Tak szyję i szyję, a obiecanego Córce płaszczyka dla lalki nie miałam kiedy zrobić. Mała znów mi się rozchorowała (w przedszkolu była całe 3 dni...), więc postanowiłam wywiązać się z obietnicy i poprawić jej trochę humor.
Chciałam tylko powiedzieć, że brak np. kieszonek w ubranku dla lalki nie wynika z mojego lenistwa. Tylko kiedy po raz setny w ciągu dziesięciu minut usłyszałam: "Mamo, skończyłaś już? A guziczki już przyszyłaś? A czemu jeszcze nie skończyłaś? A długo jeszcze? Ile guziczków jeszcze zostało? (choć dopiero rękawy zszywałam, o guziczkach jeszcze nie było mowy...)" - stwierdziłam, że dla zdrowia psychicznego mojego i Małej lepiej będzie, jak Zuzia dostanie płaszczyk bez kieszonek... ;)
Reszta zgodnie z zamówieniem - niebieski płaszczy, zielona czapka. A getry zrobiłam ze spodenek, które moja Mała nosiła, jak była maluszkiem. :)
I'm sewing and sewing, but I haven't had time to make the coat for my Daughter's doll that I promised. My Little One was sick again (she was in kindergarten for whole 3 days...), so I decided to make what I promised to make her happy.
I just want to say that lack of pockets for instance is not because I'm lazy. It's just because when I heard hundrd times whitin ten minutes: "Mum, are you done yet? Did you sew buttons yet? Why didn't you finish yet? How long to the end? How many buttons are left yet? (I was just sewing sleeves, I didn't even think of button yet...)" - I decided that for my and my Daughter's sanity it would be better if Susan gets coat without pockets... ;)
The rest is right with her order - blue coat, green cap. And the leggings I made from my Daughter's pants she was wearing as a little baby. :)
mogła bys spróbować przyuczać córkę:)) moja starsza szybko sie znudziła , ale młodszą wciągnęło, majac cztery lata przyszywała guziki, oczywiście:)) duzo większe,,no i oczywiście:)) krzywo etc...ale z jakim zapałem.
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała, ale na razie u niej jest raczej słomiany zapał, no i ma dopiero 3,5 roku. Trochę się boję jej igłę dawać. No i młodszy synek się plączę zaraz koło niej, więc nie jest to zbyt bezpieczne. ;)
Usuń:-D I can imagine how that was, sewing with the soundtrack of your daughter's questions, hahaha! I hope she feels better and is cured. The outfit is lovely, I bet she's thrilled with it!
OdpowiedzUsuńYes, she's better, thank you. Not fully recovered yet, but better. She likes the coat and cap very much. :)
UsuńI proszę :) chcesz i masz :D
OdpowiedzUsuńPłaszczyk wraz z resztą garderoby wyszedł super :D
Dziękuje bardzo! :) Szkoda, że to "chcesz i masz" nie dotyczy również wszystkich moich zachcianek. :D
UsuńFajnie wyszło, ale od kieszonek się nie wymigasz, będą musiały w końcu powstać. To bardziej istotna część płaszczyka niż cała reszta. Trzeba gdzieś wsadzić kamyczek co się świeci, kawałek porcelany z widocznym kwiatkiem, muszelkę z całkiem żywym jeszcze ślimakiem, piórko, no co ja będę pisała, sama wiesz ;) Ja dziś szyłam sukienkę dla Elsy ze ściereczki w niebieskie kropki. :)
OdpowiedzUsuńAch, no skarby - przecież! :) Ale na tą ilość to może jakaś torba by się lepiej nadała? ;) A kieszonki to powstaną co najwyżej, jak Mała pójdzie spać i wykradnę płaszczyk w nocy, aby go podrasować... ;)
UsuńCudny zestaw... Oj skąd ja to znam. Jak szyłam Potworkom Tildy to głowy do ciała dobrze nie przyszyłam i już były och i ach i "już-juże" różne... :D
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Oj tak, tak. Tak jest ze wszystkim. :)
UsuńWygląda cudnie :-) Podziwiam za cierpliwość przy tej dłubanince :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Tu nie ma takiej dłubaninki, Zuzia ma całe 52 cm. ;) To już kawał lalki.
UsuńŚwietne ubranko! Chociaż faktycznie kieszonki byłyby przysłowiową wisienką na torcie. :) Kolor płaszczyka cudny, no i te guziczki - sama słodycz. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Mnie też męczy brak kieszonek, jak znajdę czas, to dorobię. :) Guziczki wybierała Córa, ja chciałam dać błękitne serduszka, Mała uparła się na różowe. ;)
UsuńPrześliczne ubranko! Bardzo dziewczynce pasuje i kolor i fason!
OdpowiedzUsuńPs. Fakt, kieszonki by się przydały :)))
Dziękuję! :) Mi też bardzo to ubranko do Zuzi pasuje. :) Ech, przydałyby się. ;)
UsuńNo i pięknie dziewczę odziane na chłodne dni! Wszystko idealnie do siebie pasuje.
OdpowiedzUsuńDziękuję! :)
UsuńSuper strój! Też lubię wykorzystywać ciuszki córki, żeby coś zrobić dla lalek. Fajnie wyglądają, przywołują wspomnienia i zazwyczaj są przyjemne w dotyku :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :) To prawda, ubranka dla dzieci są zwykle fajnej jakości. A i ja wzięłam te spodenki ze względów sentymentalnych. :)
UsuńŚliczniutki! I w sam raz na tę porę roku :). Zuzia już nie zmarznie na spacerze.
OdpowiedzUsuńDziękuję! :)
UsuńDziękuję! :) Na taką dużą lalkę to się ślicznie szyje. ;)
Usuń