Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z innej bajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z innej bajki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2024

Misz-Masz końcoworoczny 2024 | End-of-year Mish Mash 2024


I znów 12 miesięcy za nami, a zatem czas na końcoworoczny Misz-Masz. To kolejny taki podsumowujący wpis, poprzednie były w 2019, 2021, 2022 i 2023 roku. I w sumie można powiedzieć, że to już tradycja.

Wpis otwieram ponownie zestawieniami 9 zdjęć - ulubionych i najlepszych według Instagrama. Na początku ulubione. Powyżej moja ulubiona dziewiątka w klimatach fantasy, poniżej - lalki w niemagicznych okolicznościach. W tym roku znów wyszłam nieco poza limit, bo w zabawie #myfavenine2024, której gospodynią jest @estbutterfly, oczywiście powinna być jedna dziewiątka. ;)

And once again, 12 months are behind us, and so it's time for the end-of-year Mish-Mash. This is another such summary post, the previous ones were in 2019, 2021, 2022 and 2023 And in fact, you could say that it's already a tradition.

I'm opening the post again with a compilation of 9 photos - my favorites and the best according to Instagram. Favorites at the beginning. Above are my favorite nine in fantasy climates, below - dolls in non-magical circumstances. This year I went a bit over the limit again, because in the #myfavenine2024 game hosted by @estbutterfly, there should obviously be one nine. ;)


I na koniec dziewiątka wygenerowana na podstawie algorytmów Instagrama. W tym roku mam zgodność dwóch zdjęć - proszę, proszę...

Dwa zdjęcia (lewy górny i lewy dolny róg) to zdjęcia z postów Małgorzaty, @margaretanddolls - byłam współtwórcą w tych dwóch wpisach. :)

And finally, the nine generated based on Instagram algorithms. This year I have a match between two photos - well, well...

Two photos (top left and bottom left) are photos from posts by Małgorzata, @margaretanddolls - I was a co-creator in these two posts. :)

W tym roku opublikowałam o kilka mniej postów niż w poprzednim - ten jest 71-szy. Ale wcale nie dlatego, że mało się działo. A może właśnie dlatego, że działo się tak dużo? Na blogowanie brakło po prostu czasu. Robię zatem mały skrót najciekawszych oraz ulubionych wpisów z 2024. 

W styczniu odbył się kolejny Denim Doll Day organizowany przez Izabelę (@bella_belladoll) i Patrycję (@dressthatdoll), a Wędrujące Spodnie z Kameliowej pracowni po raz czwarty wyruszyły w podróż dookoła świata. 

This year I published a few fewer posts than last year - this is the 71st. But not because there was little going on. Or maybe because there was so much going on? There was simply no time for blogging. So I'm making a short summary of the most interesting and favorite posts from 2024.

In January, another Denim Doll Day organized by Izabela (@bella_belladoll) and Patricia (@dressthatdoll) took place, and the Traveling Pants from Kamelia's Atelier set off on a journey around the world for the fourth time.


Odbyła się także kolejna edycja Doll Tour Poland 2024. Tą akcję organizuje Monika z bloga Lalki Eleny. W tym roku Baśka podróżowała w towarzystwie Samanty, lalki na wózku inwalidzkim - całej zabawie towarzyszył ważny cel, zbiórka na nowy wózek dla Ani Pacuk, kolekcjonerki lalek. Nie wiem, na ile śledziliście historię Ani, ale w połowie listopada nadeszła smutna wiadomość. Ania zmarła. Choć nie znałam jej osobiście, to wiadomość ta ogromnie mnie poruszyła... 

Another edition of Doll Tour Poland 2024 also took place. This event is organized by Monika from the Dolls of Elena blog. This year, Barbra traveled with Samantha, a doll in a wheelchair - the whole fun was accompanied by an important goal, a collection for a new wheelchair for Ania Pacuk, a doll collector. I don't know how much you followed Ania's story, but in mid-November, sad news came. Ania died. Although I didn't know her personally, this news moved me greatly...

