Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria dla lalek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria dla lalek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 grudnia 2022

Zdrowia i radości! | Health and joy!

 

Moi Drodzy!
Dziś krótko. :) Od całej ekipy z Kameliowej Pracowni - życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia, szczęścia, radości, miłości i spokoju na czas Świąt. Oby w nadchodzących dniach każdy znalazł chwilę wytchnienia od codziennego pośpiechu.

My Dearest!
Today short. :) From the entire Kamelia Atelier's crew - wishes of all the best, health, happiness, joy, love and peace for the holiday season. May everyone find a moment of respite from the everyday rush in the coming days.


Podrzucam dziś jeszcze zdjęcia z cudnymi miniaturowymi kartkami, które dostałam. Od lewej kartki od Bożeny z Butterfly Family Miniatures, Asi z Paperinadoll i Izy z Bella_Belladoll. Dostałam również kartki w skali ludzkiej, ale pokażę je w corocznym, misz-maszowym podsumowaniu roku. :) Szykuję również post ze spotkania lalek pod choinką. ;)

Today I'm posting photos with wonderful miniature cards that I received. From the left card from Bożena from Butterfly Family Miniatures, Asia from Paperinadoll and Iza from Bella_Belladoll. I also got cards on a human scale, but I will show them in the annual, mish-mash summary of the year. :) I'm also preparing a post from the meeting of dolls under the Christmas tree. ;)



Pozdrawiam Was gorąco!

I greet you warmly!

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Wizyta w Gdańsku | Visiting Gdańsk

Tegoroczne wakacje spędziliśmy nad polskim morzem. Jestem w trakcie szykowania postów i ogarniania zdjęć, bo choć pogodę mieliśmy w kratkę, to jednak trochę ich zrobiłam. ;) 

Zacznę nie od początku, a mianowicie od spotkania z Izą prowadzącą profil @bella_belladoll na Instagramie. Od ładnych paru lat współpracujemy na lalkowym polu, ale dopiero na tych wakacjach miałyśmy okazję spotkać się osobiście. Czekałam na wizytę w Gdańsku od dawna i wreszcie się doczekałam. :)

We spent this year's vacation at the Polish seaside. I'm in the process of writing posts and editing photos, because although the weather was better, sometimes it was worse, I took quite a lot of them. ;)

I will start not from the beginning of our trip, with a photorelation from meeting with Iza who runs the @bella_belladoll profile on Instagram. We have been cooperating in a doll field for quite a few years, but it was only during this vacation that we had the opportunity to meet in person. I had been waiting for my visit to Gdańsk for a long time and finally it was. :)


Iza jest cudowną osobą, pełną pozytywnej energii. Spotkanie minęło zbyt szybko, zdecydowanie. :) 

Udało nam się jednak zaliczyć lalkową sesję przy zielonej latarni morskiej i ekspresowy spacer po starówce Gdańska, która mnie zachwyciła. 

Miałyśmy też okazję porozmawiać na spokojnie o najnowszym projekcie Izy - książce o lalkowej fotografii, którą planuje wydać jeszcze w tym roku. Zachęcam Was ogromnie do zapoznania się z projektem, bo jest zdecydowanie wart uwagi. Możecie znaleźć wszystkie informacja na profilu Izy na Instagramie lub na Facebooku.

Jest to projekt, który pokazuje, że marzenia trzeba i można spełniać. I ja mocno trzymam kciuki za to, aby udało się go Izie zrealizować. :)

Iza is a wonderful person, full of positive energy. The meeting passed too quickly, definitely. :)

However, we managed to complete a doll session by the green lighthouse and an express walk through the old town of Gdańsk, which delighted me.

We also had the opportunity to talk calmly about Iza's latest project - a book about doll photography, which she plans to publish later this year. I encourage you to familiarize yourself with the project, because it is definitely worth your attention. You can find all the information on Iza's profile on Instagram or on Facebook.

It is a project that shows that dreams must and can be made come true. And I keep my fingers crossed for Iza's success. :)

Photo by Izabela Kwella

Na lalkowym spotkaniu była Pola Izy, czyli Barbie BMR1959 z moldem Millie oraz moja Lea, która zawsze ze mną podróżuje. Zaliczyła już wyjazdy małe i duże, jak np. Paryż, Norwegia, czy Kraków lub skansen w Kolbuszowej. ;)

Dziewczyny ubrane są w stroje, które dla nich uszyłam - Lea w letnią sukienkę, a Pola w spódnicę z szyfonu i biały top. Lea dostała też ode mnie zestaw biżuterii i torebkę. ;)

