Pokazywanie postów oznaczonych etykietą At Herbalist Margaret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą At Herbalist Margaret. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 grudnia 2025

Dom Zielarki - kamienne ściany i podłogi na parterze | The Herbalist's Cottage - stone walls and floors on the ground floor

Lista wpisów z postępów prac w Domu Zielarki:

Jeśli zaglądacie na mój profil na Instagramie @at_herbalist_margaret, to pewnie zauważyliście, że od półtora miesiąca intensywnie wznowiłam prace nad domem Margaret. Najwyższa pora - w styczniu minie trzy lata (!!!) odkąd zaczęłam go robić... 

Niestety, przez ostatnie półtora roku niewiele się w nim działo. Przykleiłam kilka kamyków tu lub tam, ale tak naprawdę roboty stały w miejscu. Jedynie gromadzenie różnych drobiazgów szło mi w miarę sprawnie. ;) I wszystkie z pewnością się przydadzą, jak już będę miała je gdzie układać.

If you've been following my Instagram profile @at_herbalist_margaret, you've probably noticed that I've been intensively working on Margaret's cottage again for the past month and a half. It's about time – January will mark three years (!!!) since I started working on it...

Unfortunately, not much has happened there over the past year and a half. I've glued a few stones here and there, but the works were stopped. The only thing I've been doing relatively smoothly is collecting various trinkets and props. ;) And they'll all definitely come in handy once I have a place to put them.

Początkiem listopada, gdy pogoda i skrócony dzień nie sprzyjały już spędzaniu czasu na zewnątrz, wzięłam się ostro za klejenie kamieni. 

At the beginning of November, when the weather and the shortened days were no longer conducive to spending time outdoors, I started gluing the stones.



W międzyczasie udało mi się zrobić także siedzisko i regał do pracowni. Mebel jest prawie gotowy, ale jeszcze nie pomalowałam go bejcą.

In the meantime, I also managed to make a seat and a shelf for the study. The furniture is almost finished, but I haven't stained it yet.

Kamienie na ścianach zajęły mi dwa tygodnie. Następnym etapem była podłoga. Chciałam zrobić kamienne płyty, które nieco różniłyby się fakturą od kamieni na ścianach. Zamiast wytłoczek na jajka użyłam więc korka. Kupiłam korek o grubości 2mm. I tak. Kupiłam go w sierpniu 2023... Wreszcie się doczekał. ;)

The stones on the walls took me two weeks. The next step was the floor. I wanted to create flagstone floor that would differ slightly in texture from the stones on the walls. So instead of egg cartons, I used cork. I bought 2mm thick cork. And yes, I bought it in August 2023... Its time has finally come. ;)

Tu robota szła zdecydowanie szybciej. Po pierwsze na bieżąco docinałam kamień po kamieniu, więc wszystko pasowało. Po drugie - kleiłam na płaskiej, horyzontalnej powierzchni, gdzie nie musiałam trzymać każdego kawałka czekając aż klej złapie. Wystarczyło po prostu docisnąć tu lub tam na parę chwil. Szklane kule do papieru sprawdziły się doskonale. Zrobienie podłogi zajęło już tylko 5 dni.

This job was so much faster to do. First, I cut one stone at a time, so everything fit. Second, I glued it on a flat, horizontal surface, where I didn't have to hold each piece and wait for the glue to set. Simply pressing here or there for a few moments was enough. The glass paperweights spheres worked perfectly. The floor took only five days to complete.




Przed malowaniem zabezpieczyłam elementy stolarki taśmą malarską. Zdecydowanie polecam tą niebieską - jest o wiele lepsza od żółtej.

Before painting, I protected the woodwork with masking tape. I highly recommend the blue one — it's much better than the yellow one.

Zaczęłam od pierwszej, czarnej warstwy farby akrylowej jako bazy do malowania kamieni.

I started with the first black layer of acrylic paint as a base for painting the stones.

Nie mogłam oczywiście nie robić choćby kilku ujęć z Marudą... Znaczy Margaret. ;)

- Człowieku?
- Och, Margaret. Cześć!

Of course, I couldn't help but take at least a few shots with Grumpy... I mean Margaret. ;)

- Human?
- Oh, Margaret. Hi!

- Dobrze. Wiem... Wielokrotnie mówiłam, że czarny to mój ulubiony kolor. Ale to... To zdecydowanie przesada!
- Spokojnie, to dopiero początek. Będę malować dalej. Będzie pięknie.
- Kiedy?
- Wkrótce...
- Ooo, znowu to słyszę. Jesteś najwolniejszym budowniczym na świecie. Zdajesz sobie sprawę, że w styczniu miną trzy lata, odkąd czekam na swój domek? Nie wspominając o Hedwidze!