W lipcu, razem z Córą pojechałyśmy na spotkanie w Krakowie. To był jej pierwszy lalkowy wyjazd i spotkanie w tak dużym gronie. Obie nacieszyć się nie mogłyśmy tym dniem. Było wspaniale. Liczymy na to, że na wakacjach znów się tam wybierzemy. :)

In July, my Daughter and I went to a dollmeet in Kraków. It was her first doll trip and meeting with such a large group. We both couldn't get enough of that day. It was wonderful. We hope to go there again on holidays :)

Przy okazji wyjazdu zrealizowałyśmy też pomysł Młodej na postacie Jagi i Cykora.

During the trip, we also implemented my Daughter's idea for the characters of Yaga and Skittish.

Jeśli chodzi o powiększanie lalkowego stadka, to ten rok był bardzo udany. Zaczęło się w styczniu od Księżniczki Inków z serii DOTW. Oczywiście u mnie zmieniła się w Leśną Wiedźmę.

When it comes to expanding my doll crew, this year has been a great one. It started in January with Princess of the Incas from the DOTW series. Of course, for me she has transformed into the Forest Witch right away.


Wielkim zaskoczeniem był dla mnie prezent, który dostałam od znajomej ze Stanów - przysłała mi bowiem kolekcjonerskie wydanie Albusa Dumbledora.

A big surprise for me was the gift I got from a friend from the States - she sent me a collector's edition of Albus Dumbledore.


Udało mi się zdobyć Marię Felix z serii Barbie Tribute Collection Doll.

I managed to get Maria Felix from the Barbie Tribute Collection Doll series.


Dzięki Jo (Wiedźmi Świat) do mojej plastikowej ekipy dołączyła Gloria Estefan. 

Thanks to Jo (Witch World) Gloria Estefan has joined my plastic crew.


W tegorocznym wypuście serii Looks zachwyciła mnie Looks #20 - tradycyjnie, jak to z rudzielcami bywa, mamy ją z Córą w wersji podwójnej.

In this year's edition of the Looks series, I was delighted with Looks #20 - traditionally, how it is with redheads, my Daughter and I have her in a double version.


Z filmowych lalek pojawiła się w mojej ekipie Dzwoneczek. I to tak mnie zachwyciła, że mam ją i w wersji skrzydlatej (w dodatku ściągnęła mi później do ogrodu cały rój wróżek) i cywilnej.

From the movie dolls, Tinkerbell appeared in my crew. And I was so delighted with her that I have her both in a winged (in addition, she later attracted a whole swarm of fairies to my garden) and civilian version.


Drugą filmową panną (i to zieloną!), która sprawiła mi ogromnie dużo radości jest Elphaba.

The second movie lady (and a green one at that!) who gave me a lot of joy is Elphaba.


Dzięki Joli, @jdollinium spełniło się inne moje marzenie, a mianowicie rudowłosa wersja Bellatrix - Jola zrobiła reroot, ja ją ciut podmalowałam i wyszła z tego moja wymarzona lalka. Dostała na imię Melisande.

Thanks to Jola, @jdollinium, another dream of mine came true, namely a red-haired version of Bellatrix - Jola rerooted her, I painted her a bit and it turned out to be my dream doll. She was named Melisande.


Do tego wszystkiego zdobyłam lalkę, która była na pierwszej liście moich lalkowych marzeń od dobrych siedmiu czy ośmiu(!) lat. Tak, proszę państwa - oto Jack Sparrow. I choć ta wiekopomna chwila, gdy przyjechał do mnie wymarzony lalek, nastąpiła w październiku - jeszcze nie było go na blogu. Czeka, aż obszyję go jak należy i dostanie wtedy swój osobny wpis. Ze wszystkimi ochami i achami, na które zasługuje. xD

