środa, 18 marca 2026

Wspomnienia Hedwigi | Hedwig's memories

 



Z Minervą nigdy nie było można dyskutować, więc Margaret faktycznie została na kolację w Salvii. Przenocowała u Tove i z samego rana wyruszyła w drogę powrotną do domu. Na miejsce dotarła dosyć szybko - Mrok szedł wyjątkowo dziarskim kłusem, zapewne dlatego, że ciągnął praktycznie pusty wóz. Odprowadziła go do niewielkiej stajni, upewniła się, czy ma wodę i siano, a później zamyślona poszła do domu. Otworzyła drzwi i weszła do głównej izby. Tuż za nią dreptał Zjawa. 

It was never possible to argue with Minerva, so Margaret did stay for dinner in Salvia. She spent the night at Tove's house and set off home first thing in the morning. She arrived quite quickly – Darkness was trotting at an exceptionally brisk pace, probably because he was pulling a practically empty wagon. She escorted him to the small stable, made sure he had water and hay, and then, lost in thought, went home. She opened the door and entered the main room. Spook was right behind her.


Hedwiga siedziała przy kuchennym stole i obierała jabłko. Odwróciła się na dźwięk skrzypnięcia drzwi. Od razu zwróciła uwagę na nieobecny wzrok Margaret.

Hedwig was sitting at the kitchen table, peeling an apple. She turned at the sound of the door creaking. She immediately noticed Margaret's absent-minded gaze.


- Witaj skarbie. Minerva zatrzymała cię na noc? - zapytała domyślnie staruszka.
- Tak - Margaret jakby obudziła się na dźwięk głosu Hedwigi. - Wiesz, że z nią nie ma co się kłócić. Zresztą koniecznie chciała przekazać przędzę, którą ci obiecała. Mam ją, ale zapomniałam zabrać jej z wozu... Przyniosę.
Już odwracała się do drzwi, ale Hedwiga zaprotestowała.
- Przędza poczeka. Co się stało? Widzę przecież, że coś cię dręczy... - przyglądała się uważnie swojej wychowance.

- Hello, my dear. Did Minerva keep you overnight? -the old woman asked thoughtfully.
- Yes - Margaret seemed to wake up at the sound of Hedwig's voice. - You know there's no point arguing with her. Besides, she was determined to give you the yarn she promised. I have it, but I forgot to take it from the wagon... I'll bring it.
She was already turning to the door, but Hedwig protested.
- The yarn will wait. What's wrong? I can see something's troubling you... - She watched her ward carefully.


Margaret westchnęła. Zdjęła przewieszoną przez ramię torbę i usiadła na krześle obok starszej wiedźmy. Przez chwilę siedziała w milczeniu, a Hedwiga jej nie poganiała. Zjawa wykorzystał moment i podłożył łeb pod rękę staruszki oczekując pieszczot.

Margaret sighed. She took off her shoulder bag and sat down in the chair next to the older witch. She sat in silence for a moment, and Hedwig didn't rush her. Spook seized the moment and placed his head under the old woman's hand, expecting a caress.



- Zdarzyło się coś... dziwnego - zaczęła w końcu Margaret, wciąż zamyślona. - Jadąc wczoraj do Salvii spotkałam królewską kurierkę. 
- Kurierkę? - Hedwiga uniosła brwi.
- Tak. Dziewczynę. Gdyby jechał oddział, nie byłoby to nic dziwnego. Ale ona podróżowała całkiem sama.
- Zakładam, że nie to jest dziwne w tej opowieści?
- Nie. Wyobraź sobie, że szukała właśnie mnie. 
- Ciebie? - staruszka tym razem była naprawdę zaskoczona. - A czegóż mogła od ciebie chcieć królewska posłanniczka?
- Ano właśnie... Miała dla mnie przesyłkę od Lady Aldary, prawej ręki królowej.
Margaret zauważyła, że Hedwiga drgnęła lekko na dźwięk tego imienia. 

- Something... strange happened - Margaret finally began, still lost in thought. - On my way to Salvia yesterday, I met a girl, she was a royal courier.
- A girl? - Hedwig raised her eyebrows.
- Yes. A girl. If an unit had been traveling, it wouldn't have been strange. But she was traveling completely alone.
- I assume that's not what's strange about this story?
- No. Imagine she was looking for me.
- You? - The old woman was truly surprised this time. - And what could a royal messenger possibly want from you?
- Exactly... She had a package for me from Lady Aldara, the Queen's right-hand woman.
Margaret noticed Hedwig flinch slightly at the sound of the name.