- Fine. I know... I've said many times that black is my favorite color. But this... This is definitely an exaggeration!
- Relax, it's just the beginning. I'll keep painting. It'll be beautiful.
- When?
- Soon...
- Oooh, I hear it again. You're the slowest builder ever. Do you realize that in January it'll be three years since I've been waiting for my cottage? Not to mention Hedwig!

- Wiem, wiem... Nie musisz mi przypominać.
- Chyba jednak muszę!
- Lepiej zobacz, co dla ciebie mam.
- Hmmm... Całkiem przyzwoity kociołek. Skąd go masz?
- Magda, moja przyjaciółka, znalazła go. I pomyślała o tobie.

- I know, I know... You don't have to remind me.
- I think I do!
- Better see what I have for you.
- Hmmm... A pretty decent cauldron. Where did you get it?
- Magda, my friend, found it. And she thought of you.




- Mhm. No, całkiem ładny. Gdybym tylko miała kominek... Dość gadania. Kontynuuj malowanie, bo tracisz czas!

- Mhm. Well, quite nice. If only I had a fireplace... Enough talking. Get on with that painting, you're waisting your time!

Czy ktoś jest zaskoczony? xD

Is anyone surprised? xD

Ale cóż począć - miała rację. Nie było na co czekać, wzięłam się więc za malowanie. Nakładałam kolejne warstwy, stopniowo rozjaśniając szarości.

But what could I do? She was right. There was no point in waiting, so I started painting. I applied successive layers, gradually lightening the grays.


Do nakładania farby najlepiej sprawdziły mi się kuchenne gąbki pocięte na mniejsze kawałki.

For applying the paint, I found that kitchen sponges cut into smaller pieces worked best.

Mając w pamięci moje testowe kamienie, które robiłam początkiem roku 2023, nie rozjaśniałam ścian i podłóg do docelowego koloru, jaki chciałam osiągnąć. Wiedziałam już, że fugowanie je jeszcze rozjaśni.  

Najpierw jednak nałożyłam 2 warstwy lakieru, żeby zabezpieczyć ściany i podłogę przed wilgocią. Do podłogi użyłam Mod Podge, a na ścianach klej wikolowy rozcieńczony z wodą w stosunku 2:1. Ponieważ bardzo uważałam, żeby w szczelinach pomiędzy kamieniami nie zostało ani trochę niepotrzebnego kleju/lakieru - nakładanie tych dwóch warstw zajęło mi cały weekend.

Remembering my test stones I made at the beginning of 2023, I didn't lighten the walls and floors to the final color I wanted. I already knew that grouting would lighten them even more.

First, I applied two coats of varnish to protect the walls and floor from moisture. I used Mod Podge for the floor and white wood glue diluted with water at a 2:1 ratio for the walls. Because I was very careful not to leave any unnecessary glue/varnish in the gaps between the stones, it took me the whole weekend to apply these two layers.


Ale najgorsze było dopiero przede mną. Fugowanie. 

Wybrałam szarobrązową fugę (tak jest napisane na opakowaniu, jak dla mnie to ona jest po prostu beżowa...) - tą samą, której używałam na zewnątrz do zrobienia pruskiego muru. Chciałam, żeby wnętrze było nie tylko jaśniejsze, ale i cieplejsze.

But the worst was yet to come. Grouting.

I chose a gray-brown grout (that's what it says on the packaging, but to me it's just beige...) — the same one I used outside to create the half-timbered walls. I wanted the interior to be not only brighter but also warmer.

Próbowałam nakładać fugę w rękawiczkach, ale to szło opornie, za bardzo się do nich lepiła. Nakładałam ją więc gołymi rękami i... zdarłam opuszki, jakbym szorowała po nich papierem ściernym. Powiem Wam tyle - przy każdym kamyku klęłam jak szewc, wściekając się sama na siebie, że umyśliłam sobie takie rozwiązanie. Ooooo,to było długi tydzień...

I tried applying grout with gloves on, but it was difficult - it stuck to them too much. So I applied it with my bare hands and... I scuffed my fingertips as if I'd been scrubbing them with sandpaper. Let me tell you this: I cursed like a sailor with every stone, furious with myself for even thinking of such a solution. Oh, that was a long week...

W pewnym momencie odkleiłam część taśmy malarskiej, żeby widzieć, o co ja właściwie walczę... I żeby móc sobie powtarzać, że realizuję moje marzenie o wiedźmim domku... 