To make all even more beautiful, I got a doll that had been on the top of my doll dream list for a good seven or eight(!) years. Yes, ladies and gentlemen - here's Jack Sparrow. And although that momentous moment when my dream doll arrived took place in October - he hasn't been on the blog yet. He's waiting for me to sew him up properly and then he'll get his own post. With all the oohs and aahs he deserves. xD


Należy również wspomnieć o tym, jak to syrenkowy wirus, czy jak kto woli Odylkowy szał dopadł całe rzesze kolekcjonerów na całym świecie. ;)

It is also worth mentioning how the mermaid virus, or as some would say, the Odile madness, has gripped crowds of collectors all over the world. ;)


Ja dodatkowo popadłam w jeszcze jedno szaleństwo, a mianowicie namnożyły się u mnie urocze lalki z serii Ily 4EVER. Ech... Co ja poradzę...

I have also fallen into another madness, namely I have accumulated a lot of lovely dolls from the Ily 4EVER series. Oh well... What can I do...


Przypomnę jeszcze dwie sesje w lesie, które mi się całkiem udały. Pierwsza to "Magia wiosennego lasu".

I will recall two more sessions in the forest that were quite successful for me. The first one was "The Magic of the spring forest".



The second one was with Ariels among heather.


W tym roku zabrałam w góry kompletną Mini-rodzinkę - cała czwórka lalek i trójka psów wystąpiła we wpisie "Magiczna jesień w Bieszczadach"

This year I took a complete Mini-family to the mountains - all four dolls and three dogs appeared in the entry "Magical autumn in the Bieszczady Mountains".


Świetną zabawę miałyśmy też z Młodą przy halloweenowym wpisie pt. "Wiedźmy małe i duże". :)

We also had great fun with my Daughter on the Halloween post entitled "Witches small and big". :)


Nie tylko lalkami człowiek żyje. Są jeszcze dioramy i miniatury. ;)

Tu niestety muszę się przyznać, że przy Domu Zielarki zrobiłam niewiele. Prace stanęły koło maja i od tamtej pory przykleiłam tylko 198750 kamyczków, czego niestety nie widać... Ale zima na razie trwa, jest szansa, że jeszcze wygospodaruję trochę czasu na prace przy tym projekcie.

Man does not live by dolls alone. There are also dioramas and miniatures. ;)

Here, unfortunately, I must admit that I have done little on the Herbalist's Cottage. Work stopped around May and since then I have only glued 198,750 stones, which unfortunately is not visible... But winter is still here, there is a chance that I will still find some time to work on this project.


Udało mi się za to skończyć dwa mniejsze projekty lalkowo-domkowe. Pierwszy to diorama stała, Zielarnia Tove.

I did manage to finish two smaller dollhouse projects though. The first was a permanent diorama, Tove's Herbal Shop.


Druga to jadalnia w domu Tove i Ragnvalda - to jest diorama składana, każda ściana jest luzem, można ją złożyć i schować w szafie. Powstanie obu dioram, zielarni i dużej sali, mocno przyspieszył projekt Wiedźmi Świat, który prowadzimy razem z Jo. Po prostu musiałam mieć jakieś wnętrza do zdjęć, żeby historia miniaturowych wiedźm mogła się wreszcie zacząć na dobre. Projekt ów sprawia nam obu wiele radości i budzi nieznane dotąd pokłady kreatywności. ;) Oraz frustracji - bo wiecznie nam czwgoś brakuje. Wiecznie...

The second is the dining room in Tove and Ragnvald's house - it is a foldable diorama, each wall is loose, you can fold it and put it away in a wardrobe. The creation of both dioramas, the herbal shop and the large hall, was greatly accelerated by the Witch World project, which we run together with Jo. I simply had to have some interiors for photos, so that the story of miniature witches could finally begin properly. This project gives us both a lot of joy and awakens previously unknown levels of creativity. ;) And frustration - because we are always missing something. Always...