- A w tej przesyłce... - Margaret ściągnęła szal, który wciąż miała na sobie, a który przysłaniał klejnot wiszący na jej szyi. - Przywiozła mi to. I list.

- And in this package... - Margaret pulled off the shawl she was still wearing, under which the jewel hanging around her neck was hiding. - She brought me this. And a letter.


Hedwiga pochyliła się i delikatnie ujęła w dłoń księżycowy wisior. Oglądała go uważnie. Margaret przypatrywała się temu i była pewna, że staruszka widzi go po raz pierwszy. Czyli i ona nic nie wiedziała? Jak to możliwe?

Hedwig leaned down and gently took the moon pendant in her hand. She examined it carefully. Margaret stared at it and was certain the old woman was seeing it for the first time. So she, too, knew nothing? How was that possible?


- Piękna, misterna robota. Wygląda na elfią... Nigdy nie widziałam tak hipnotyzującego kamienia księżycowego - Hedwiga zauważyła z uznaniem. - I... czy on jest ciepły?
- Tak. Też to czuję. Od pierwszego momentu, gdy wyjęłam go ze szkatułki - Margaret skinęła głową. - Wiesz, że są dwa takie?
- Skąd wiesz? I gdzie jest drugi? - Hedwiga popatrzyła zdziwiona.
- U mojej... siostry.

- Beautiful, intricate work. It looks elven... I've never seen such a mesmerizing moonstone - Hedwig remarked appreciatively. - And... is it warm?
- Yes. I can feel it too. From the moment I first took it out of the box. - Margaret nodded. - You know there are two of these?
- How do you know? And where is the other one? - Hedwig looked surprised.
- At my... sister's.


Wyraz zdumienia na twarzy Hedwigi upewnił Margaret, że jej opiekunka nic nie wiedziała o drugiej dziewczynce. Trochę ją to uspokoiło. Nie wiedziała, czy byłaby w stanie wybaczyć jej, gdyby zataiła przed nią coś takiego.
- Wiem o tym, bo Lady Aldara napisała o niej w liście. Ale nie rozpisała się zbytnio - skwitowała, krzywiąc się z dezaprobatą. - Skreśliła dosłownie kilka zdań. Ponoć była przy naszych narodzinach. Wiesz co się wtedy stało?
- Nie, skarbie - westchnęła staruszka. - Opowiem Ci wszystko, co pamiętam. 

The look of surprise on Hedwig's face assured Margaret that her guardian knew nothing about the other girl. It calmed her down a bit. She wondered if she could forgive her if she'd kept something like that from her.
- I know because Lady Aldara wrote about her in a letter. But she didn't go into much detail - she said, grimacing disapprovingly. - She only wrote a few sentences. Apparently, she was there when we were born. Do you know what happened then?
- No, dear - the old woman sighed. - I'll tell you everything I remember.


- Ale najpierw nalej nam naparu - Hedwiga wskazała na czajnik stojący przy palenisku. - Przyda nam się coś na lekkie ukojenie nerwów. Zaparzyłam mieszankę z melisą.
Margaret skinęła głową. To był dobry pomysł.

- But first, pour us some tea - Hedwig pointed to the kettle by the hearth. - We could use something to calm our nerves. I've brewed a lemon balm blend.
Margaret nodded. It was a good idea.



Przyniosła dwa kubki i sięgnęła po szmatkę, żeby nie poparzyć się rączką czajnika. Gdy pochylała się przy palenisku poczuła uspakajający aromat melisy. 

She brought two mugs and reached for a cloth to avoid burning herself with the kettle handle. As she leaned over the fire, she smelled the calming aroma of lemon balm.




Nalała naparu do kubków i jeden podała Hedwidze, którą w międzyczasie znów zaczepił Zjawa. Sama wzięła drugi kubek i wróciła na swoje krzesło.

She poured the brew into mugs and handed one to Hedwig, who had meanwhile been accosted by Spook again. She took the second mug herself and returned to her chair.