I tak, ja wiem, że efekt końcowy był tego warty. Niemniej jednak to jest OSTATNI raz, gdy robiłam coś takiego. Mówię Wam, tapety w kamyki naprawdę nie są złe. xD

At one point, I peeled off some of the masking tape just to see what I was actually fighting for... And to remind myself that I was realizing my dream of a witch's house...

And yes, I know the end result was worth it. Nevertheless, this is the LAST time I'll do something like this. I'm telling you, stone wallpaper really isn't bad. xD


Przy usuwaniu taśmy zdarzyło się w kilku miejscach, że odeszła z kamyków razem z farbą. Na szczęście podmalowałam to na końcu bez problemu.

While removing the tape, in a few places it came off the pebbles along with the paint. Fortunately, I was able to paint over it at the end without any problems.


Żeby odróżnić ściany i podłogę jeszcze bardziej - przed fugowaniem podłogi dodałam do nowej porcji fugi trochę czarnej farby. Po wyschnięciu i tak jest jasna, ale ma inny odcień.

To distinguish the walls and floor even more, before grouting the floor, I added some black paint to the new portion of grout. After drying, it is still light, but has a different shade.



Nie powiem, jestem dumna z tego, jak wyglądają oba wnętrza. I tak, były warte cierpienia i utraty odcisków palców. ;) 

Zastanawiam się nad nałożeniem jeszcze jednej warstwy lakieru na kamienie podłogowe - po fugowaniu zrobiły się całkiem matowe, a chciałam, żeby jednak były bardziej "wyślizgane". 

Kolejnym etapem będzie zrobienie okien i drzwi, a następnie umeblowanie parteru. Ponieważ jestem coraz bardziej pewna tego, że domu nie da się jednak wynosić na sesje do ogrodu (robi się coraz cięższy i cięższy) - kupiłam fototapetę z lasem, którą zamierzam nakleić na ścianie za nim. Mam nadzieję, że da to efekt leśnej chatki.

I'm not going to lie, I'm proud of how both interiors look. And yes, they were worth the pain and loosing the fingerprints. ;)

I'm considering applying another coat of varnish to the flagstone floor – the stones became quite matte after grouting, and I wanted them to be more "slick."

The next step will be installing the windows and doors, and then furnishing the ground floor. Since I'm increasingly convinced that the house can't be moved out into the garden for photoshoots (it's getting heavier and heavier), I bought a forest wallpaper, which I plan to apply to the wall behind it. I hope it will create a woodland cottage effect.

Na koniec zmodyfikowana lista rzeczy do zrobienia, z pominiętą częścią ogrodową.

  • daszek nad drzwiami  ✓
  • okorować kolumny do ganku  ✓
  • dach nad potrójnym oknem  ✓
  • wykończenie komina
  • drzewa na parterze ✓
  • kominek w pracowni
  • schody  ✓
  • dociąć i skleić framugi - w trakcie
  • pomalować całą stolarkę
  • wymierzyć szyby okienne
  • pomalować szyby
  • witraż z drzewem w okrągłym oknie ✓
  • kamienne podłogi na parterze ✓
  • kamienne ściany na parterze
  • strop na parterze z belkami ✓
  • pruski mur na piętrze - elewacja - w trakcie
  • boazeria na piętrze ✓
  • dachówki
  • deski przy krawędziach dachu ✓
  • dekory przy szczytach dachowych ✓
  • podparcia pod wykuszami ✓
  • obraz nad paleniskiem
  • siedzisko pod oknem na parterze z regałami na książki - w trakcie
  • siedzisko przy kominku w pracowni
  • malowane wnęki dachowe na poddaszu - w trakcie
  • drzwi wejściowe
  • kredens kuchenny
  • stół kuchenny
  • blat w pracowni 
  • krzesła do kuchni i do pracowni

Finally, a modified to-do list, with the garden part omitted.

  • roof above the door  
  • debark the columns to the porch  
  • roof over triple windows  
  • chimney  
  • trees on the ground floor 
  • fireplace in the study 
  • stairs 
  • cut and glue the frames - in progress
  • paint all the woodwork 
  • measure the windows
  • paint the windows
  • stained glass with a tree in a round window 
  • stone floors on the ground floor 
  • stone walls on the ground floor 
  • beamed ceiling on the ground floor 
  • half-timbered wall on the first floor - elevation - in progress
  • paneling on the first floor 
  • tiles
  • boards at the edges of the roof  
  • decorations at the roof gables 
  • supports under the oriel windows 
  • picture above the fireplace
  • a seat under the window on the ground floor with bookshelves - in progress
  • sitting by the fireplace in the study
  • painted roof niches in the attic - w trakcie
  • entrance door
  • kitchen sideboard
  • kitchen table
  • study counter
  • kitchen and study chairs