Nieco mniejszym i zdecydowanie mniej pracochłonnym projektem był Centaur. Na razie centaurzyca Eira nie doczekała się jeszcze innych członków tabunu, ale... Pracuję nad tym, żeby znaleźć na to wolną chwilę. ;) 

A slightly smaller and definitely less labor-intensive project was Centaur. For now, Eira the centaur has not yet received other herd members, but... I'm working on it, to find some free time for it. ;)

Przypomnę jeszcze na koniec jeden projekt, fińskie stroje ludowe. 

Finally, I would like to remind you of one more project: Finnish folk costumes.

I to tyle na dziś. I na ten rok. ;)

Ode mnie jeszcze najlepsze życzenia dla Was, dużo zdrowia i szczęścia, spełnienia marzeń, nie tylko lalkowych. Uśmiechu i spokoju ducha. 

Szczęśliwego Nowego Roku 2025!

And that's it for today. And for this year. ;)

From me, the best wishes for you, lots of health and happiness, fulfillment of dreams, not only doll dreams. Smiles and peace of mind.

Happy New Year 2025!

środa, 16 października 2024

Jesienne zachwyty | Autumn delights

Dziś mniej lalek, choć dla porządku zaczynam od nich, żeby nie było. ;)

Nie jestem jakąś specjalnie pilną panią domu, przetworów robiłam niewiele do tej pory, ale w tym roku jakoś mnie wzięło na różne różności. Zrobiłam mus jabłkowy do słoików, konfitury (morelową i śliwkową), a ostatnio przerabiam pigwowca. W dużych ilościach. Nastawiłam już nalewki, zrobiłam pierwszą porcję konfitury, a jeszcze wszystkiego nie zagospodarowałam. ;)

No i dynie. Zdecydowanie jestem maniaczką. Odkąd się pojawiły w sklepach w domu co chwilę jest coś dyniowego - zupa, makaron, curry, placki, sernik, dżemy, a ostatnio nawet kakao (mniam!). 

Kiedy więc w ostatni poniedziałek w zabawie #monday4dolls organizowanej przez @bella_belladoll tematem były właśnie dynie - ustawiłyśmy z Młodą taką oto scenkę. Rolę dyniek odegrały owoce pigwowca.

Today, fewer dolls, although I'm starting with them, just to be clear. ;)

I'm not a particularly diligent housewife, I haven't made many preserves so far, but this year I've somehow been drawn to various things. I made applesauce for jars, jams (apricot and plum), and recently I've been processing quince. In large quantities. I've already prepared liqueurs, made the first batch of jam, and I haven't used it all up yet. ;)

And pumpkins. I'm definitely a maniac. Since they appeared in stores, there's always something pumpkin-related at home - soup, pasta, curry, pancakes, cheesecake, jams, and recently even cocoa (yum!).

So when last Monday in the #monday4dolls organized by @bella_belladoll the theme was pumpkins - My Daughter and I set up a scene like this. Quince fruits played the role of pumpkins.

Nowa Mini Me Młodej (Harry Potter, Hermiona, po reroocie i na ciałku mtm) dostała okulary, bardzo podobne do tych, które nosi moja Córa. Fajnie dopełniły wyglądu. Obie nasze Mini jak widać również korzystają z magicznych smaków i zapachów jesieni. 

Tak, tak. Kuchnia to projekt "bardzo w trakcie" ja widać, ale co poradzić. Doba wciąż jest za krótka, a ja za bardzo lubię spać. ;)

The new Mini Me of my Daughter (Harry Potter, Hermione, after rerooting and on the mtm body) got glasses, very similar to the ones my Daughter wears. They nicely completed the look. Both of our Minis, as you can see, also enjoy the magical flavors and scents of autumn.