- Nie wiedziałam nic o drugim dziecku - Hedwiga zaczęła opowiadać. - Aldara przyjechała do Salvii tylko z tobą. Niemowlęciem, miałaś zaledwie pięć dni. Byłaś słabiutka, bałam się, że nie przeżyjesz kolejnej nocy...
Tą część opowieści Margaret znała bardzo dobrze. Nie przerywała jednak, żeby nie wybić Hedwigi z rytmu. Staruszka upiła łyk i kontynuowała opowieść.
- Jeśli chodzi o Aldarę... Wtedy też nie była rozmowna. Zarozumiała, owszem. Ale mimo wszystko miała dobre serce, skoro nie zostawiła cię w Puszczy.
- W Puszczy?
- Nie pisała o tym? No to faktycznie, list musiał być krótki - prychnęła Hedwiga. - To wszystko, co mi powiedziała o tobie. Powiedziała, że znalazła cię wracając z audiencji u Pradawnej Rei, a twoja matka umarła. I że ona nie może się tobą zająć, bo musi jak najszybciej wracać do stolicy, a takiej podróży nie przeżyjesz.

- I didn't know anything about the second child - Hedwig began to tell. - Aldara came to Salvia with only you. A baby, you were only five days old. You were so weak, I was afraid you wouldn't survive another night...
Margaret knew this part of the story very well. However, she didn't interrupt so as not to disturb Hedwig. The old woman took a sip and continued.
- As for Aldara... She wasn't talkative then either. Conceited, yes. But she still had a good heart, since she didn't abandon you in the Forest.
- In the Forest?
- Didn't she write about it? Well, the letter must have been short - Hedwig snorted. - That's all she told me about you. She said she found you on her way back from an audience with Elder Rei, and that your mother had died. And that she couldn't take care of you because she had to return to the capital as soon as possible, and you wouldn't survive such a journey.




- I nie powiedziała nic o mojej siostrze? Dlaczego miała ze sobą tylko mnie? Ktoś inny musiał się nią zająć... - Margaret myślała głośno, próbując rozwikłać zagadkę z przeszłości. Czuła jednak, że ma zdecydowanie za mało elementów układanki.
- Najwyraźniej. Ale ten ktoś nie dotarł nigdy do Salvii. Musieli rozdzielić się po drodze - przytaknęła Hedwiga.

- And she didn't say anything about my sister? Why did she only have me with her? Someone else must have taken care of her... - Margaret thought aloud, trying to unravel the mystery of her past. But she felt she had far too few pieces to the puzzle.
- Apparently. But that someone never made it to Salvia. They must have gotten separated along the way - Hedwig agreed.


- Ten naszyjnik... - Margaret uniosła delikatnie księżycowy wisior. - To jedyna rzecz, jaka łączy mnie z moją siostrą. I w pewnym sensie z matką... Ciekawe kim była.
- Nie wiem, kochanie. O tym Aldara nie zająknęła się ani słowem. 

- This necklace... - Margaret gently lifted the moon pendant. - It's the only thing that connects me to my sister. And, in a way, to my mother... I wonder who she was.
- I don't know, my love. Aldara didn't say a word about that.



- Ta kurierka... - Margaret zaczęła i przerwała namyślając się. Wpatrywała się w kamień i po chwili podjęłą. - Ona coś wiedziała. Patrzyła na mnie w dziwny sposób. Nie ze złością, raczej z zaciekawieniem i zdumieniem. Parę razy wyglądało, jakby już, już miała o coś zapytać i rezygnowała w ostatniej chwili.
- Może wiozła też drugi naszyjnik? Mówiła ci coś?
- Nic. Zupełnie nic. Ale możesz mieć rację. Lady Aldara napisała w liście, że wysłała oba. Jeden do mnie, drugi do... Leny - Margaret wymówiła cicho imię siostry.

- That courier... - Margaret began, then paused, considering. She stared at the stone and then resumed. -She knew something. She looked at me strangely. Not with anger, but with curiosity and surprise. A few times, she looked as if she was about to ask something and then decided against it at the last minute.
- Perhaps she was carrying a second necklace as well? Did she tell you anything?
- Nothing. Absolutely nothing. But you might be right. Lady Aldara wrote in her letter that she sent both. One to me, the other to... Lena. - Margaret said her sister's name softly.


- Poproszę Tove, aby napisała do Lady Aldary. Albo sama do niej napiszę i zapytam, gdzie jest moja siostra - Margaret westchnęła ciężko. 
- To chyba najprostsze rozwiązanie - przytaknęła Hedwiga.

- I'll ask Tove to write to Lady Aldara. Or I'll write to her myself and ask where my sister is - Margaret sighed heavily.
- That's probably the simplest solution - Hedwig agreed.



Hedwiga odstawiła kubek i ujęła dłoń Margaret. 
- Mam nadzieję, że odnajdziesz siostrę - uśmiechnęła się ciepło.
- Chciałabym się dowiedzieć, jaka ona jest. Ale na razie to obca dla mnie osoba. Ty jesteś moją rodziną, Hedwigo. Ty przygarnęłaś osierocone niemowle, wychowałaś i kochałaś. 

