Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.
List of previous episodes of Tales from the Witch World.
KOMNATA SUNNEVY, ZAMEK VARREAGATIS
Sunneva siadła ciężko przed lustrem. Ten dzień po prostu ją wykończył. Nie dość, że od rana siedziała w sali tronowej asystując królowi podczas cotygodniowych audiencji, to potężna fala magii prawie ją znokautowała na oczach całego dworu. Całe szczęście, że akurat pojawili się kurierzy i wszyscy byli skupieni na ich wejściu do sali, zbyt zajęci plotkowaniem, by zauważyć, jak Wielki Mag Krigann prawie zemdlał na podwyższeniu...
Z trudem robiła dobrą minę do złej gry przez resztę dnia. Dopiero teraz, szykując się do snu, mogła odetchnąć. Choć kolczyk, którego nie mogła wyjąć, bo zaplątał się jej we włosy, nieomal doprowdził ją właśnie do płaczu.
SUNNEVA'S CHAMBER, VARREAGATIS CASTLE
Sunneva sat down heavily in front of the mirror. The day had simply exhausted her. Not only had she been sitting in the throne room since morning, assisting the king during his weekly audience, but a powerful wave of magic had nearly knocked her out in full view of the entire court. It was fortunate that the couriers had just arrived, and everyone was focused on their entrance, too busy gossiping to notice Krigann Great Mage nearly fainting on the dais...
She struggled to put on a good face for the rest of the day. Only now, as she prepared for bed, could she breathe a sigh of relief. Although the earring she couldn't remove because it was tangled in her hair had almost brought her to tears.
Nie chciała tego przyznać, ale bała się. Gdy poprzednio Wielcy Magowie używali Smoczej Krwi, była adeptką. Wielkim Magiem Krigann był jej wuj, Edelstan. Zaledwie raz towarzyszyła mu podczas połączenia i nie wspominała tego zbyt dobrze. Pamiętała jednak jego nauki i przestrogi. Podstawową było to, Wezwania nie da się zignorować.
Doskonale znała historię. Każdy szczegół. Nie z książek i przekłamanych opisów, ale z pierwszej ręki. Od wuja Edelstana, od Ragnvalda i Aldary. Co się w takim razie stało? Kto jest tak zdesperowany, aby sięgnąć po ten sposób przekazywania informacji? I co z... Twierdzą? Wzdrygnęła się.
She didn't want to admit it, but she was afraid. When the Great Mages had previously used Dragon Blood, she had been an adept. It was her uncle, Edelstan, who was the High Mage of Krigann at that time. She had only accompanied him to the link once, and she didn't remember it very well. However, she remembered his teachings and warnings. The fundamental one was that the Call cannot be ignored.
She knew the history perfectly. Every detail. Not from books or distorted versions, but firsthand. From uncle Edelstan, from Ragnvald and Aldara. What had happened then? Who was so desperate to use this method of conveying information? And what about... the Fortress? She shuddered.
Musiała znaleźć kogoś, kto będzie jej towarzyszył. Wiedziała, że może zaufać jedynie Dunstanowi, ale wiedziała, że nie będzie łatwo go przekonać. Choć pewnie i on nie będzie mógł się oprzeć Wezwaniu. Zrezygnowana wstała od toaletki. W tej chwili jedyną rozsądną rzeczą, jaką mogła zrobić, to wyspać się i odpocząć.
She had to find someone to accompany her. She knew she could only trust Dunstan, but she knew it wouldn't be easy to convince him. Though he probably wouldn't be able to resist the Call either. Resigned, she rose from the dressing table. At the moment, the only sensible thing she could do was get some sleep and rest.
DOM TOVE I RAGNVALDA, SALVIA
Tove szukała Ragnvalda po całym domu. Okazało się, że siedział samotnie w Wielkiej Sali. Gdy tylko zobaczyła jego zafrasowaną minę, zamknęła za sobą drzwi i podeszła do stołu.
- Co się stało?
- Przyszedł list od Aldary - mruknął niechętnie Ragnvald. Choć doskonale wiedział, że nie uniknie tej rozmowy, nie bardzo chciał ją zaczynać. Za dobrze jednak znał Tove i nawet nie próbował zmieniać tematu.
TOVE AND RAGNVALD'S HOUSE, SALVIA
Tove searched the house for Ragnvald. She found him sitting alone in the Great Hall. As soon as she saw his worried expression, she closed the door behind her and approached the table.
