face of the earth. Now I know that the Conflagration spared no one in the settlement. After all, they were the ones who kept that area in check, tempering the Kislenaar's ambitions. Who will defend the border now? Besides, this is the second clan to have such a young and inexperienced leader. Since Astrid was orphaned... Don't you understand that she is now one of the Five? And she has only survivors around her, no place to winter, and no supplies. What's more, the neighboring clan on the border has a new chieftain too, Gunnar, who is only two years older than Astrid. Two fledgling leaders who are supposed to rule over the rebellious Riders... In light of what Percival just said, this is a disaster! 
Ragnvald looked at her in astonishment.
- What? - she snorted.
- Remind me never to doubt the usefulness of your snitches again...
- Spies! - she snapped.


- Lady Aldara ma rację - nagle rozbrzmiał męski głos. - Mówiłem Osvaldowi, żeby zaczął zwracać uwagę na niepokoje przy granicy. Niestety mój brat zignorował to, zakładając, że to kolejne rozgrywki klanowe. Teraz zastanawiam się, czy to faktycznie była jego decyzja...

- Lady Aldara is right - a male voice suddenly echoed. - I told Osvald to start paying attention to the unrest along the border. Unfortunately, my brother ignored it, assuming it was just another clan dispute. Now I wonder if it was actually his decision...


- Co masz na myśli, Dunstanie? - Ragnvald pierwszy rozpoznał głos dochodzący z kamiennej kuli.
- Osvald był zawsze dosyć rozsądny, jak na króla - westchnął uzdrowiciel. - Ostatnio jednak jego zachowanie było dziwne. Nie poświęcał zbytnio uwagi sprawom królestwa. Stał się obojętny, odległy. Nie pozwalał mi się jednak zbadać, bagatelizując wszystko. Jednak kilka decyzji, które podjął zadziwiły wszystkich, między innymi to, żeby zostawić Klany samym sobie. 

- What do you mean, Dunstan? - Ragnvald was the first to recognize the voice coming from the stone sphere.
- Osvald was always quite sensible for a king - the healer sighed. - But lately, his behavior has been strange. He hasn't paid much attention to the affairs of the kingdom. He's become indifferent, distant. He wouldn't let me examine him, downplaying everything. However, several decisions he made surprised everyone, including leaving the Clans alone, not to interfere.


- W takim razie musisz zignorować życzenie swojego króla i jednak go zbadać. Siłą, jeśli będzie trzeba - ponuro powiedział Persival. - Sprawdź, czy nie ma przy sobie czegoś, co wygląda jak talizman. W zeszłym roku zostałem otumaniony przy pomocy Smoczej Krwi i o mało nie doprowadziłem Gleanuaine do ruiny.
- Ty? - Dunstan był wstrząśnięty.
- Ja - grobowym głosem przyznał Persival. - Kiedy zachowanie Osvalda się zmieniło?
- Myślę, że mniej więcej od miesiąca... Może trochę dłużej - Sunneva włączyła się do rozmowy. 
- To jeszcze nie powinno być trwałych skutków - pocieszył ich Persival. - Powinniście mu pomóc.

- Then you must ignore your king's wishes and check on him anyway. By force if necessary - Persival said grimly. - See if he has anything that looks like a talisman. Last year, I was drugged with Dragon's Blood and nearly brought Gleanuaine to ruin.
- You? - Dunstan was shocked.
- Me - Persival admitted in a grave voice. - When did Osvald's behavior change?
- I think about a month ago... Maybe a little longer - Sunneva joined the conversation.
- It shouldn't be permanent yet - Persival reassured them. - You should help him.


- Persivalu - głos Rei był niczym lodowaty górski strumień. - A może oświeciłbyś nas, kto podrzucił ci tą Smoczą Krew?
- Arnold - powiedział krótko Wielki Mag. 
- Ten żałosny książę?! - Pradawna o mało się nie zapowietrzyła. - Myślałam, że ten problem dawno został rozwiązany!

- Persival - Rei's voice was like an icy mountain stream. - Perhaps you could enlighten us as to who planted this Dragon Blood on you?
- Arnold - Great Mage said shortly.
- That pitiful prince?! - The Ancient One almost gasped. - I thought this problem was solved long ago!


- Jak to w ogóle możliwe?! - Rei była wściekła. - On nie ma takiej mocy! Skąd wziął artefakt?
- Tego nie wiem - przyznał niechętnie Persival. - Może ktoś mu pomógł?  Może ktoś złamał Pieczęć?
- Niemożliwe! - równocześnie wykrzyknęły Rei i Biała Pani.

To się w ogóle nie powinno stać. Włożyli tyle wysiłku, aby zapieczętować zło w Fortecy. Czyżby osłony osłabły? Minęło tyle czasu... Ale nie! Nie powinny. 

- How is that even possible?! - Rei was furious. - He doesn't have that kind of power! Where did he get the artifact?
- I don't know - Percival admitted reluctantly. - Maybe someone helped him? Maybe someone broke the Seal?
- That's mpossible! -  Rei and the White Lady exclaimed simultaneously.

This shouldn't have happened at all. They put so much effort into sealing the evil within the Fortress. Had the wards weakened? So much time had passed... But no! They shouldn't have.