Iza's Pola, Barbie BMR1959 with Millie mold and my Lea, who always travels with me, was our doll companions. She has already completed small and large trips, such as Paris, Norway, or Krakow, or the open-air museum in Kolbuszowa. ;)

Ladies are dressed in the outfits I sewed for them - Lea in a summer dress, and Pola in a chiffon skirt and a white top. Lea also got a jewelry set and a handbag from me. ;)




Zielona latarnia morska w Gdańsku nie jest jakimś bardzo popularnym miejscem turystycznym, jednak na lalkowym Instagramie widzieliście ją pewnie nie raz. Czy to na zdjęciach Izy, czy osób, które zwiedzały to miasto w jej towarzystwie. :) Mi się tam bardzo podobało, udało nam się też zrobić fajne zdjęcia mimo wiatru, który przewracał lalki nawet wtedy, gdy siedziały na ławce. 

The green lighthouse in Gdańsk isn't a very popular tourist destination, but you have probably seen it on Instagram more than once. It was on the photos of Iza or the people who visited the city with her. :) I really liked it there, we also managed to take nice photos despite the wind that knocked the dolls over even when they were sitting on the bench.







Więcej zdjęć z lalkami nie robiłam, gdyż ilość ludzi spacerujących po gdańskiej starówce nieco to uniemożliwiła. ;) 

To był wspaniały dzień, pełen fantastycznych, pozytywnych emocji. Ogromnie się cieszę, że udało mi się spotkać z Izą. :)

A Was zapraszam jeszcze na szybki spacer po pięknym Gdańsku. 

I didn't take more photos with the dolls, as the number of people walking around Gdańsk's old town made it a bit impossible. ;)

It was a great day, full of fantastic, positive emotions. I am very happy that I was able to meet Iza. :)

And I invite you for a quick walk around beautiful Gdańsk.





 

wtorek, 5 maja 2020

Słowiańska nuta | Slavic note


Witajcie! Od ostatniego wpisu minęło ponad dwa tygodnie, co jest dosyć niezwykłe na moim blogu - zazwyczaj ruch jest tu dużo większy. Przyznam Wam się, że musiałam nieco odpocząć od wirtualnego świata, który ostatnio zaczął mnie po prostu przytłaczać. 

Oczywiście nie obijałam się w tym czasie. ;)

Dziś chciałam zaprezentować Wam dwie kreacje inspirowane słowiańskimi strojami. Wzorowałam się na sukniach z X wieku. Jest to jednak wersja nieco zmodyfikowana, bo w skali 1:6 nie udało mi się przełożyć wykrojów z ówczesnych czasów na Barbiowe ubrania. Lepiej poszło mi w skali 1:4, gdy szyłam stroje Wikingów dla Raccoon Doll (konstrukcja strojów jest dosyć podobna w obu przypadkach). Niby nie taka wielka różnica, ale jednak pole manewru miałam tam znacznie większe. ;)

W tle do dzisiejszego wpisu polecam utwór "Czarna Polana". Muzyka Atanasa Valkova i głos Kayah - jak dla mnie połączenie idealne. Jeśli znajdziecie wolną chwilę zachęcam również do obejrzenia animacji w reżyserii Tomasza Bagińskiego - choć widziałam ją wiele razy, za każdym razem mnie zachwyca.

Hello! Over two weeks have passed since the last entry, which is quite unusual on my blog - usually I post much more often here. I admit that I had to take a break from the virtual world, which recently just started to overwhelm me.

Of course, I wasn't hanging around at the time. ;)

Today I want to present you two creations inspired by Slavic outfits. I modeled them on dresses from the 10th century. However, this is a slightly modified version, because in 1:6 scale I was unable to translate patterns from that time into Barbie clothes. I did better job in 1:4 scale when I was sewing a Viking costumes for Raccoon Doll (the design of the costumes is quite similar in both cases). Even if there is not such a big difference, still there was a lot more room for maneuver. ;)

In the background for today's entry I recommend the song "Czarna Polana" ("Black Glade"). Music by Atanas Valkov and Kayah's voice - a perfect combination for me. If you find a moment, I also encourage you to watch the animation directed by Tomasz Bagiński - although I saw it many times, each time it impresses me.



Modelkami zostały blond Millie BMR i rudowłosa Mera. Obie mają delikatny, naturalny makijaż, doskonale pasowały więc do roli słowiańskich dziewoi. No i mogłam zapleść Millie długi blond warkocz. ;)

Oba stroje składają się z giezła i fartucha. Beżową suknię Millie uszyłam z lnu (z niehistorycznym dodatkiem wiskozy, bo dzięki temu jest cieńszy ;)), brązową Mery z batystu bawełnianego (no i tu już kompletnie odeszłam od poprawnego wyboru materiałów - nie miałam jednak wyjścia, bo len i wełna są po prostu zbyt sztywne). Do uszycia obu fartuchów wybrałam kolorowy batyst. Haft na fartuchach jest zrobiony na maszynie.