niedziela, 8 grudnia 2024

Zapraszam do Zielarni | Welcome to the Herbal Shop


Prawie skończyłam. Brakuje okna, potrzebuję co najmniej drugie tyle słoików na półkach, a na słoiki muszę zrobić odpowiednie etykietki. To zajmie jednak znów sporo czasu i postanowiłam, że nie jest absolutnie konieczne w tym momencie. Niemniej jednak wnętrze prezentuje się już całkiem nieźle i nadaje się do zdjęć. :)

Witajcie w Zielarni u Tove.

I'm almost done. The window is missing, I need at least twice as many jars on the shelves, and I need to make appropriate labels for the jars. This will take a lot of time again and I decided it's not absolutely necessary at this point. Nevertheless, the interior already looks quite good and is suitable for photos. :)

Welcome to Tove's Herbal Shop.


W poprzednim poście pokazałam początki prac nad Zielarnią. Kontynuację rozpoczęłam od regału. I tu okazało się, że należy chomikować wszystkie odcięte kawałki desek i patyczków. Trzeba. Koniecznie. ;) Jak się okazało, udało mi się dobrać z tych resztek odpowiednie kawałki na przegrody w półkach, wykorzystałam znaczną część skrawków, które zostały mi z prac stolarskich przy domu Margaret.

In the previous post I showed the beginnings of work on the Herbal Shop. I started the continuation with the shelf. And here it turned out that you should hoard all the cut pieces of boards and sticks. Absolutely. ;) As it turned out, I managed to choose the right pieces from these leftovers for partitions in the shelves, I used a significant part of the scraps that I had left from the carpentry work at Margaret's house.


Czekając aż klej złapie półki regału, kontynuowałam klejenie kamieni wyciętych z wytłoczek na jajka oraz myślałam nad resztą wyposażenia. Zrobiłam półkę pod oknem i przypomniałam sobie o pudełku-organizerze z bambusowego drewna, który kupiłam jakiś czas temu w znanej sieciówce. Nieraz pełnił rolę regału w moich tymczasowych dioramach, ale postanowiłam znów ułatwić sobie życie i zrobić z niego ladę. Ponieważ został polakierowany, a ja nie miałam najmniejszej ochoty zdrapywać tego lakieru, żeby pomalować go bejcą - postanowiłam okleić go z zewnątrz bukowymi listewkami.

While waiting for the glue to grip the parts of the shelf, I continued gluing the stones cut from egg cartons and thought about the rest of the equipment. I made a shelf under the window and remembered a bamboo wood organizer box that I bought some time ago in a well-known chain store. It often served as a shelf in my temporary dioramas, but I decided to make my life easier again and make a counter out of it. Since it was varnished and I didn't feel like scratching off the varnish to paint it with stain, I decided to cover it from the outside with beech laths.



A to przykład, jak odrobina lenistwa i niechęci do poziomicy pomogła mi wpaść na pomysł i jak radziłam sobie z trzymaniem odpowiednich kątów, pionu itd. przy robieniu przegród - przy użyciu drewnianego klocka. ;)

And this is an example of how a bit of laziness and aversion to a spirit level helped me come up with an idea and how I managed to keep the right angles, vertical direction, etc. when making partitions - using a wooden block. ;)


Prace murarskie szły nawet sprawni, zwłaszcza, że trochę pomogła mi Córa. 

The stone work went quite smoothly, especially since my Daughter helped me a little.


Dorobiłam jeszcze dwie półki obok okna. 

I added two more shelves next to the window.


Malowanie zaczęłam od mebli i elementów, które miały być tylko pociągnięte bejcą.

I started painting the furniture and elements that were only to be stained.


Koci inspektor oczywiście mi towarzyszył. ;) 

The cat inspector accompanied me, of course. ;)



Następnie pomalowałam boazerię. Chciałam, żeby była zielona, ale... Nie trafiłam z pierwszym kolorem. Zresztą tak samo jak przy malowaniu boazerii na poddaszu u Margaret.

Pewnie nie zauważyliście, ale zmieniłam podpórki pod półkami - przypomniałam sobie, że przecież mam pełno ozdobnych elementów (takich wycinanych laserem), których nie wykorzystałam w dużym domu.

Then I painted the panelling. I wanted it to be green, but... I didn't get the first color right. Just like when I painted the panelling in Margaret's attic.

