Miało być lalkowo, ale nastąpiła wczoraj awaria maszyny do szycia. Mój Mąż kochany rozebrał ją wczoraj na niemalże części pierwsze... Byłam pewna, że będzie jak z naprawianiem Wartburga - składasz go, a zostaje wiadro śrubek. Tyle, że Wartburg jeździł dalej, a nie wiem, czy maszyna do szycia miałaby te same właściwości. ;)
Całe szczęście Mąż mój potrafi naprawiać różne rzeczy, maszynę złożył, wszystkie śrubeczki są na miejscu, a maszyna działa jak nówka sztuka. :)
Uffff. Dobrze mieć taką Złotą Rączkę w domu. :)
Ale żeby nie było zastoju w postach, to wrzucam następnego Aniołka. Tym razem w bajkowej sukni, bo to Aniołek mojej Córci.
It suppose to be a post about dolls but my sewing machine had breakdown yesterday. My beloved Husband disassembled it to the last screw... I was sure he won't be able to put all the parts back together.
Fortunattelly my Husband is very good in fixing things, so he gathered all the pieces and screws in one, and my sewing machine is like brand new one. :)
Phew. It's good to have a Handyman at home. :)
But to put something new I will show you next Angel. In the fairytale gown, because it's my Daughter's Angel.
Mam jeszcze prośbę. Gdyby ktoś zostawiał ślad w postaci komentarza, to poproszę o informację, czy działa widżet "You might also like" pod postem. Bo u mnie raz działa, raz nie i sama nie wiem co z tym fantem zrobić.