Musiałam też zmodyfikować wykroje - o ile dla większych lalek udało mi się zszyć suknie spodnie z prostokątów i trójkątów (tak jak w oryginalnych strojach), a także wszyć wszystkie kliny jak należy, o tyle przy Barbie niestety okazało się to niemożliwe. Zachowując oryginalne elementy uszyłam po prostu coś, co przypominało zgrzebny worek... I wylądowało oczywiście w koszu.

Dla Mery znalazłam tkaną taśmę ozdobną, z której zrobiłam pas. Do zielonego stroju krajkę zrobiłam sama, choć nazywanie jej krajką jest mocno na wyrost. Nie było to w końcu tkanie na tabliczkach, a zaplatanie muliny tak, jak kiedyś robiło się popularne bransoletki (pamiętacie je jeszcze?). ;)

The models are blond Millie BMR and red haired Mera. Both have a delicate, natural make-up, so they suited perfectly for Slavic girls. And I could tie Millie a long blonde braid. ;)

Both costumes consist of an underdress and an apron. I made Millie's beige dress from linen (with the non-historical addition of viscose so it's thinner ;)), Mera's brown one from cotton batiste (and here I completely abandoned the correct choice of materials - I had no choice, however, because linen and wool are just too stiff). I chose a colorful batiste to sew both aprons. The embroidery on the aprons is made on the sewing machine.

I also had to modify the patterns - even if I managed to follow them sewing dresses for larger dolls and I sewed the underdresses from rectangles and triangles (as in the original costumes), sew all the gores and gussets properly. But I failed with that sewing for Barbies. Keeping all the original elements of the dress, I simply sewed something that resembled a potato sack ... And it landed in the trash, of course.

For Mera, I found a woven decorative tape from which I made a belt. I made the woven band for the green outfit myself, although calling it woven is very exaggerated. After all, it was not made with tablet weaving method, but weaving the embroidery thread like the popular bracelets used to be (do you remember them?). ;)


Cała ta niepoprawność historyczna prezentuje się jednak całkiem przyzwoicie, prawda? ;)

All this historical incorrectness looks pretty decent though, right? ;)


Już myślałam, że uda się złapać trochę słońca, ale niestety nic z tego nie wyszło. Zresztą teraz pada deszcz, więc i tak miałam szczęście, że zdążyłam z tą sesją.  A z deszczu bardzo się cieszę, bo jest ogromnie potrzebny.

I already thought that it would be possible to catch some sun, but unfortunately nothing came of it. Anyway, it's raining now, so I was lucky enough to make this session. And I am very happy with the rain too, because it is very needed.


Gdyby  ktoś był ciekawy co wplotłam w wianki, to już mówię: niezapominajki, fiołki, tymianek, poziomki, skalnicę i żagwin. ;) Mniej więcej to właśnie teraz kwitnie w moim ogródku.

If anyone was interested in what I woven into the wreaths, I'm telling right away: forget-me-nots, violets, thyme, wild strawberries, saxifrage and aubrieta. ;) More or less that's what is blooming in my garden right now.




Fiołków zdecydowanie mam pod dostatkiem. Zarosły połowę ogrodu. 

 I definitely have enough violets. They overgrown half the garden.






Dziś jest mała okazja do świętowania. A mianowicie post ten ma numer 300. :) Serdecznie Wam dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze!  

By the way, there is a small occasion to celebrate. Today's post has number 300. :) Thank you very much for your visit and all comments!


niedziela, 19 kwietnia 2020

Czy słyszycie jazz? | Can you hear the jazz?


Ostatnio wykonałam bardzo ciekawe zamówienie. :)

Miał powstać strój dla postaci inspirowanej Marie Laveau - Królowej Voodoo z Nowego Orleanu, która żyła w XIX wieku. Mnie ta tematyka zaraz kojarzy się serialem "The Originals" (choć jest osadzony w nieco bardziej współczesnych czasach) i jazzem. Z wielką przyjemnością zabrałam się więc do szycia. Oto co udało mi się stworzyć. 

W tle polecam trochę nowoorleańskiej muzyki.

I just finished a very interesting commission. :)

I was asked to create a costume for a character inspired by Marie Laveau - Queen Voodoo from New Orleans, who lived in the 19th century. For me, this theme is immediately associated with the series "The Originals" (although it's taking place in slightly more modern times) and jazz. It was a great pleasure to sew this outfit. Here's what I created.

I recommend some New Orleans music in the background.