You probably haven't noticed, but I changed the supports under the shelves - I remembered that I have a lot of decorative elements (laser cut ones) that I didn't use in the big house.


Drugie podejście okazało się na szczęście trafione i ten kolor już pasował mi do mojej wizji Zielarni.

Fortunately, the second attempt turned out to be a hit and this color already matched my vision of Herbal Shop.


Następnie pomalowałam kamienie na czarno. I później, przy pomocy gąbki (zwykłą gąbkę kuchenną pocięłam na mniejsze kawałki i doskonale spełniła swoje zadanie) nakładałam kolejne warstwy. Szłam od najciemniejszych odcieni szarości do najjaśniejszych, malowanie bardziej "na sucho", żeby dodać fakturę.

Then I painted the stones black. And after that, with a sponge (I cut a regular kitchen sponge into smaller pieces and it did the job perfectly), I applied successive layers. I went from the darkest shades of gray to the lightest, painting more "dry" to add texture.



Przykleiłam z powrotem półki, które były w chatce wiedźm.

I glued back the shelves that were in the witches' hut.


Zrobiłam też szyld Zielarni. Najpierw pomalowałam kupioną kiedyś wyciętą fantazyjnie deseczkę na ten sam kolor, co boazerię, a później złotą farbką dodałam napis i ozdobniki.

I also made a sign for the Herbal Shop. First, I painted a fancy-cut board I had bought the same color as the panelling, and then I added the inscription and decorations with gold paint.


Wyszło koślawo, ja wiem. Ale na razie musi wystarczyć. Tove trochę kręciła nosem, ale jakoś będę musiała z tym żyć. xD

It came out crooked, I know. But it will have to do for now. Tove turned her nose up a bit, but I'll have to live with it. xD



Wreszcie nadeszła pora na wyposażenie Zielarni we wszystkie potrzebne rzeczy. Do słoiczków nasypałyśmy z Młodą przyprawy, zioła, mieszanki herbat, różne nasiona i co tylko przyszło nam do głowy, korzystając z kuchennych zasobów.

Finally, it was time to equip the Herbal Shop with all the necessary things. My Daughter and I poured spices, herbs, tea blends, various seeds and whatever else came to mind into jars, using kitchen resources.


Przy dziennym świetle strop ginie w cieniu - z jednej strony fajnie, bo taki lekko mroczny klimat pasuje do koncepcji świata fantasy około-średniowiecznego, bez elektryczności. Ale jednak do zdjęć będę musiała to lekko doświetlić. Myślę o jakimś żyrandolu - ale nie takim kryształowym, tylko pasującym do wnętrza. Raczej typu koło od wozu ze świecami, coś jak w karczmach z gier RPG. Na pewno wiecie, co mam na myśli. ;)

In daylight the ceiling is lost in shadow - on the one hand it's nice, because such a slightly dark atmosphere fits the concept of a fantasy world around the Middle Ages, without electricity. But I will have to light it up a bit for the photos. I'm thinking about some kind of chandelier - of course not a crystal one, but one that fits the interior. More like a cartwheel with candles, something like in taverns from RPG games. I'm sure you know what I mean. ;)




Wreszcie użyłam moich bardzo dobrze wysuszonych owoców (suszyły się w końcu ponad rok :P) do wypełnienia mis i miseczek.

Finally, I used my very well-dried fruit (after all, they were dried for over a year :P) to fill bowls, big and small.


I tym oto sposobem Zielarnia jest już otwarta. :) Niedługo odwiedzą ją wyjątkowi goście... Ale dziś Wam jeszcze nie zdradzę, któż to będzie. ;)

Bardzo się cieszę, że zrobiłam ten projekt. Trochę przywróciło mi to werwę do pracy nad dużym domem Margaret, bo przyznam, że prace nad nim rozciągnęły się tak bardzo w czasie, że zaczęło brakować mi motywacji do kontynuowania ich... Wiecie, coś typu "końca nie widać"...

A tak, widząc gotowe pomieszczenie, zapragnęłam jak najszybciej dokończyć Dom Margaret.

To tyle na dziś. Życzę Wam spokojnego tygodnia!

And so the Herbal Shop is now open. :) Very special guests will visit it soon... But today I won't tell you who it will be. ;)

I'm very glad that I did this project. It has somewhat restored my verve to work on Margaret's big house, because I admit that the work on it stretched so much in time that I began to lack motivation to continue it... You know, something like "neverending story"...

And so, seeing the finished room, I wanted to finish Margaret's Cottage as soon as possible.

That's all for today. I wish you a peaceful week!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...