Cisza, która znów zapadła, dzwoniła w uszach. Wszyscy przyswajali nawał wieści. Persival znów był tym, który przerwał zaczynające już ciążyć milczenie.
- Wizja przyszłości jest niepewna. I przez to przerażająca. Jeśli choć połowa naszych podejrzeń jest prawdziwa, czekają nas bardzo ciężkie chwile. Nas wszystkich. Musimy jednak znać prawdę. Dlatego was wszystkich wezwałem i dlatego zdecydowałem się użyć Palantirów - zawiesił głos. Odetchnął głęboko i mocnym głosem wyrzekł słowa, których wszyscy się obawiali. - Trzeba sprawdzić Pieczęcie chroniące dostępu do Przeklętej Fortecy. I niestety my musimy to zrobić, bo na miejscu nie ma nikogo, kto mógłby się tego podjąć. Co do samych Wyżyn... Sytuacja jest w miarę stabilna. Córce Rivalda udało się dotrzeć do Starej Tawerny. Duke Arandagor pospieszył im z pomocą. Z tego co wiem, bez problemu powinni przetrwać zimę. A jeśli Astrid choć trochę jest taka, jak słyszałem, to będzie ze swoimi ludźmi mieć oko na pogranicze. Tylko, tak jak mówiłem, to nie rozwiązuje problemu z Przeklętą Fortecą.

Po raz kolejny nikt się nie odezwał.

Tym razem Rei była tą, która przemówiła, przerywając ciszę, która drażniła ją na równi z całą tą sytuacją.
- Tą decyzję musi podjąć cała Rada. Persivalu, rozumiem, dlaczego użyłeś Smoczej Krwi i zdecydowałeś się na Wezwanie... Teraz rozumiem. To była słuszna decyzja. Masz moją zgodę. 

The silence that fell again rang in their ears. Everyone was absorbing the onslaught of news. Percival was once again the one to break the silence, which was already beginning to weigh on them.
- The vision of the future is uncertain. And therefore terrifying. If even half of our suspicions are true, we will face very difficult times. All of us. But we must know the truth. That is why I summoned you all, and that is why I decided to use the Palantir - He paused. He took a deep breath and, in a strong voice, spoke the words everyone feared. - The Seals protecting access to the Cursed Fortress must be checked. And unfortunately, we have to do it, because there's no one locally who could take it on. As for the Plains themselves... The situation is relatively stable. Rivald's daughter managed to reach the Old Tavern. Duke Arandagor has rushed to their aid. From what I understand, they should survive the winter without any problems. And if Astrid is anything like I've heard, she and her men will be keeping an eye on the borderlands. But, as I said, that doesn't solve the problem with the Cursed Fortress.

Once again, no one spoke.

This time, Rei was the one to speak, breaking the silence that was as irritating as the entire situation.
- This decision must be made by the entire Council. Percival, I understand why you used Dragon Blood and decided to Summon... Now I understand. It was the right decision. You have my consent.



- Moją również - Sunneva nie wahała się ani chwili. Wiele rzeczy nabrało teraz sensu i wiedziała, że sprawdzenie Fortecy jest konieczne. A od tego, co tam zastaną, będzie zależało bardzo wiele. - Nie ma innego sposobu, aby sprawdzić, kto za tym wszystkim stoi. Razem z Dunstanem zajmiemy się też królem Osvaldem. Teraz jestem pewna, że jego obojętność nie jest przypadkowa.

- Mine too - Sunneva didn't hesitate for a moment. Many things made sense now, and she knew it was necessary to investigate the Fortress. And much would depend on what they found there. - There's no other way to find out who's behind all this. Dunstan and I will also deal with King Osvald. Now I'm certain his indifference is not accidental.



- Oczywiście, że trzeba sprawdzić Pieczęcie - Aldara powiedziała kategorycznie. - Jeśli zostały złamane... 
- Jeśli zostały złamane, czeka nas wojna - Ragnvald usiadł ciężko na krześle obok Aldary.

- Of course, the Seals must be checked - Aldara said categorically. - If they've been broken...
- If they've been broken, we're in for a war - Ragnvald sat down heavily in the chair next to Aldara.



- Do Dùn Mallaichte nie wejdzie zwykły człowiek. Nawet jeśli Pieczęć została złamana, cała Forteca jest obłożona tyloma zaklęciami, że... - westchnął Persival. - Musimy znaleźć kogoś, kto poradzi sobie z tą magią. Poza tym jest zima. Nikt tam nie dotrze. Musimy zaczekać do wiosny.

- No ordinary person can enter Dùn Mallaichte. Even if the Seal has been broken, the entire Fortress is covered in so many spells that... - Percival sighed. - We have to find someone who can handle this magic. Besides, it's winter. No one can get there. We have to wait until spring.


- To prawda, nikt tam się teraz nie przedostanie - przytaknęła Sunneva. - Forteca jest w tej części gór, gdzie śnieg nigdy do końca nie topnieje. Choć w niższych partiach wciąż da się przejść, jeśli zna się ścieżki, tam nie dotrze żadna żywa istota.

- That's true, no one can get there now - Sunneva agreed. - The fortress is in a part of the mountains where the snow never fully melts. Although the lower reaches are still passable if you know the paths, no living creature will reach there.


- Biała Pani - usłyszeli kąśliwy głos Rei. - Dalej nic nie powiedziałaś.
- Zgadzam się - powiedziała cicho Aranel. - Trzeba sprawdzić Fortecę. Zostawcie to mnie. Nie będziemy czekać do wiosny.
- Nikt tam nie dotrze! - zaprotestowała Aldara. - Śnieg i lód pokonają każdego, kto będzie próbował wspiąć się do fortecy. 
- Smoki nie potrzebują przetartych szlaków - powiedziała Pradawna.

- White Lady - they heard Rei's sarcastic voice. - You still haven't said anything.
- I agree - Aranel said quietly. - We need to check the Fortress. Leave it to me. We won't wait until spring.
- No one will get there! - Aldara protested. - Snow and ice will defeat anyone who tries to climb the Fortress.
- Dragons don't need beaten trails - the Ancient One said.


CDN.
To be continued.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...