Yes, yes. The kitchen is a project "very much in progress" as you can see, but what can you do. The day is still too short, and I like sleeping too much. ;)

Moja Mini (Barbie BMR1959 po reroocie) nakłada do słoików najprawdziwszy dżem dyniowy. ;)

My Mini (Barbie BMR1959 after reroot) puts real pumpkin jam into jars. ;)


Lalkowo tyle na dziś, teraz o moim uwielbieniu do jesieni. ;)

Pigowiec japoński ma niepozorne owoce, ale nie wiem czy wiecie, że mają one o wiele więcej witaminy C niż cytryny? I całą masę innych zalet, o których nie będę tu zanudzać. Jakby ktoś był zainteresowany - w sieci jest cała masa peanów na temat właściwości pigwowców. W zeszłym roku zrobiłam jedynie mały słoik syropu do herbaty, ale w tym trafił mi się absolutny urodzaj i... trzeba było to wszystko przerobić. Tzn. trzeba, bo jeszcze nie skończyłam.

That's all about dolls for today, now about my love for autumn. ;)

The Japanese quince has inconspicuous fruit, but do you know that they have much more vitamin C than lemons? And a whole bunch of other benefits that I won't bore you with here. If anyone is interested - there are a lot of paeans about the properties of quinces on the web. Last year I only made a small jar of syrup for tea, but this year I got an absolute harvest and... I had to do somethng with it. I mean, I have to, because I'm not done yet.


Gdzieś kiedyś znalazłam określenie, że pigwowiec to słońce w słoiku - bardzo mi się to spodobało i uważam, że to szczera prawda. Kolor, zapach i słodko-kwaśny smak pigwowca z miodem to po prostu coś idealnego.

I once found a phrase that quince is sunshine in a jar - I really liked it and I think it's the honest truth. The color, smell and sweet and sour taste of quince with honey are just perfect.

A dziś był pierwszy oszroniony poranek - słoneczny, mroźny i cudowny. Z trudem zmusiłam się do powrotu do domu, tak było pięknie.

And today was the first frosty morning - sunny, cold and wonderful. I could hardly bring myself to go home, it was so beautiful

Nie miałam ze sobą niestety żadnej lalki (chyba pora zacząć szyć zimowe kreacje dla wiedźm!), a w dodatku zdjęcia robiłam ziemniakiem... Mam nadzieję, że jednak udało mi się złapać choć odrobinkę magii.

Unfortunately, I didn't have any dolls with me (I think it's time to start sewing winter outfits for witches!), and I took the photos with a potato... I hope I managed to capture at least a little bit of magic.







Pozdrawiam Was jesiennie!

Autumn greetings!

środa, 25 września 2024

Ulubiona lalka, ulubiona pora roku, chwila oddechu | Favourite doll, favourite season, moment to breathe

Dziś taki post o niczym. W gonitwie ostatnich tygodni złapałam dosłownie kwadrans na zrobienie kilku zdjęć Margaret (Mattel, Bellatrix Lestrange). Motywacją był nowy kapelusz (o nim za chwilę) i kwitnąca barbula. Ten piękny krzaczek o srebrnych liściach i niebieskich kwiatach posadziłam rok temu i brał już udział w jednej sesji z Maureen. Nie urosła wiele od zeszłego sezonu - myślę, że to głównie z powodu upałów i suszy, które trwały przez tyle miesięcy. Ale zakwitła i cieszy oko. Jest jedną z moich ulubionych roślin w ogrodzie.

Today, a post about nothing. In the rush of the last few weeks, I literally caught fifteen minutes to take a few photos of Margaret (Mattel, Bellatrix Lestrange). The motivation was a new hat (more about it in a moment) and a blooming bluebeard. I planted this beautiful bush with silver leaves and blue flowers a year ago and it has already taken part in one session with Maureen. It hasn't grown much since last season - I think it's mainly because of the heat and drought that lasted for so many months. But it bloomed and pleases the eye. It is one of my favourite plants in the garden.