Hedwig set down her cup and took Margaret's hand.
- I hope you find your sister - she smiled warmly.
- I'd like to know what she's like. But for now, she's a stranger to me. You are my family, Hedwig. You took in an orphaned baby, raised her, and loved her.




- Och, pokochałam cię od pierwszej chwili - staruszka uśmiechnęła się. - Choć nie ukrywam, że wychowanie cię było wyzwaniem. Wzięłam sobie taką niesforną kozę na stare lata...
- Zaraz tam kozę - Margaret wywróciła oczami.

- Oh, I loved you from the first moment - the old woman smiled. - Although I must admit, raising you was a challenge. I took in this unruly goat for my old age...
- A goat, seriously... - Margaret rolled her eyes.



Zaraz jednak zaśmiała się.
- No dobrze. Kozę. I to faktycznie szaloną - przyznała z ociąganiem. - Nie wiem, czy ktokolwiek inny by ze mną wytrzymał.
Pochyliła głowę, oparło czoło o głowę Hedwigi i czule uścisnęła rękę staruszki. 
Hedwiga zaśmiała się wesoło i oddała uścisk.

But then she laughed.
- Fine. A goat. And a truly crazy one at that - she admitted reluctantly. - I don't know if anyone else could put up with me.
She bowed her head, rested her forehead against Hedwig's, and tenderly squeezed the old woman's hand.
Hedwig laughed merrily and returned the hug.



Na koniec jeszcze portret nowej postaci.

HEDWIGA

Najstarsza Zielarka w Salvii. Dawno przekroczyła sto trzydzieści lat, ale jak sama mówi "kto by tam liczył po setce". Jak na swój wiek trzyma się doskonale i jest niezwykle dziarską staruszką.

Miała jedną córkę, Ainę, która zginęła w wyniku tragicznego wypadku - spłoszony koń zrzucił ją z siodła. 

Ponad dwadzieścia lat temu przygarnęła osierocone niemowlę, małą dziewczynkę znikąd. Dała jej na imię Margaret i wychowała jak swoją wnuczkę. Dziewczynka wykazała się niezwykłym darem do nauki zielarstwa, więc przelała na nią całą swoją wiedzę. 

W tej chwili oddała większość obowiązków swojej podopiecznej i głównie zajmuje się spisywaniem swojej wiedzy w Zielnikach. Wszyscy mieszkańcy Salvii darzą ją ogromnym szacunkiem. 

HEDWIG

The oldest Herbalist in Salvia. She has long since passed one hundred and thirty, but as she herself says, "who would count after a hundred?" She is in excellent condition for her age and is an extremely spry old lady.

She had one daughter, Aina, who died in a tragic accident – ​​a startled horse threw her from the saddle.

Over twenty years ago, she took in an orphaned infant, a little girl from nowhere. She named her Margaret and raised her as her own granddaughter. The girl demonstrated an extraordinary gift for learning herbalism, so she passed on all her knowledge to her.

She has now handed most of her duties to her protégé and is mainly devoted to recording her knowledge in the Herbariums. All the residents of Salvia hold her in high regard.


Postać wiedźmy-staruszki od dawna chodziła mi po głowie. Problemem było jedynie znalezienie odpowiedniej lalki. ;)

Gdy tylko w moje ręce wpadła lalka Szalonego Kapelusznika (Alice in Wonderland Collection The Mad Hatter Doll, 2007), wreszcie mogłam zrealizować ten pomysł. Kapelusznik przeszedł drobny reroot i stał się Hedwigą. ;)

The character of an old witch had been on my mind for a long time. The only problem was finding the right doll. ;)

When I got my hands on a Mad Hatter doll (Alice in Wonderland Collection The Mad Hatter Doll, 2007), I could finally bring the idea to life. The Hatter underwent a minor reroot and became Hedwig. ;)



Jak widzicie - ruszamy z nowymi odcinkami Opowieści z Wiedźmiego Świata. Będą pojawiać się nowe wątki, miejsca i postacie. Zapraszamy serdecznie na Instagram Tales from The Witch World oraz na bloga Jo - Wiedźmiświat.

Pozdrawiam Was serdecznie!

As you can see, we're launching new episodes of Tales from the Witch World. New storylines, locations, and characters will be added. We invite you to follow us on Instagram at Tales from the Witch World and on Jo's blog - Wiedźmiświat.

I greet you warmly!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze!

Thank you very much for your comments!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...