- What happened?
- A letter from Aldara arrived - Ragnvald muttered reluctantly. Although he knew perfectly well he couldn't avoid this conversation, he wasn'y eager to start it. But he knew Tove too well and didn't even try to change the subject.
- Czy to ma coś wspólnego z twoim "bólem głowy" sprzed dwóch dni? - Tove wbiła w męża wzrok tak przeszywający, że aż poczuł ciarki na plecach.
- Poniekąd...
- Mój ukochany. Możesz odpowiadać mi tak półsłówkami - Tove złapała go za rękę i uśmiechnęła się słodko. - Uprzedzam cię jedna, że źle na tym wyjdziesz.
Ragnvald westchnął. Miała rację. Znał też ten słodki uśmiech i wiedział doskonale, że nie wróżył mu absolutnie nic dobrego.
- Lepiej usiądź, kochana...
- Does this have anything to do with your 'headache' from two days ago? - Tove fixed her husband with a gaze so piercing it sent shivers down his spine.
- In a way...
- My beloved. You can answer me with half-words like that - Tove grabbed his hand and smiled sweetly. - I'm warning you, though, it won't end well for you.
Ragnvald sighed. She was right. He knew that sweet smile too, and he knew perfectly well that it meant absolutely nothing good.
- You better sit down, dear...
Tove usłuchała, ale teraz miała już jak najgorsze przeczucia. Wiedziała, że Ragnvald wymigiwał się złym samopoczuciem, gdy dwa dni temu zbladł nagle jak ściana i zachwiał się, mało nie przewracając stołu. Może i miał swoje lata, ale nadal był silny jak byk i niejeden młodzik mógł pozazdrościć mu kondycji.
- I co napisała Aldara? - zapytała, nerwowo obracając turmalinowy wisior w dłoni.
- Jak zwykle oszczędnie - prychnął. - "Smok się obudził. Przyjedź jak najszybciej."
Oczy Tove rozszerzyły się ze zdziwienia. Nie dlatego, że liczyła na dłuższą wiadomość, o nie. Znała Aldarę aż za dobrze. Te dwa krótkie zdania wystarczyły. Poczuła... strach. To był strach, uczucie, które rzadko znajdowało drogę do jej serca. Poczuła... strach. To był strach, uczucie, które rzadko znajdowało drogę do jej serca.
- Czy ona pisze o tym, co myślę?
Tove did, but now she had the worst premonition. She knew that Ragnvald was making excuses about his bad mood when, two days ago, he suddenly turned as pale as a sheet and staggered, almost knocking over the table. He might be old, but he was still as strong as a bull, and many youngsters could envy his stamina.
- And what did Aldara write? - she asked, nervously turning the tourmaline pendant in her hand.
- Sparingly, as always - he snorted. - The dragon has awakened. Come as soon as possible.
Tove's eyes widened in surprise. Not because she'd expected a longer message, no. She knew Aldara all too well. Those two short sentences were enough. She felt... fear. It was fear, a feeling that rarely found its way into her heart.
- Does she write about what I think?

- Niestety, moja droga - Ragnvald westchnął ciężko. - Sam już wczoraj zastanawiałem się, czy nie ruszyć do Skogborgu. Teraz nie ma już nad czym myśleć, wyruszę jutro. Zabiorę ze sobą Torvalda.
- Weź też Svena. Nigdy nie był w stolicy. A przyda wam się do pomocy.
- Będziemy jechać co koń wyskoczy - zaprotestował mag.
- Tak? I kto będzie miał problem nadążyć za kim? Hm? - Tove przekrzywiła głowę i spojrzała krytycznie.
- Racja - Ragnvald uśmiechnął się na myśl o wnuku. - Zatem jutro pojedziemy we trzech.
- Unfortunately, my dear - Ragnvald sighed heavily. - I was already considering heading for Skogborg yesterday. Now there's nothing more to think about, I'll leave tomorrow. I'll take Torvald with me.
- Take Sven too. He's never been to the capital. And he'll be useful to you.
- We'll go at full speed - the mage protested.
- Oh, really? And who'll have trouble keeping up with whom? Hmm? - Tove tilted her head and looked critically at him.
- Right - Ragnvald smiled at the thought of his grandson. - Then the three of us will go tomorrow.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze!
Thank you very much for your comments!