I tak czekając aż chmury przysłonią lekko słońce (fotografowanie bladej jak śnieg lalki w czarnym stroju przy pełnym świetle słonecznym jest raczej... wyzwaniem ;)) naszły mnie refleksje. Ciąg myśli od ulubionego krzaczka, przez ulubioną lalkę, przez to jak kocham mój ogród, itd... Znacie takie galopady myśli? Ta akurat była przyjemna, więc pozwoliłam im dryfować do woli. 

W kwestii owej ulubionej lalki doszłam do wniosku, że choć przez ostatnie lata przybyło mi ich sporo w kolekcji, to Margaret wciąż niepodzielnie króluje jako numer jeden.

And so, waiting for the clouds to slightly cover the sun (photographing a pale as snow doll in a black outfit in full sunlight is rather... challenging ;)) I had some thoughts. A series of thoughts from my favorite bush, through my favorite doll, through how I love my garden, etc. Do you know such galloping thoughts? This time it was pleasant, so I let them drift as much as they wanted.

In the matter of that favourite doll, I came to the conclusion that although I have gained quite a few in my collection over the last years, Margaret still reigns supreme as number one.


Czekając na te chmury złapałam kilka ujęć pszczół murarek pracowicie oblatujących kwiaty barbuli. Przyciągnęły ich naprawdę sporo, pracowite owady latały tam i z powrotem. I tu myśli podryfowały do tego, jak bardzo mi dobrze w tym moim małym kawałku zieleni. Jak cudownie, że mogę siedzieć na słońcu i nie pali mnie żywcem - ach, cudowna jesieni, jak dobrze, że wreszcie przyszłaś!

While waiting for these clouds I caught a few shots of mason bees busily flying around the bluebeard flowers. They really attracted a lot of them, the industrious insects flew back and forth. And here my thoughts drifted to how good I felt in my little piece of greenery. How wonderful that I could sit in the sun and it wouldn't burn me alive - oh, wonderful autumn, how good that you finally came!


Miniaturowe funkie postanowiły teraz zakwitnąć - bardzo się ucieszyłam, bo myślałam, że to lato je wykończyło zupełnie... Ale wystarczyło trochę chłodniejszych dni i odżyły. Są piękne.

The miniature hostas have decided to bloom now - I was very happy because I thought this summer had finished them off completely... But all it took was a few cooler days and they came back to life. They are beautiful.


I jeszcze wrzosy, moje ukochane jesienne kwiaty. 

Miałam napisać jeszcze o kapeluszu. Jakiś czas temu dostałam pytanie, czy mogłabym zrobić czarną wersję zimowych kapeluszy z perełkami. I sama się zdziwiłam, że do tej pory jeszcze tego nie zrobiłam... W końcu znacie przekonania Margaret? ;) Jedynym słusznym kolorem jest czerń. Oczywistym więc było, że ten kapelusz jest po prostu dla niej stworzony.

And also heather, my favorite autumn flowers.

I was going to write about the hat. Some time ago I got a question whether I could make a black version of winter hats with pearls. And I was surprised that I hadn't done it yet... After all, you know Margaret's beliefs? ;) The only right color is black. So it was obvious that this hat was simply made for her.


Galopada myśli objęła także plany na zrobienie kolejnej zupy dyniowej, posprzątanie liści opadających z drzew, dyniowe kakao i sernik, plany na jesienny spacer (choć to nie wiem kiedy, bo ten kwadrans przy barbuli chwilowo wyczerpał mój czas wolny :P), listę falbanek, które planuję teraz uszyć i wiele, wiele innych. Wszystko w cudownym, ciepłym słońcu, pośród wrzosów. Takie chwile są dobre.

Pozdrawiam jesiennie!

The galloping thoughts also included plans for making another pumpkin soup, cleaning up the leaves falling from the trees, pumpkin cocoa and cheesecake, plans for an autumn walk (although I don't know when, because that fifteen minutes next to bluebeard temporarily exhausted my free time :P), a list of ruffles that I plan to sew now and many, many more. All in the wonderful, warm sun, among the heather. Such moments are good.

Autumn greetings!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...