wtorek, 26 maja 2026

Wezwanie | Summons



Aldara od rana siedziała w gabinecie, czytając listy i sprawozdania. Dawno minęło południe i słońce powoli kierowało się w stronę zachodu. Sięgała po kolejne listy niepomna upływu czasu. Na brzegu stołu leżał talerz ze świeżą bułeczką cynamonową, którą służąca przyniosła jej na śniadanie. No cóż, przynajmniej była świeża. Rano.

Prawa ręka królowej posępniała z każdą przeczytaną kartą papieru.

Aldara had been sitting in her study since morning, reading letters and reports. It was long past noon, and the sun was slowly setting. She reached for one letter after another, oblivious to the passage of time. On the edge of the table lay a plate with a fresh cinnamon roll, the one her maid had brought her for breakfast. Well, at least it was fresh. In the morning.

The queen's right hand grew gloomy with each page she read.

To, że coś wisiało w powietrzu, wiedzieli już od dawna. Niepokoje na kislenaarskiej granicy. Raporty szpiegów pełne były informacji o bojówkach siejących zamęt w przygranicznych wioskach. Poruszenia w Puszczy - Leśni pojawiali się na granicy pradawnego lasu znacznie częściej, niż normalnie. Ktoś nawet widział harpie lecące ledwie dzień drogi od Dębowego Grodu. Owszem, z daleka, ale nie zapędzały się tak daleko od swoich siedlisk od lat. Brakowało tylko smoków, ale nie zdziwiłaby się bardzo, gdyby i to pojawiło się w raportach...

I jeszcze jakieś niepojące wzmianki o zarazie... Niestety tutaj informacje były zbyt mętne, nie do końca wiedziała, który obszar Równin miał ucierpieć z jej powodu. Nikt nie miał odwagi zbliżyć się w tamte rejony.

They'd known for a long time that something was brewing. Unrest on the Kislenaar border. Spy reports were full of information about militias wreaking havoc in the border villages. Unrest in the Forest – the Forest Folk were appearing on the edge of the ancient forest much more frequently than usual. Someone had even seen harpies flying a mere day's journey from Oakburg. A long way off, yes, but they hadn't strayed this far from their lairs in years. The only thing missing were dragons, but she wouldn't be surprised if that appeared in the reports too...

And then there were some disturbing mentions of a plague... Unfortunately, the information was too vague, she wasn't entirely sure which area of ​​the Plains was supposed to be affected. No one dared approach those regions.

Nagle jej głowę przeszył ostry ból. Litery zapisane na trzymanym w ręku liście rozmyły jej się przed oczami. Ból nasilał się, a poczucie obecności obcej jaźni napierało na nią z każdej strony.

Suddenly, a sharp pain shot through her head. The letters on the paper in her hand blurred before her eyes. The pain intensified, and the sense of an alien presence pressed against her from every side.

Aldara jęknęła cicho, łapiąc się za głowę. List wypadł jej z ręki. Uczucie czyjejś obecności w jej głowie nasilało się, stając się nie do wytrzymania. Nagle zrozumiała, co się dzieje.

- To niemożliwe... - wyszeptała z wysiłkiem.

Aldara groaned softly, clutching her head. The letter fell from her hand. The feeling of someone's presence in her head intensified, becoming unbearable. Suddenly, she realized what was happening.

- It's impossible... - she whispered with effort.


Rozumiejąc już co się dzieje wzmocniła mentalne blokady. Ucisk zaczął puszczać, ból ustąpił. Powoli wracała jej ostrość widzenia. Ciężko oparła się o stół i wzięła kilka głębokich oddechów.

- Jak, na wszystkie bestie... - wymamrotała ledwie słyszalnym szeptem, choć nikt przecież nie mógł jej usłyszeć. - Tyle lat leżał bezużyteczny, zapieczętowany. Już zapomniałam...

Now understanding what was happening, she strengthened her mental blocks. The pressure began to ease, the pain subsided. Her vision slowly returned. She leaned heavily against the table and took a few deep breaths.

- How, for all the beasts... - she muttered in a barely audible whisper, though no one could hear her. - For so many years it lay useless, sealed away. I'd already forgotten...


Jej serce wróciło do normalnego rytmu. Umysł znów pracował sprawnie, nie czując tej przytłaczającej obecności. O nie, więcej jej nie zaskoczy, teraz będzie się już miała na baczności. Kto to zrobił? Co mogło popchnąć kogokolwiek, żeby w ogóle użyć tego przeklętego kamienia!

Zamarła. No właśnie. Co?

Her heart returned to its normal rhythm. Her mind functioned smoothly again, devoid of that overwhelming presence. Oh no, she wouldn't be surprised again, she'd be on her guard now. Who had done this? What could have possibly motivated anyone to use that cursed stone in the first place!

She froze. Exactly. What?

Schyliła się po upuszczony list. Poprawiła przewrócony kielich. Dobrze, że był już pusty, bo zmarnowałaby cały stos czystych pergaminów.

She bent down to pick up the dropped letter. She adjusted the overturned goblet. It was a good thing it was already empty, or she would have wasted a whole stack of blank parchments.


I co teraz?

Nie przyznałaby się przed nikim, nawet przed samą sobą, ale nie zamierzała używać Smoczej Krwi sama. W zamku nie było nikogo, kto mógłby jej towarzyszyć podczas kontaktu. Co właściwie powinna zrobić? Dobrze wiedziała, że nie zdoła ignorować Wezwania dłużej, niż kilka dni. Nie, jeśli chce zachować zdrowe zmysły.

Nie miała wyjścia. Ragnvald. Był jej jedyną opcją.

So what now? 

She wouldn't admit it to anyone, not even to herself, but she wasn't about to use Dragon's Blood alone. There was no one in the castle who could accompany her during the contact. What exactly should she do? She knew she couldn't ignore the Summons for more than a few days. Not if she wanted to retain her sanity.

She had no choice. Ragnvald. He was her only option.

Sięgnęła po czystą kartę i pióro. Nim jednak jego zaostrzony koniec dotknął pergaminu zawahała się. Co właściwie ma mu napisać? Może sam już poczuł Wezwanie? 

She reached for a blank sheet of paper and a quill. But before its pointed tip touched the parchment, she hesitated. What exactly should she write to him? Perhaps he had already felt the Summons?





Przez dłuższą chwilę trwała nieruchomo nad kartą papieru. W końcu, po swojemu, skreśliła kilka słów. Będzie musiała zanieść list do Kruczej Wieży jak najszybciej. Ale może najpierw zje tą bułeczkę? Dbanie o figurę to jedno, ale chyba trochę przesadziła.

Masując czoło zastanawiała się, co właściwie ich czeka. Wszystko wskazywało na to, że raczej nic dobrego...

For a long moment, she stood motionless over the sheet of paper. Finally, she scribbled a few words. She'd have to get the letter to Raven Tower as soon as possible. But maybe she'd eat that roll first? Taking care of her figure was one thing, but she might have gone a bit overboard.

Rubbling her forehead, she wondered what exactly awaited them. Everything pointed to it being nothing good...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze!

Thank you very much for your comments!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...