Modelką została Kim. Nie do końca się to zgadza z rzeczywistą postacią Marie Laveu, gdyż była ona mulatką. Nie miałam za bardzo wyjścia, bo jest to jedyna lalka o ciemnej karnacji, której włosy byłam w stanie upchnąć pod turbanem. ;)

The model is Kim. This is not exactly true with the real figure of Marie Laveu, because she was a mulatto. I didn't have much choice because it was the only dark skinned doll whose hair I was able to stuff under the turban. ;)



Wreszcie zmobilizowałam się i przemalowałam usta Kim. Nie do końca taki kolor chciałam, ale cóż... Może jeszcze zmienię. Ważne, że to już nie jest róż. ;)

Finally, I mobilized myself and repainted Kim's lips. I didn't really want that color, but well... Maybe I will change. The most important is it's not pink anymore. ;)



Nawiasem mówiąc turban okazał się najbardziej problematyczną częścią stroju. Ostatecznie najprostsze rozwiązanie okazało się tym najlepszym. Uszyłam dwustronny pasek materiału, który przez ponad pół godziny starałam się odpowiednio okręcić wokół głowy lalki. Jestem jednak zadowolona z efektu końcowego. :)

By the way, the turban turned out to be the most problematic part of the outfit. Ultimately the simplest solution turned out to be the best. I finally sewed a double-sided strip of fabric, which for over half an hour I tried to twist around the doll's head properly. However, I am satisfied with the end result. :)


Bluzka i turban uszyte są z batystu bawełnianego. Spódnica z nieco grubszej (ale niewiele) bawełny. Na chustę wykorzystałam kawałek czerwonej dzianiny.

The blouse and turban are sewn from cotton batiste. A skirt is made of slightly thicker (but not much) cotton. I used a piece of red knitwear for the shawl.




New Orlean


czwartek, 2 kwietnia 2020

Błękitna róża | Blue rose


Panna Sinatra ponownie została modelką haftowanej sukni. Jakoś tak się złożyło, że znów idealnie pasowała mi do tej kreacji. Tym razem dostała strój w błękitach. 

Miss Sinatra became a model of an embroidered dress once again. Somehow it happened that she perfectly suited this creation. This time she got a sky blue outfit.


Wymyśliłam sobie różyczki haftowane najcieńszym kordonkiem jaki mam. Powiem Wam tak. Nie róbcie tego w domu. ;)

Zdarzało mi się już haftować takie różyczki, np. na jeansowej spódnicy dla Evangeliny. Ale pierwszy raz podjęłam się wykonania tego w tak maleńkim rozmiarze.

Wybrałam kordonek, bo jest bardzo cienki i ma idealny kolor. Ale do takiego haftu (to się bodajże nazywa haft rococo) nadaje się średnio. Okręcanie nici wokół igły sprawia, że wszystko się plącze, miesza, powstaje miliard niepotrzebnych supełków, a nam w pewnym momencie kończy się zasób łaciny kuchennej... 

Efekt jest co prawda całkiem niezły, ale trzeba przekalkulować, czy nasze nerwy są w stanie to wytrzymać. Przy mniej więcej piętnastej róży już nabrałam nieco wprawy, ale do tego momentu było... ciężko. ;)

I thought I want roses embroidered with the thinnest cordonette thread I have. I will tell you one thing. Do not do this at home. ;)

I've already embroidered such roses few times, for example on a denim skirt for Evangeline. But for the first time I undertook to do it in such a small size.

I chose the cordonette because it is very thin and has the perfect color. But for bullion knot roses it is a very poor choice. Turning the thread around the needle makes everything tangle, mixes, a billion unnecessary knots arise, and at a certain moment you just run out of bad words...

The effect is quite good, but you have to calculate if your nerves can withstand it. By the time the fifteenth rose was ended I got some practice, but before that it was ... hard. ;)



Ostatecznie sukienka jednak została ukończona. "Listki" wyhaftowałam z koralików TOHO w rozmiarze 11/0 i 15/0.

Sukienka i bufki są osobno, co będzie widać później na zdjęciach. Do tego Sinatra dostała groniaste kolczyki z koralikami Fire Polish.

However, the dress was completed. I embroidered "the leaves" with TOHO beads in sizes 11/0 and 15/0.

The dress and puffs are separate, which will be seen later in the pictures. To this Sinatra got grape shaped earrings with Fire Polish beads.



Wybaczcie spam zdjęciowy, ale jakoś samo się tyle narobiło... ;)

Sorry for the photo spam, it just came up this way somehow... ;)









Sukienka solo, bez bufek. Z tyłu zapinana za zamek błyskawiczny.

The dress alone, no puffs. Closes with a zipper on the back.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...